Spotkanie z Zosią Muszkat

 
Wracając z Ceglanej, na rogu Świętokrzyskiej i Czackiego (wówczas Włodzimierska)
spotkał przypadkowo Zofię Muszkat. Ukłonił się z daleka i zatrzymał, podeszła,
uścisnął jej dłoń. Był w wyśmienitymhumorze, opowiadał, jak to on, żartował, na twarzy
był zmęczony, ale oczy świeciły mu żywymi iskierkami.Zofia tymczasem poświęciła się
bez reszty pracy w konspiracji, roznosiła bibułę, którą wsadzało się wszędzie: w pończochy,
pod kapelusz, pod koszulę. Na szczęście miała za duży płaszcz, pod którym niknęły
nielegalne wydawnictwa. Jeździła tramwajami, roznosząc pod wskazane adresy przesyłki.
W tym czasie poznała tę mniej elegancką część Warszawy robotniczej: bez kanalizacji, z
wąskimi chodnikami, rozsypującym się brukiem, cuchnącymi rynsztokami. Przechodziła
podwórkami kamienic, po których biegały obdarte dzieci, wychudzone, brudne, często
cierpiące na krzywicę. Wokół domów rozciągało się takie błoto, że można było zgubić buty.
 
NAZAD NAPRZÓD
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.