Nie zapominaj o mnie

rozdział XVI
 
Polityka i miłość, walka i namiętność napędzały życie dwudziestoośmioletniego rewolucjonisty. Przez to, jak wiele działo się w jego życiu, wydaje się, że minęły lata od czasu jego ostatnich miłosych uniesień. Praca i walka zajmowały go w pełni, ale mimo to siła serca przebijała jego pancerz rewolucjonosty. Spośród trzech kobiet, jakie zaczęły krążyć na orbicie jego życia, ujrzał jedynie jedną- Sabinę i bezgranicznie się jej oddał. Miłość.
 
I właśnie dla niej, wyłamując się ze swoich partyjnych obowiązków, kiedy tylko mógł, poświęcał swój czas. Zwykle odwiedzał ją w jej domu przynosząc gałązkę białego bzu, którą kładł jej na kolanach. Powoli wzmagał się żar uczuć, zauroczenia, miłości i szybszego bicia serca. Kochankowie nie mieli zbyt wiele czasu dla siebie. Feliks był bez reszty pochłonięty rewolucją. Kiedy opuszczał Warszawę, w każdej wolnej chwili pisał do Sabiny. Spalał się w miłości, uwielbieniu do przeuroczej kochanki, a uczucie to dodawało mu sił, sprawiało, że unosił się na fali życia, czuł się władcą swojego czasu, epoki, głęboko wierzył, że właśnie teraz nadeszła jego pora triumfu. Walczył, organizował, a jednocześnie potwornie tęsknił za Sabiną.
 
Pisał: „Lecz kocham,- mocno, bezgranicznie kocham. Muszę spalić pożądanie i namiętność- pozostałą resztę zwrócić w inną stronę. Dusza moja ratuje samą siebie i wyjście znajduje w tych wybuchach i nastrojach mistycznych, w tych uczuciach rzewnych jak dla dziecka ukochanego, najdroższego- dla Ciebie [1]”.  Sabina odpowiadała: „Mój drogi Feliksie. Mam nadzieję, że się spotkamy. Wiem, że cierpienia, choroby, dolegliwości, a także śmierć są nieznaczącą kroplą w morzu ludzkich doświadczeń. Jesteś mi tak bardzo potrzebny. Nie zapominaj o mnie [2]”.
 
Ich związek na początku utrzymywany był w tajemnicy przed światem. Zakochani pragnęli mieć siebie i swe uczucia na własność z daleka od ludzkich oczu i komentarzy, jakby egoistycznie bali się, że ktoś im z tej miłości coś uszczknie. W tym samym liście Feliks pisał: „Ach, to życie okrutne, jakże okrutnie skrępowało ono wolny duch ludzki- jak wszystko ułożyło się tak, aby ludzie męczyli się- by żyli tylko zmysłami, by kochać można było tylko oficjalnie- w małżeństwie albo ukradkiem jak złodziej, by kochać można było tylko pożądaniem. To jest męczące, okropne- straszne. Wszystko wzdraga się we mnie przeciw temu- i trzeba się szarpać, męczyć, udawać i kłamać [3]”.
 
Feliks wspominał swój dom rodzinny i atmosferę, jaką tam zaznał, gdy wszystko było proste, szczere, a w jego duszy był spokój, jak wtedy w Dzierżynowie będąc dzieckiem, kiedy wpatrzony w gwiazdy trzymał głowę na kolanach matki. Nie było już matki, Feliks nie był już dzieckiem, a przed nim stało pole jego życiowej bitwy. I stała Sabina Feinstein- jego przyszłość.


[1] S. i W. Lederowie, Czerwona nić, Iskry, Warszawa 2005, s. 89
[2] E. Loria, A.M. Plehanov: Normalnego, rodzinnego życia u Feliksa Dzierżyńskiego nie było, http://izvestia.ru/news/324513 (odczyt z dn. 27.02.2014r.)
[3] S. i W. Lederowie, Czerwona nić, Iskry, Warszawa 2005, s. 89
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.