Więzienie mokotowskie

 
Józku mój jedyny. Kochany, najdroższy, gdzie jesteś w tej chwili, czy myślisz o mnie- czy tęsknisz i
kochasz? Czy jestem jeszcze tym, czym byłam- czy nie wyrzuciłeś mnie z serca i pamięci? Czy wiesz,
jak strasznie mi źle… Wiem, że masz już możliwości- nie będziesz długo czekał- wiem, że wrócisz. Ale
do kogo, drogi mój, jedyny? Pytanie to mnie dręczy, spokoju nie daje- mózg natrętnie świdruje. Do
kogo wrócisz? Wiem i rozumiem wszystko. Wiem jak kochasz dzieci- czy potrafisz się oderwać od
własnego syna? Wiem, że wielka wina moja. I grzech mój wielki, że wtedy, w owym strasznym kwietniu,
gdy sam byłeś w Krakowie- bezsilny i bezradny- że nie przyjechałam wtedy, by dać świadectwo
prawdzie. I nie byłabym dopuściła, by inna była matką Twego dziecka. Duma moja- niewiara.
Że- jeśli miłujesz- przeczekasz. Wszak i mnie łatwo nie było- po śmierci Mici. Wielka wina moja- i
grzech wielki. Zrozumiałam- za późno… I płacę- płacę życiem moim całym.
        
Mówiliśmy o tym tyle- Tyś mi usta zamykał- miłością, pocałunkami. Mówiłeś o prawdzie życia- o
wielkim swym ukochaniu. A ja- nie umiałam wierzyć. Nie znoszę „przebaczenia” taniego- nie umiem
przebaczyć, a zapomnieć- nie mogę. Mówiłeś o dumie mej bezrozumnej, że dziecka, o którym
marzyłam- od Ciebie- już mieć nie chcę, nie mogę. I znów mi usta zamykałeś. Ale myśli piekielne
świdrują w naszych duszach. Jakie będzie życie Twoje? I wrócisz- do kogo?”
 
Tego listu Dzierżyński nigdy nie otrzymał. 26 lipca 1914 roku 67 więźniów politycznych i 204
kryminalnych znalazło się w więzieniu mokotowskim, gdzie poddano wszystkich szczegółowej
rewizji i, mimo protestów, kazano przebrać się w więzienne ubrania.

NAZAD NAPRZÓD

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.