Doniesienia z centrum wydarzeń

    

 
"Rozległy się pierwsze strzały. Feliks nadaje: Po przerwie słyszę na placu strzelaninę: rach, rach, rrrach (pojedyncze strzały i salwa
żołnierzy z ulicy Siennej ukosem w kierunku Miedzianej), a na to zaraz strzały robotników: trach, trach, trach (rewolwery), (…)
po chwili znowu głosy robotników; żołnierzy już nie ma. Czy zabili tam kogo, nie wiem. Nagle krzyk – to rewirowy wysunął się z
bramy domu swego, odebrano mu szablę, rozcięto nią głowę i sztylet w plecy wpakowano".
 
W dzień robotnicy pilnowali sklepów, aby zapobiec szabrownictwu, chronili też "wozów z węglem. Na Lesznie z daleka
zobaczyłem łunę pożaru. Płonął sklep monopolu wódczanego. Czerwone i niebieskie odblaski płomieni rozświetlały od
czasu do czasu twarze zgromadzonych ludzi. Nastrój był poważny i uroczysty. Pilnowano, by nikt nie śmiał rabować
butelek z wódką. Przy mnie kilku amatorów dotkliwie pobito, a butelki rozbijano o bruk. Nie było ani jednego
pijanego".

NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.