Choroba matki. Listy Feliksa i Dr Rafał Radziwiłłowicz

   
 
   26 listopada 1895 roku znów chwycił za pióro, by napisać do siostry już znacznie bardziej starannie,
jakby ta zwróciła mu uwagę na nieczytelne pismo: „Droga Aldoniu! Wczoraj odwiedziłem naszą chorą w
Tworkach. Od wielu tygodni stan jej ani trochę się nie poprawił, a zatem samo przez się można powiedzieć, że
się nieco pogorszył, gdyż wskutek ciągłego zrzucania przyjmowanych pokarmów jest obecnie więcej osłabioną,
chociaż na pozór zdaje się, że się nic nie zmieniło, bo wygląda tak samo prawie jak przed dwoma tygodniami.
Dr Radziwiłłowicz funduje się na tych symptomatach robi przypuszczenie czy nie zaatakowany żołądek
jakąś poważniejszą, niż katar żołądkowy, chorobą.
     Z tego powodu jutra ma zrobić konsylium o rezultacie którego Mania zaraz zawiadomi Mamę.
Ja dzisiaj nie wracając już do domu prosto jadę do (niezrozumiałe), skąd w przyszłym tygodniu wracając
wpadnę i na jeden dzień do Wilna. Prawdopodobnie będzie to we środę lub we czwartek. Przychodzi mi teraz
myśl, czy nie dobrze byłoby, gdyby Staś w tych dniach pojechał do Tworek i choćby do mego powrotu
zatrzymał się w Olesinku. Niezależnie od tego Mania w tych dniach odwiedzi chorą. Bardzo jest ważne
znalezienie nieprawidłowego w żołądku, od którego teraz cały przebieg choroby zależy. Dr ciągle woła
„tylko trawienia”, a reszta bagatela. Wczoraj w tym celu zawiozłem dobrego, starego wina, którego
polecił Dr dostarczyć, chociaż niezależnie od tego wszystkich środków nie zaniedbują. W tej chwili kiedy
to pisze jest 4 godzina w nocy, gdyż bardzo późno wróciłem z teatru, a o godz. 9-ej już muszę być na
dworcu kolei. Może mi co w drodze przyjdzie na myśl to jeszcze dopiszę zanim oddam list na pocztę.
A tym czasem serdecznie
całuję rączki”.
 
NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.