Plac Triumfalny

 
Na pobliskim Placu Triumfalnym, zachęcany okrzykami wiwatującego tłumu, Dzierżyński wygłosił
swoje pierwsze od lat przemówienie. Wacław Solski wspominał z tego okresu swoje wspomnienie o
Dzierżyńskim, którego ujrzał jako jednego z mówców przed pomnikiem Skobielewa. Ujrzał bladego,
wycieńczonego człowieka, który wszedł na mównicę skleconą z desek. Pod paltem nosił trykotową
koszulę więzienną w czarne pasy. Jego pojawienie się zrobiło tak wielkie wrażenie, że momentalnie
cały tłum uciszył się. Solski pisał o tym wystąpieniu: „Zaczął mówić, ale tak niskim głosem, że prawie
nic nie można było usłyszeć. Poczęto się domagać, żeby mówił głośniej. Wypowiedział wtedy zdanie,
które dobrze zapamiętałem:
- Proszę się przybliżyć, chciałbym, żeby mnie słyszała cała cela.
Nie od razu zrozumiał, dlaczego rozległ się śmiech. Kiedy to pojął, objaśnił swój językowy lapsus:
- Moje nazwisko- Dzierżyński. Wypuszczono mnie dopiero co z więzienia".
 
NAZAD NAPRZÓD

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.