List do Margarity

Jaka szkoda, że ona nie jest mężczyzną. Moglibyśmy być przyjaciółmi
i żyłoby nam się dobrze, jak w życiu, zaprawdę nie mogę powiedzieć, ale
tu na zsyłce, wspierając się nawzajem, moglibyśmy z ogromną korzyścią
przeżyć ten czas.

 
Kobiet ja, tak naprawdę, boję się. Boję się, że przyjaźń z kobietą z czasem
zamieni się w zwierzęce uczucia. Nie mogę do tego dopuścić. Wtedy
więc moje plany, całe moje życie będzie musiało się bardzo, ale to bardzo
zawęzić.

A ja wówczas stanę się niewolnikiem tego uczucia i wszystkich jego
konsekwencji. Wytrzymać ze sobą, kiedy to uczucie już się narodzi, będzie
już trochę za późno. Pętla tak się zaciśnie, że nie będę mieć sił, by
ją zerwać. Co muszę zrobić, jak ja muszę się zorganizować? Bynajmniej
ciężko jest tu coś wymyślić (…).

Wydaje mi się, że wcześniej czy później nie to, że pokłócimy się, a po
prostu kiedy mnie Pani pozna lepiej, przegoni. Tak powinno się stać. Tak
będzie lepiej dla nas obojga. Korzystniej dla nas jest teraz nie zrywać
swoich towarzyskich relacji. Dla mnie to większy pożytek w wielu kwestiac
h,
w jakiś sposób ważne jest to dla mnie, chciałbym zasłużyć na jej
szacunek w tym znaczeniu, że nie jestem niedorajdą, że mogę założyć
się na poważnie, że zajmę się sobą i nie będę tracić czasu.
 
NAZAD NAPRZÓD
 
                                                                                                          
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.