List do Aldony z 3 (16) lipca 1901 roku

 
"… przeczytałem teraz Twoje dwa listy pisane do mnie i widzę, iż wyobrażasz mnie sobie takim biedakiem, jakim ja nigdy
nie byłem i nie jestem. Pod względem materialnym mam się nawet dotychczas zbyt dobrze, a co się tyczy tego, iż nie mam
wolności, książek, towarzystwa większego i że jestem narażony często na obrazę mej godności ludzkiej, jako więzień –
to, kochana Aldono, wspomnij sobie męki Chrystusa, do których moim daleko jeszcze. Te cierpienia okupiają się
tysiąckrotnie tem poczuciem moralnem, że spełniasz obowiązek, jak go rozumiesz.
 
Trzeba mieć tylko to poczucie, aby zrozumieć, że my, zamknięci w więzieniach, jesteśmy szczęśliwsi od większości
tych, co są na wolności, albowiem chociaż ciało nasze zakute – duszę mamy wolną, a u tamtych dusza jest
niewolniczą. I nie sądź, iż to tylko czczy krasomówczy frazes – bynajmniej – widzisz, iż po pierwszej niewoli
nie uciekłem od swego obowiązku, jak go ja rozumiałem, rozumię. A że tacy jak ja muszą się wyrzec
wszystkiego – aby dopiąć, co zamierzyli, to czyż Chrystus nie wyrzekł się sławy, bogactw, rodzinnych
więzów i miłosnych? My zaś chcemy iść w jego ślady – bo On jest naszym wzorem. Piszę Ci, Aldono,
to tylko dlatego, abyś nie sądziła i nie pisała mi, że jestem „biedakiem”. Nie ja jestem nim, ale
Wy wszyscy, ale o tem sza, dość już tego".

NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.