Zofia Muszkat

 
 
Do salonu pani Kral przychodziło wielu gości. „Czarna” lub „Bogdana” – bo takie nosiła pseudonimy w partii – na jednym z
wcześniejszych spotkań poznała człowieka, który, ku jej zaskoczeniu, wiedział o niej znacznie więcej niż ona o nim, człowieka
będącego już legendą przekazywaną z ust do ust w niesamowitych opowieściach: Feliksa Dzierżyńskiego, skrytego pod
pseudonimem „Józef” i fałszywym nazwiskiem Domański. Tak Zofia we wspomnieniach pamiętała ten mroźny, zimowy dzień na
przełomie stycznia i lutego 1905 roku: "(…) zastałam u niej (w mieszkaniu Wandy Kral) w zalanym słońcem pokoju stołowym
wysokiego, szczupłego, nieznanego mi towarzysza. Był to jasny szatyn z krótko ostrzyżonymi włosami, okrągłą bladą twarzą, z
ognistym, przenikliwym spojrzeniem pięknych szarozielonych oczu. Powitał ją mocnym uściskiem dłoni. Z czasem dowiedziała się,
że w mieszkaniu Wandy „Józef” często pracuje i nocuje. Jego pokój był niezwykle skromny. Stały tam jedynie stalowe łóżko, stolik i
krzesło. Pewnego dnia, gdy weszła do pokoju, ze zdziwieniem ujrzała za stołem „Józefa”. Spał na siedząco". Aby go nie budzić, 
i chutko zamknęła drzwi.

NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.