W krainie prowokatorów

Wincenty Matuszewski
 
Ten ciągły strach przed wpadką, prowokacją, zdradą, brak wyraźnych i ewidentnych wniosków,
oskarżeń podpartych niezbitymi dowodami rzutował cieniem podejrzliwości na wszystkich wokół.
Wszyscy zaczęli wpadać w paranoję. Sytuacja sprawiła, że Dzierżyński był, można powiedzieć,
przesadnie ostrożny, stawał się wręcz podejrzliwy. Raz nawet Matuszewski w rozmowie z nim z
nieukrywaną ironią zapytał się  Dzierżyńskiego, czy i jego uważa za prowokatora? Jak pokazało
życie, Dzierżyński rzadko się mylił, choć w stosunku do Matuszewskiego czy Unszlichta dał się
zwieść na manowce.
 
NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.