Kiedy ostatnio z nim rozmawiałem, sam groził samobójstwem

 
 
 
Rozdział 78
 
 
 
 
 
 
 
Wszystkie gazety w kraju zapełniły się nekrologami z wyrazami bolesnej straty romantycznego, idealistycznego rewolucjonisty, człowieka, który z olbrzymim zaangażowaniem w swych ostatnich latach dźwigał kraj z tragicznej, wręcz beznadziejnej sytuacji ekonomicznej. Wraz z jego śmiercią narodziło się wiele pytań, które zaczęły nurtować nie tylko społeczeństwo radzieckie, ale także resztę świata. Zastanawiano się, kto zostanie jego następcą zarówno jako przewodniczącego OGPU, jak i WSNCh?
 
Zaraz po opublikowaniu w prasie protokołu sekcji zwłok Feliksa Dzierżyńskiego wykonanego i podpisanego przez najznamienitszych patologów Związku Radzieckiego, narodziły się podejrzenia, że ów dokument został sfałszowany, a przyczyna śmierci była inna.
 
Dokument sekcji zwłok podpisany został przez światowej sławy patologa, profesora Alieksieja Ivanowicza Abrikosova, autora wielu opracowań, książek i podręczników medycznych oraz przez profesorów W. Szczurowskiego, D. Rossijskiego i M. Ditricha. Składał się z dwóch części- opisu zwłok i przyczyny śmierci. Jako przyczynę śmierci podano bez żadnej wątpliwości zaawansowaną arteriosklerozę. Opisano, że przyczyną śmierci był nagły, rozległy atak miażdżycy skutkujący porażeniem wieńcowej arterii serca, arterioskleroza aorty, przerost lewej komory serca. Śmierć nastąpiła w wyniku paraliżu serca na skutek zasklepienia żył.
 
Przyczyna śmierci Feliksa Dzierżyńskiego była najwidoczniej zbyt banalna w stosunku do jego niebanalnego życia, dlatego natychmiast zaczęły krążyć opowieści i „prawdziwej” przyczynie śmierci przewodniczącego WCzK.
 
Zwolennicy Stalina szeptali, że to trockistowska opozycja, z którą tak zaciekle walczył Dzierżyński podała mu truciznę w wodzie, którą popijał podczas swego ostatniego przemówienia. Opozycja twierdziła, że trucizna została podana Dzierżyńskiemu na rozkaz Stalina, z którym Dzierżyński nigdy nie był w ciepłych i przyjacielskich stosunkach.
 
Inni podważali prawdziwość raportu sekcji zwłok uważając, że pozostawia on wiele niedomówień. W pierwszych słowach dokumentu podano, że obiektem dokumentacji jest ciało starszego mężczyzny, kiedy Feliks aż tak stary nie był. W opisie jego zwłok nie padło słowo o bliznach, jakie miał na kostkach- pamiątce po kajdanach z orłowskiego więzienia. Nie zbadano, tak jak uczyniono to w przypadku śmierci Lenina, mózgu, pomimo rozwijających się, zaawansowanych badań nad tym organem.
 
Sama sekcja zwłok nie odbyła się bezzwłocznie, a dopiero w nocy z 21 na 22 lipca w godzinach od wpół do pierwszej do wpół do drugiej. Podejrzewano, że opóźnienie sekcji było rozmyślne, aby badanie nie wykryło w organizmie toksyn.
 
Władcy jedynie słusznej prawdy twierdzą wbrew logice, że w dokumentach lekarskich, w których notowane były wizyty Dzierżyńskiego nie pada słowo o jego problemach z sercem. Twierdzą, że owszem, miał lekką, przewlekłą formę gruźlicy, o której wszyscy wiedzieli i chroniczny bronchit, ale na serce Dzierżyński nie uskarżał się specjalnie.
 
Te wszystkie wymysły poddają w wątpliwość opinię profesora Abrikosova, który mógł wiedzieć co ma wpisać w dokumencie sekcyjnym, zanim wziął do ręki skalpel. Kreatorzy teorii spiskowych uważają, że być może uległość profesora w opisie sekcyjnym wobec Stalina wiąże się z tym, że jego kariera nabrała znacznego tempa. Abrikosov został akademikiem ZSRR, dyrektorem wielu instytucji naukowych i zmarł dopiero w 1955 roku. Pozostaje pytanie, czy pozostali profesorowie i lekarze byli również hołubieni przez Stalina czy zabrali swoją tajemnicę do grobu w strachu przed konsekwencjami ujawnienia prawdy?
 
Zoria Serebriakova, historyk, córka pisarki Galiny Serebriakovej wspominała opowieść matki, kiedy w latach sześćdziesiątych kurowała się w jednym z sanatoriów, spotkała byłego sekretarza Stalina- Poskriebyszewa. W trakcie jednej z wielu rozmów, zapytała się, jak umarła Nadieżda Krupska, na co ów asystent odpowiedział mniej więcej tak: nawet sobie nie zdajesz sprawy, jak wielu ludziom pomogła odejść trucizna…
 
Podobno w czasie sprawowania funkcji Komisarza Gospodarki, do jego gabinetu na drugim piętrze wrzucono, przez okno wychodzące na ulicę, granat. Dzierżyński poderwał się i ukrył za olbrzymimi drzwiami sejfu, jaki stał w jego gabinecie. Całe pomieszczenie doszczętnie spłonęło, wokół leżały drzazgi mebli i potłuczone szkło. Wszystko było zniszczone. Czekiści, którzy wpadli do gabinetu zobaczyli gruzowisko i… zdenerwowanego Dzierżyńskiego całego i zdrowego.
 
Po śmierci Stalina, wielu wracających z Gułagów starych bolszewików opowiadało zgodnie, że Dzierżyński ani nie umarł na serce, ani nie został otruty, ale… się zastrzelił. Taka wersja tłumaczyłaby fakt braku badania mózgu podczas sekcji zwłok. Opowiadano, że powodem samobójstwa było to, że zawalił mu się cały świat, o który walczył, za który siedział jedenaście lat w carskich więzieniach, dla którego poświęcił całe swoje życie, a który rozpadał się na kawałki w ostrych kłótniach z niedawnymi towarzyszami. W ciągu ostatnich miesięcy cierpiał na depresję.
 
Dzierżyński nigdy nie był zadowolony nawet z tych postępów, jakie kraj czynił. Wizytując zarówno miejsca przemysłowe, jak i rolnicze widział biedę, nędzę i zacofanie. Do szału doprowadzali go trockiści uważający, że należy podnieść ceny artykułów dla rolnictwa, gdyż ono się nadmiernie bogaci. Widział, że sojusz robotniczo chłopski rozpada się i zadawał pytanie, czy po to robiliśmy rewolucję, aby znów kogoś gnębić?
 
Jego język w ostatnich tygodniach przybrał charakteru depresyjnego. W korespondencji pomiędzy Rykovem, a Komisarzem Inspekcji Robotniczo Chłopskiej, Kujbyszewem znaleziono wymianę zdań:
-Ostatnia nerwowość Feliksa zwiastuje wielką biedę.
-Kiedy ostatnio z nim rozmawiałem, sam groził samobójstwem.
 
W liście tym Feliks pisał także o tym, że jest przekonany, że uda się przezwyciężyć wszystkich wrogów jeśli uda się odnaleźć właściwą linię naprawy państwa i gospodarki, bo jeśli jej nie się nie znajdzie, opozycja zacznie przybierać na sile to kraj znajdzie swojego dyktatora, jakim okaże się Stalin. Czy Dzierżyński miał go na myśli? Z całą pewnością.
Oto list Dzierżyńskiego do Waleriana Władimirowicza Kujbyszewa napisany 3 lipca 1926 roku:
 
„Drogi Walerianie!
Niniejszym moje myśli i przypuszczenia na temat systemu zarządzania. Obecny system- przeżytek. Mamy teraz ludzi, którym można powierzyć odpowiedzialność. Obecnie toną w uzgodnieniach, odczytach, papierach, komisjach. Kapitaliści- każdy z nich miał środki i był za nie odpowiedzialny. U nas zaś za wszystko odpowiada biuro polityczne. Tak konkurować z małymi przedsiębiorcami i kapitalistami i wrogami nie da się. U nas nie ma pracy tylko nieustająca męka. Działające komisariaty z ich kompetencjami- to paraliż życia i życia człowieka-biurokraty.
 
My z tego paraliżu nie wyrwiemy się bez chirurgii, bez śmiałości, bez zdecydowania. Wszyscy czekają na chirurgię. To będzie sprawą i słowem, na które wszyscy czekają. I dla naszego wewnętrznego, partyjnego położenia – będzie to odrodzenie. Opozycja zostanie rozgromiona tymi zadaniami, jakie partia postawi. Ale teraz tkwimy w błocie.
 
Niezadowoleni i czekający na zmiany- wszyscy. Nasze zewnętrzne położenie jest bardzo trudne. Anglia coraz bardziej i bardziej okrąża nas stalowymi sieciami. Rewolucja szybko tam nie nastąpi. Powinniśmy, na wypadek jakby coś się stało, skupić wszystkie nasze siły wokół partii. Pracujący w przemyśle mają teraz olbrzymie znaczenie. Oni są teraz zatroskani i rozbici. Także i ja i moi przyjaciele z pracy „zmęczyliśmy się” tym położeniem nie do opisania. Zupełna bezsilność. Sami niczego nie możemy. Wszystko jest w rękach funkcjonariuszy- Szejnmana i Frumkina. Tak nie może być.
 
Wszyscy tylko piszemy, piszemy i piszemy. Tak nie można. A do tego wielkie problemy stojące przed nami , które dla nich nie istnieją, a my nie mamy czasu ani sił… I nasze związki zawodowe śpią. Nie znajdujemy wspólnego języka, zgodności. Jakże można bić się  i przygotowywać się do obrony. Nasza spółdzielczość- skłania się ku socjalizmowi, będąc cały czas dotowana żeruje na konsumencie, żeruje na przemyśle, nie pozwala postawić poważnego pytania i odpowiedzieć na nie, a dotyczy przedsiębiorców prywatnych, którzy wciąż się rozwijają i rozwijają, wszystko gromadzą. Spółdzielczość odrzuca moje rozliczenia o spekulacji i płatnego zaopatrywania przedsiębiorców, aby obniżając swoje ceny korzysta z wyższych cen spółdzielczości. Oprócz pytań dotyczących zarządzania, musimy poważnie, nie tak jak teraz postawić pytania i na nie odpowiedzieć:
-o dyscyplinie pracy
-o spółdzielczości
-o przedsiębiorcach prywatnych i spekulantach
-o regionalizacji.
 
Nie ma u nas ani twardej linii, ani twardej władzy. Każdy komisariat, każdy członek w komisariatach ma swoją linię. Nie ma szybkości, aktualności, poprawności w wydawaniu decyzji.
 
Z samego wnętrza siebie protestuję przeciwko temu, co jest. Walczę ze wszystkimi. Bezskutecznie. Albowiem uważam, że tylko partia, jej jedność- mogą rozwiązać zadania, gdyż mam świadomość, że moje wystąpienia mogą umocnić tych, którzy z całą pewnością wyprowadzą i partię i kraj z zagłady- to znaczy Trockiego, Zinowiewa, Piatiakowa, Szliapinkowa. A gdzie ja miałbym być w tym wszystkim? Jestem całkowicie przeświadczony, że pokonamy wszystkich wrogów, jeśli znajdziemy i podejmiemy prawidłową linię w praktycznym zarządzaniu krajem i gospodarką, jeśli odzyskamy utracone tempo, obecnie zatracone od potrzeb życia. Jeśli nie znajdziemy tej linii i tempa- nasza opozycja będzie rosnąc i kraj wówczas znajdzie swojego dyktatora- pogrobowca rewolucji, - przyozdobionego w piękne piórka na jego ubraniu.
 
Od tych sprzeczności sam jestem zmęczony. Ileż to razy podawałem się do dymisji. Musicie szybciej ten problem rozwiązać. Nie mogę pozostać przedstawicielem Komisariatu Gospodarki- przy takich moich myślach i cierpieniach. Wszak oni prątkują i zarażają. Czyżbyś tego nie widział
Twój F. Dzierżyński[1]”.
 
Samobójczych skłonności Feliksa Dzierżyńskiego wielu historyków doszukuje się już w jego młodości po tragicznej śmierci Wandy. Również w wielu listach do Aldony odczuć można jego depresję, zwłaszcza z okresów, kiedy był zamknięty w celi. Wersja ta wydaje się mało wiarygodna, bowiem każdemu człowiekowi w zderzeniu z ciężkimi przypadłościami losu przychodzi do głowy myśl o samounicestwieniu i często mówi o tym, jednak prawdziwi i skuteczni samobójcy nigdy na ten temat z nikim nie rozmawiają tylko skutecznie odbierają sobie życie[2].
 
Niespodziewana śmierć Dzierżyńskiego przywołała niedawną, zagadkową śmierć innego wielkiego bolszewika, Michaiła Frunzego, będącego Ludowym Komisarzem Spraw Wojskowych i Morskich, cieszącego się wielkim autorytetem, inteligencją i niezależnością polityczną. W 1924 roku przedstawił tajny raport będąc przewodniczącym komisji do zbadania sytuacji w Armii Czerwonej ukazując obraz armii jako niezorganizowaną, niezdyscyplinowaną swołocz, którą jak najszybciej należy zreorganizować. Dostał na to zgodę. Pozostawiając kadrę oficerską, którą dobrał według zdolności i osiągnięć, wymienił wszystkich żołnierzy ogłaszając nabór na terenach wiejskich. Zlikwidował stanowiska komisarzy politycznych, organizując prawdziwą armię gotową do wszelkich poświęceń. Taki obraz armii nie spodobał się Stalinowi, ale głośno nie krytykował Frunzego stwarzając pozory przyjaźni.
 
Frunze cierpiał z powodu dolegliwości żołądka. Lekarze jednak zamiast kontynuowania leczenia zachowawczego, które przynosiło dobre efekty, coraz częściej nalegali na przeprowadzenie operacji. Sam Frunze był jej niechętny. Za namową autorytetów medycznych zgodził się jej poddać i, jak to pisał w ostatnim liście do żony: „Niech już raz i na zawsze przyjrzą się dobrze, co tam takiego jest, i zaordynują odpowiednie leczenie[3]”.
 
Operację rozpoczęto 29 października 1925 roku używając do narkozy chloroformu pomimo tego, że istniały już zdecydowanie łagodniejsze środki. Zastosowano podwójną dawkę chloroformu wpływającą negatywnie na działanie serca. Sama operacja nie trwała długo, gdyż po dotarciu do żołądka nie stwierdzono obecności groźnych wrzodów. Podczas operacji organizm uległ zakażeniu powodując zapalenie otrzewnej. Osłabione serce, pogarszająca się praca nerek i wątroby doprowadziła do tego, że Frunze z tej operacji już się nie wybudził. Jego żona przeświadczona o zamierzonym zabójstwie popełniła samobójstwo.
 
Śmierć Frunzego i prawdziwe przyczyny jego zgonu są bardzo zagadkowe. Splot wydarzeń sugerujących interwencję osób trzecich, w miarę upływu lat i pojawiania się coraz większej ilości świadków mogących otwarcie mówić o tej tragedii oraz na podstawie odtajnionych dokumentów, kieruje podejrzenia w stronę Stalina. Czym bowiem można wyjaśnić wizyty przeprowadzającego operację Frunzego profesora Władimira Rozanowa w gabinecie Stalina? Podejrzane wydaje się również to, że po jego śmierci sprawę zbadania przyczyn powierzono nie Komisariatowi Zdrowia, ale Komisji Lekarskiej KC?
 
Miejsce Michaiła zajął przychylny i posłuszny Stalinowi Kliment Woroszyłow. W niedalekich latach jako jeden z pierwszych rozpoczął propagowanie zasług Stalina, których nigdy nie był autorem. Podobnie jak miejsce Feliksa Dzierżyńskiego objął schorowany lecz podporządkowany temu samemu człowiekowi Wiaczesław Mienżyński. Te wszystkie niewyjaśnione do końca zadziwiające sploty okoliczności sugerują jakoby powolną eliminację starej kadry bolszewików cieszącej się największym autorytetem, przewyższającym zasługi i osobę Stalina i stanowiącą dla niego realne zagrożenie zwłaszcza w obliczu jego późniejszych, często haniebnych i odrażających dokonań.
 
Prawda o przyczynie śmierci Feliksa Dzierżyńskiego wydaje się być prosta. Pokonała go miażdżyca, stres, przepracowanie i papierosy, których palił dziennie grubo ponad dwadzieścia. Dlaczego więc nie cały rok wcześniej profesorowie Kraus, Farstrer oraz profesor Obrosov stwierdzili brak arteriosklerozy i hipertonii?


[1]   http://www.fsb.ru/fsb/history/author/single.htm!id%3D10317995@fsbPublication.html
[2]  O. Diomina, Kremlowskie pogrzeby, ROO Asocjacja, Nowe kino, 2008, http://www.youtube.com/watch?v=veOhDAbyzL8, (odczyt z dn. 20-21.12.2013r.)
[3]  R. Miedwiediew, Pod osąd historii, T.1, Bellona, Warszawa 1990, s. 131
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.