Więzienie na Tagance

 
Kocham życie takim, jakim ono jest, w rzeczywistości, w jego wiecznym ruchu, w jej harmonii i w jego
strasznych sprzecznościach. A oczy moje widzą i uszy słyszą, i dusza odczuwa, i serce nie zobojętniało
jeszcze. I pieśń życia żyje w moim sercu…. I wydaje mi się, że ten, kto słyszy w swoim sercu tę pieśń, nigdy,
bez względu na jakie męki by nie przeżywał, nie przeklnie swojego życia, nie zamieni się go na inne,
spokojne, normalne. Wszak ta pieśń jako jedyna pozostanie- to pieśń miłości do życia. I teraz w więzieniu i
tam, na wolności, gdzie teraz dzieje się tak wiele strasznych rzeczy, ona jest żywa, wieczna jak gwiazdy:
te gwiazdy i całe piękno przyrody, rodzi się i przenosi w ludzkie serca, a te serca śpiewają podążając
do zmartwychwstania. I gdy niebo bezchmurne wieczorem wówczas zagląda do mnie przez kraty
gwiazdeczka jakby cichutko mówiła, zapominam się i wydaje mi się, że widzę uśmiech Jasia, i
oczy jego przepełnione miłością i prawdą, widzę twarze jak żywe i imiona moich przyjaciół, tych,
których kocham- wtedy jest mi tak dobrze na duszy, tak cicho, jakbym był małym chłopcem czystym i
nieskażonym fałszem, zapominam o sobie i swoich cierpieniach…
 
NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.