Śmierć Julii Goldman

 
Na przełomie marca i kwietnia 1904 roku Feliks wyjechał pełen obaw do Szwajcarii
odwiedzić Julię Goldman. Stan, w jakim ją zastał, przeraził go. Julia konała. Nie
odstępował od jej łóżka, towarzyszył jej w ostatnich dniach, czule się opiekując. Na
pocztówce, którą wysłał do Aldony w 1904 roku, pisał: "Julia zmarła 4.IV. Nie mogłem
odejść od jej łóżka dniem i nocą. Strasznie cierpiała. Umierała przez cały tydzień, nie
tracąc świadomości do ostatniej chwili".
 
Julia zmarła na rękach Feliksa. Kolejne tygodnie pogrążyły go w przeogromnym bólu, z
którym podzielił się z Aldoną, pisząc po powrocie z Krakowa 24 czerwca 1904 roku:
"Dziękuję za Twoje serdeczne słowa. Istotnie, czuję się dość podle. Dużo powodów się
zebrało. Jest tu teraz taki upał, pył i smród, że oddychać nie ma czym. Zresztą to jest
mniejsza. Najgorsze, że jestem teraz apatyczny do wszystkiego i nie chce mi się nic robić
ani myśleć, ani czuć, ani żyć. Jedyne, o co marzę, to wyjechać gdzieś na wieś. Są to jednak
marzenia – nie mogę stąd wyjechać i jak automat muszę swój tryb życia dalej prowadzić.
W walce urwało się w mej duszy i życiu prawie wszystko po kolei, com wyniósł z domu, z
rodziny, z czasów szkolnych, i pozostała we mnie jedna sprężyna, która z nieubłaganą siłą
pcha mnie ku końcowi. Być może im prędzej to nastąpi – tym lepiej dla mnie. Nie przerażaj się,
Aldono moja, jest to być może chwilowy nastrój i być może przejdzie wkrótce. Ucałuj dziatki
mocno ode mnie. Całuję Cię też mocno. Z jaką rozkoszą objąłbym te lasy nasze i łąki, dom
nasz, sosny na podwórzu i w ogrodzie, i całe ustronie nasze. Gdybym wrócił i one byłyby inne,
i ja tak się zmieniłem. Tyle lat, tyle życia i cierpień, i radości, i smutków upłynęło. Bywajcie
zdrowi. Ściskam Was mocno. Wasz Feliks"..


NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.