Raz jeszcze w Wylągach

 
Jeszcze przed wyjściem na wolność kazano mu podać dokładny adres, pod którym będzie przebywać.
Podał adres w Dzierżynowie. Feliks zawsze wypełniał polecenia władz, dlatego wyjechał do uroczego
folwarku w Wylągach, gdzie czekał już na niego najmłodszy brat Władysław, który rok wcześniej
ukończył studia i pracował w ośrodku psychiatrycznym w Buraszewie. Były to jedne z nielicznych
rodzinnych spotkań Feliksa, które zapamiętał niezwykle ciepło. Podczas tego przyjemnie spędzonego
czasu Władysław wprowadził w stan hipnozy Ignacego i Feliksa. Dzierżyński był pod wielkim wrażeniem
urody kazimierzowskich okolic, wąwozów, lasów, pól, malowniczych ruin i wijącej się po horyzont Wisły.
 
Mniej więcej z tego okresu zachowały się wspomnienia Stanisławy Dzierżyńskiej związane z Feliksem i jego
poczuciem humoru, pozbawiające tę postać patosu, sprawiające, że widzimy go w zupełnie innym świetle: w
świetle kogoś zwykłego, towarzyskiego i niestroniącego od wygłupów. Feliks bardzo lubił się śmiać, często
czekał na sytuację, w której mógł zabłysnąć dowcipem, nie stronił od żartów. Żona Ignacego
wspominała: Kiedyś przyjechał incognito, podając się za swojego starszego brata, inżyniera
Kazimierza, który w tym czasie miał już znaczącą łysinę. Jakże było wielkie zdziwienie naszej
gosposi, kiedy zobaczyła gęstą czuprynę Felka. Największe zainteresowanie przejawił nasz
łysiejący kuzyn, który zaczął wypytywać Felka o metodę na porost włosów. Wtedy Felek
dowcipnie przekazał następujące wskazówki: „Na noc trzeba smarować skórę na głowie
olejem z cebulą”, co też nasz kuzyn natychmiast uczynił przy wielkim oburzeniu swojej żony".


NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.