Niech oni się kłócą, a ja będę pracować

Rozdział LXXV
 
 

Na jesieni 1925 roku Dzierżyński interweniował w oddziale wojsk pogranicza nad Amurem, który bezwzględnie traktował okolicznych chłopów. Błyskawicznie wysłał komisję, która potwierdziła nieprawidłowości, aresztowano przekraczających uprawnienia żołnierzy, a na ich miejsce wysłano praworządnych bolszewików. Było to dla niego znacznie bardziej istotne, niż sprawy toczące się na najwyższych szczeblach.

W 1925 roku wyodrębniła się z partii z początku niepozorna frakcja skupiona wokół Kamieniewa i Zinowjewa stojąca naprzeciw Stalinowi, Rykowowi i Bucharinowi. Inicjatorem rozłamu był Zinowiew, będący przewodniczącym leningradzkiej organizacji partyjnej, mający wielkie aspiracje przywódcze, ale niewielkie zdolności. Wraz z nim szedł Kamieniew, który przewodniczył moskiewskiej organizacji. Polemika wewnątrzpartyjna przybrała na sile po opublikowaniu broszury przez Zimowiewa, w której pisał, że „przyłożył ucho do ziemi i usłyszał głos historii”. Pierwsze rozmowy były napięte i doprowadziły do tego, że opozycjoniści wyszli z zebrania, a Ordżonkinidze widząc kłótnie swych towarzyszy, popłakał się.

Dzierżyński obserwował rozłam, jaki coraz wyraźniej objawiał się w partii i znacząco milczał. W rozmowach z przyjaciółmi twierdził, że opozycja partyjna oddala partię od pożytecznej pracy, powodując stratę cennego czasu.  Powiedział przy jednej z okazji: „Niech oni się kłócą, a ja będę pracować i pracować. Życie pokaże, że nie mają racji [1]”.

Doskonale zdawał sobie sprawę, że w obecnych czasach słowa Lenina wypowiedziane lata temu, że największe znaczenie ma w tym momencie nie polityka, a gospodarka, są szczególnie aktualne. Czekał i milczał, ale w każdej chwili jego emocje mogły eksplodować. Gdy spotkał się z Nadieżdą Krupską, która popierała rozłamowców, powiedział do niej cedząc słowa w swoim olbrzymim zdenerwowaniu: „Wam, Nadieżdo Krupska, powinno być bardzo wstyd, jako żonie Lenina iść razem w takich czasach ze współczesnymi kronsztadowcami, bo to jest następny Kronsztad [2]”.

Na jesieni 1925 roku Dzierżyński zabrał głos na posiedzeniu Komitetu Centralnego krytykując zarówno pochłaniającą energię twórczą biurokratyzm, jak i złą komunikację i brak dobrej woli współdziałania pomiędzy przedsiębiorstwami i podmiotami handlu zagranicznego, których działalność była wciąż niewystarczająca. Uważał, że jest to przyczyną hamująca rozwój przemysłu. Przytoczył przykład fabryki Forda i jej metod motywujących pracowników do wydajniejszej pracy wskazując, że należy pozwolić robotnikom brać czynny i swobodny udział w  rozwiązywaniu palących problemów swoich zakładów pracy wierząc, że jest to najlepsza metoda do poprawienia wydajności i uzyskania efektywniejszych działań przyczyniających się do oszczędności i zwiększenia produkcji.

Nie było to pierwsze, krytyczne wystąpienie Dzierżyńskiego, nie wahał się już dwa lata wcześniej zauważyć i głośno wyrazić brak odpowiedniej współpracy pracowników kolei i regionalnych przedstawicieli partii. Uważał, że przede wszystkim najważniejsze jest współdziałanie i świadomość wspólnej pracy wszystkich ogniw łańcucha przemysłu, pracowników produkcji, jednostek partyjnych, kadry zarządzającej, wszelkich urzędów i handlu zagranicznego.

Pogarszająca się w w jego ocenie sytuację nie równoważyły nawet listy napływające ze wszystkich zakątków krajów pisanych przez robotników i chłopów. Wyrażali oni wdzięczność Dzierżyńskiemu za jego wkład i zaangażowanie w rozwój kraju, polepszenie warunków bytowych i jego walkę o niższe ceny. W jednym z listów pisano: „Drogi Towarzyszu Dzierżyński! W imieniu chłopów z dalekiej wsi pozwólcie wyrazić mi proletariacką wdzięczność za naprowadznie gospodarki na pomyślny kurs, który nas ocali. Bądź zdrów i w przyszłości podejmuj dalsze kroki tego rodzaju ukierunkowane na ocelenia zdobyczy rewolucji. Bądź odważni, my chłopi jetsesmy z Toba i dla Ciebie. Proletariackie pozdrowienia od chłopa Iwana Ziuganowa [3]”.      

W grudniu 1925 roku Dzierżyński przygotowywał się do podpisania ważnego kontraktu międzynarodowego. W dniu, kiedy pracował nad nim, do jego gabinetu w WSNCh wszedł Fomin i od razu poraziła go wielka przemiana Feliksa. Ubrany był w ciemny garnitur, wykrochmaloną koszulę i krawat.

„-Widzieliście mnie kiedyś, towarzyszu Fomin, takiego wyelegantowanego?- spytał się żartobliwie- Mam nawet złote pióro. Kupiłem specjalnie. Jadę podpisać kontrakt z Anglikami w sprawie koncesji na wyrąb lasów [4]”. Rozmowa przebiegała w bardzo serdecznej atmosferze, mimo, że Dzierżyński był bardzo zajęty, nie dawał odczuć tego. Interesował się pracą Fomina i planami na przyszłość. W stosownej chwili Fiodor Fomin poprosił go, aby umożliwił mu dalszą naukę. Prośba ta niezmiernie ucieszyła Feliksa. Spytał się jeszcze troskliwie, czy nie potrzebuje urlopu, pieniędzy? Fomin zaprzeczył. Gdy się żegnali, Feliks przyrzekł, że skieruje go do szkoły.

Z tego okresu pochodzi notatka rzekomo kilka lat temu odkryta, skierowana do jednego z sekretarzy Dzierżyńskiego, Benjamina Gersona, w której zawarta była lista rzeczy do zrobienia. W zamyśle autora miała ukazać, jak jak Dzierżyńscy kazali sobie świadczyć ró1)żne rzeczy: „ W mieszkaniu Dzierżyńskich należy:

  1. Sprawdzić i naprawić wszystkie lufciki, aby się zamykały i nie wiało przez nie.
  2. Obić drzwi wejściowe na korytarz, aby były szczelne, nie wiało, i by niebyło słychać rozmów z mieszkania na korytarzu i odwrotnie.
  3. Zrobić klosze na dymnik, aby do mieszkania nie wlatywał pył i sadza.
  4. Przeczyścic przewody grzewcze.
  5. Przejrzeć na nowo postawiony piec- już peka w małym pokoju.
  6. Zmienić brudne i porwane zasłony na oknach.
  7. Stoł do pisania i cztery gięte krzesła.
  8. Mały, okrągły stolik pod telefon.
  9. Stolik na radio na czterech nogach. Od nas zabrać stól do gry w karty.
  10. Przejrzeć wszystkie drzwi, żeby można je było szczelnie zamknąć o otwierać[5]”.

Data naniesiona na niej to 12 października, zapewne 1925 roku. Mówi ona nic innego, jak tylko o warunkach w jakich mieszkali Dzierżyńscy. Przez okna wiało, piec był nieszczelny, zapchany, źle postawiony, choć całkiem nowy, zasłony stare i porwane, a przez drzwi na korytarz słychać było wszystko.    

1926 rok przyniósł ze sobą stabilizację. W dziedzinie rolnictwa i przemysłu odnotowano wzrost produkcji porównywalny do poziomu z 1913 roku. Udało się ustabilizować ceny, jednak w wciąż w wyniku znacznych niedoborów, na rynku prywatnym ceny wciąż rosły. W dalszym ciągu pojawiały się przypadki spekulacji, jednak na zdecydowanie mniejszą skalę, niż miało to miejsce kilka lat wcześniej. Efektem pracy Dzierżyńskiego przez ponad dwa lata działalności gospodarczej było zwiększenie produkcji ponad dwukrotnie. W 1926 roku przemysł w kilku dziedzinach przekroczył nawet wyniki produkcyjne sprzed wojny. Wyrazem wzrostu produkcji i wydajności o 60 procent było obniżenie cen hurtowych i podwyżka zarobków o 50 do 60 procent. Sam eksport zwiększył się trzykrotnie.

Jeszcze szybciej rósł popyt na produkowane towary, którego przemysł nie był w stanie zaspokoić. Nie mogąc kupić potrzebnych artykułów, wieś coraz niechętniej sprzedawał swoje plony, zwłaszcza nadwyżki zboża przez co malał jego eksport. Sytuacja była zła, ale nie tragiczna, jak ją opisywali opozycjoniści pokroju Kamieniewa. Uważano, że za taki stan będzie utrzymywać się w dalszym ciągu, ponieważ wyniknął z tego, że rewolucja socjalistyczna nie objęła całej Europy Zachodniej powodując izolację Rosji Radzieckiej. Opozycja również w sposób bardzo ostry demonizowała obecność elementów kapitalistycznych w kraju i ostrzegała przed niebezpieczeństwem grożącym z jego strony. Obawiano się, że państwo całkowicie uzależni się od kapitalistycznych źródeł towarów.

W kraju wciąż powstawały nowe ośrodki przemysłowe, takie jak Dnieprowska Elektrownia Wodna, Leningradzka Fabryka Traktorów czy nowa linia kolejowa łącząca Turkiestan z Syberią. Na ukończeniu była już elektrownia wołochowska i szterowska, natomiast nowowybudowane elektrownie kizełowska, szaturska i kaszyrska działały już pełną parą. Powstało wiele zakładów produkcyjnych, elektrociepłowni, których budowa była często okupiona ludzkim życiem. Warunki pracy na tych wielkich budowach były fatalne. Ich praca była iście tytaniczna, często w niesprzyjających warunkach pogodowych, wśród mrozów i przenikliwego wiatru. Wielokrotnie, z uwagi na fatalne warunki szerzyły się epidemie tyfusu, umierali zarówno robotnicy, jak i inżynierowie. Prasa nazywała budowniczych bohaterami, a Dzierżyński określał ich „prawdziwymi leninowcami[6]”.

Dzierżyński osobiście nadzorował prace wielkich budów, szczerze zachęcał robotników, aby wspólnie rozwiązywali problemy. Sukces Dzierżyńskiego polegał głównie na tym, że sam dawał przykład swojego zaangażowania, potrafił swoim entuzjazmem zarazić masy robotników mobilizując ich do wysiłku i oddanej pracy, dzielił się z nimi swoimi marzeniami mówiąc: „Widzę nowe miasta, osiedla mieszkaniowe, elektrownie i trasy kolejowe. Aby to wszystko mogło zostać zrealizowane, potrzebne nam są miliony robotników silnych duchem, mądrzy mistrzowie i artystyści, potrzebni są nowi ludzie[7]!”

Odwiedzał liczne fabryki nie tylko przemysłu metalowego, który był jego oczkiem w głowie, ale także fabryki bawełny, zakłady przemysłu gumowego, skórzanego, gorzelnianego, cukrowniczego czy fabryki porcelany. Interesował się pracami geologicznymi w poszukiwaniu złóż surowców. Dzięki staraniom Feliksa Dzierżyńskiego powołano do życia istniejący do dziś klub sportowy „Dynamo” będący w swym pierwotnym założeniu miejscem rozwoju kultury fizycznej czekistów.

W listopadzie 1925 roku stworzył podwaliny pod towarzystwo przyjaciół kina radzieckiego w myśl hasła: „Zbliżenia radia i kina do wsi i miast robotniczych”, w których widział dokonałe narzędzie do promocji kultury. Aktywnie brał udział w zebraniach przekonując o konieczności powstania wytwórni filmowych oraz dystrybucji filmów na wszystkich obszarach Związku Radzieckiego poprzez finansowania budowy kin i objazdowych pokazów. Coraz intensywniej odbywała się wymiana handlowa z krajami zachodnimi, a także z Persją i Turcją. Dobrze przebiegała współpraca Towarzystwa Rosyjsko-Angielskiego zajmującego się przerobem i sprzedażą ropy naftowej.

W kwietniu 1926 roku Dzierżyński brał udział w posiedzeniu Komisji Polskiej zwołanej w sprawie niepokojącej sytuacji w Polsce. Ogromne niezadowolenie z burżuazyjnych rządów w ostatnich latach, wzrastające bezrobocie i galopująca inflacja spowodowała coraz silniejsze zamieszki w kraju. Obawiano się, że będzie to okazja do przejęcia dyktatorskiej władzy przez Piłsudskiego i wzmożenie terroru. Pomimo wielu przeciągających się dyskusji nie zdołano wyrazić jednolitego zdania ani opracować odpowiedniej taktyki politycznej Komunistycznej Partii Polski.

Odporność Dzierżyńskiego coraz bardziej malała. Natłok obowiązków nie pozwalał mu na przyjęcie jakichkolwiek innych spraw. Nawet będąc zaproszonym na Uralski Zjazd Rad, wymigiwał się od przyjazdu, ponieważ praca w Komisariacie Gospodarki pochłaniała go całkowicie. Był zmęczony. Za sobą miał 49 lat życia, wiele lat więzienia i wytężonej pracy ponad ludzkie siły.

Swój ostatni urlop na wiosnę w 1926 roku Dzierżyński spędził w Charkowie. Być może spotkał się tam z wdową po jego bracie Stanisławie i jej prawie dziesięcioletnim synkiem Michaiłem. Feliks zamiast oddawać się lenistwu, odpoczywać,wizytował fabryki metalurgiczne, huty i walcownie, uczestniczył w wielu zebraniach, w których dyskutował nad poprawą efektywności i wzrostem produkcji. Z urlopu wrócił jeszcze bardziej zmęczony niż kiedy na niego wyjeżdżał.

Wobec wciąż aktualnego zagrożenia ataku państw zachodnich rękami Polski, w licznych wypowiedziach akcentował potrzebę wzmocnienia granicy zachodniej i przygotowania do odparcia ewentualnego ataku. Jednakże ten problem uszedł niejako uwadze plenum, bowiem w szeregach partii zaczął nasilać się rozłam. Oprócz wciąż zgłaszającego protesty i głoszącego odrębne zdanie Trockiego, do głosu doszła odrębna, wewnętrzna opozycja, którą reprezentowali Zinowjew i Kamieniew.

Po śmierci Lenina coraz bardziej odczuwalne były w partii dążenia niektórych notabli do objęcia władzy. W opozycji do Stalina wystąpił więc nie tylko Trocki, ale i Zinowjew. Kiedy zabrakło Lenina, poczuł silną potrzebę władzy, jednakże za bardzo nie wiedział jak ją uzyskać mając, praktycznie, nikłe poparcie wśród Komitetu Centralnego i niższych instancji władzy.

7 lipca 1926 roku Dzierżyński wygłosił kolejny referat na I ogólnozwiązkowym Zjeździe Wydziałów Ekonomiki Pracy i TNB. W swoim przemówieniu skupił się walce z biurokracją, która mimo jego wysiłków jej unicestwienia, wciąż się rozrastała. Wykazywał, że często administracja zżerała w trustach nawet 40 procent kwoty zarobków rozbotników dodając, że „w państwie proletariackim w żadnym wypadku nie można pozwolić na to, by praca nieprodukcyjna, to znaczy taka, która nie wywarza dóbr materialnych, tak bardzo się rozwijała [8]”.

Wydaje się, że sytuacja już zaczynała go przerastać i powoli biurokratyczna hydra odniesie nad nim zwycięstwo. Biurokracja paraliżowała pracę, sprawiała, że najbardziej banalny, kuriozalny problem rozrastał się do ostrego konfliktu. Dzierżyński podał przykład ze swojego doświadczenia: „Interesuje mnie na przykład sprawa cen detalicznych na tekstylia: jakie zastosowano tam środki w celu obniżenia cen? Przekazuję tę sprawę członkowi prezydium kierującemu tymi sprawami, członek prezydium przekazuje naczelnikowi wydziału, naczelnik wydziału przekazuje swemu zastępcy, jego zastępca przekazuje naczelnikowi działu. Naczelnik działu ma podporządkowany sobie referat, przekazuje sprawę do referatu. Nie zapominajcie, że każdy z wymienionych ma jeszcze sekretarzy. Wreszcie sprawa przychodzi do pracownika, który powinien udzielić odpowiedzi, który powinien nad tym popracować. Bardzo często bywa i tak, że wcale nie zna on tej sprawy, więc dalejże pisać papierek: no, bo jakże- przewodniczący WSNCh żąda bezzwłocznej, natychmiastowej odpowiedzi. Zwraca się tedy do Syndykatu Włókienniczego , do Kilewica. Kilewic oczywiście tym się zajmować nie może, przekazuje dalej. Wszystko to może się odbyć w ciągu dnia, jeżeli boją się Dzierżyńskiego, a jeżeli to nie jest Dzierżyński- to będzie szło cały tydzień, cały miesiąc. A przecież- skoro interesują mnie wyroby czesankowe i wiem, kto się tym zajmuje- gdybym zamiast stosować się do instancji i szanować hierarchię, zatelefonowałbym wprost do niego, to otrzymałbym odpowiedź i odpadłaby zupełnie ta cała korespondencja [9]”.

4 marca 1926 roku ukazał się wywiad z Feliksem Dzierżyńskim w 54 numerze „Gazety Przemysłowo- Handlowej”, w którym Ludowy Komisarz Gospodarki po raz kolejny napominał o wielkiej wadze oszczędności mówiąc: „Walka o reżim oszczędności , o obniżenie wydatków na nakłady, o maksymalną surową skrzętność i oszczędnośc powinna stać się podstawową kierowniczą dyrektywą w powszechnej, codziennej pracy każdego działacza gospodarczego i w ogóle całego przemysłu. (…) Radziecki działacz gospodarczy; czy to czerwony dyrektor, inżynier, technik, czy też robotnik, który prowadzi swoją robotę oszczędnie t.zn. przy minimalnym zużyciu materiałów osiąga maksymalne rezultaty- jest prawdziwym bohaterem pracy [10]”.

W innej wypowiedzi czytamy z 8 marca 1926 roku: „fabryki, trusty, organy kierujące przemysłem i nas (mowa o własnych organach WSNCh)- to sprawozdawczy, informacyjny, buchalteryjny, statystyczno kontrolny potop. Referaty za referatami, sprawozdania za sprawozdaniami. Cyfry, tablice, nieskończone kolumny cyfr. A ludzi znających się na tych sprawach nie ma. Przy takim systemie nie ma czasu na poznanie zagadnienia. Sprawy istnieją na papierze, a nie dochodzą do ludzi. Zapisuje się góry papieru, a przecież tego nikt nie czyta, bo to jest fizycznie niemożliwe”. Jednoczesnie zadał pytanie udzielając natychmiast odpowiedzi: „Jak zabrać się za to zło? Jak pozbyć się od pud i gór niepotrzebnych odczytów i cyfr? Zagłebiać się w zło nie trzeba- to oczywiste. Tu konieczna jest chirurgia. Myślę, że trzeba znaleźć odważną i znających sprawę grupę ludzi i dać im nóż, bezapelacyjnie… Wiem jedno, jeśli znajdzie się chirurgicznej metody i chirurgów- za diabła nie wyjdziemy z tego [11]”.

W potoku dokumentów, pism i zestawień znikała odpowiedzialność osobista pracowników odpowiedzialnych za daną sprawę. W wakce z biurokracją wyraźnie przegrywał. Wściekły na taki stan rzeczy mówił: „Weźcie referaty, które ja formalnie podpisuję. Zdawałoby się, że nie ma na świecie mądrzejszego i tak wszechwiedzącego człowieka jak Dzierżyński. Pisze sprawozdania o zapałkach, o złocie, o bogactwach naturalnych, pisze absolutnie o wszystkim- nie ma takiego zagadnienia… o którym by Dzierżyńśki nie pisał i referatu, pod którym by się nie podpisał. A właśnie to jest wyrazem naszego biurokratycznego systemu, bowiem nigdzie nie widać tego, kto naprawdę pracuje, kto zajmuje się konkretnymi sprawami, kto bada je [12]”.

Widząc jak bardzo system stał się nieporadny, jak wszystko rozpływa się w decyzyjnej nieważkości, braku odpowiedzialności i spychologii, wielokrotnie wnioskował u przewodniczącego STO i Rady Komisarzy Ludowych, aby przekazać mu Ludowy Komisariat Handlu, gdyż nie sposób niczego budować spierając się wciąż z trockistowską opozycją. Był przeświadczony, że gdyby ten resort podlegał jemu, dużo szybciej można by było odnieść sukces na polu walki o obniżkę cen. Kamieniew, będący komisarzem tego resortu, trzymał się mocno swojego stołka, a prośby Dzierżyńskiego na razie pozostawały bez odpowiedzi. Sprawa ta dogłębnie go irytowała, nie znosił bowiem asekuranctwa i dyletanctwa, a przede wszystkim Kamieniewa.

W maju 1926 roku Dzierżyński udał się na Ukrainę, a powróciwszy zanotował kilka zatrważających wniosków dotyczących sytuacji w regionie uważając, że obecny system zarządzania jest zupełnie niezdatny, gdyż oparty jest na wzajemnej nieufności, podejrzliwości, co generowało tony pism, kontroli, wniosków, zaświadczeń sprawiając, że biurokracja pochłaniała cała energię potrzebną do efektywnej i wydajnej pracy. Był przerażony ogromnymi środkami finansowymi, które były marnotrawione na bezproduktywne działania. Pisał: „ten system należy odrzucić. Tak naprawdę, przez ten system, nie mamy pojęcia, co w ogóle się dzieje. Fabryki do tej pory nie znają własnych kosztów. Zamiast zorganizować nasze siły, nasz system, w tej dziedzinie, przeobraził się tupanie w miejscu. Wyjście z tej sytuacji widzę jedno- musimy radykalnie zmienić nasz kurs o 180 stopni- musimy zmienić ten kurs na zaufanie. Nie można kierować systemem inaczej jak dając zaufanie tym, którym powierzasz sprawy, ucząc ich i ucząc się samemu, pomagając im i starannie dobierając kadry robotników radzieckiego przemysłu. Wynika z tego, że należy polepszyć komunikację, zmnieszyć korespondencję i papierową sprawozdawczość do niezbędnego minimum, wymiana w organach zarządzających biurokratów na ludzi, którzy osobiście znają się na zagadnieniach i umiejących się uczyć, częste wyjazdy kierowników robotników w teren, do fabryk, ukierunkowanie wszystkich fabryk na unormormowanie wzajemnych relacji (…) [13]”.

Uważał, że przyszłość państwa oraz zdolności jego obrony zapewniającą stabilizację na świecie zależy głównie od tego, czy w obecnej chwili będzie możliwa prawidłowa ocena sposobu budowania przemysłu, a także by jego produkty były znacznie szerzej dostępne zarówno dla robotnika, jak i chłopa, który potrzebuje maszyn i urządzeń, by mógł produkować żywność. Od tej decyzji zależała przyszłość kraju. Była to ogromna odpowiedzialność, przy której niezbędna była świadomość wszystkich braków i chęć ich wyeliminowania, świadomość znaczenia każdego gospodarstwa i każdego zakładu, aby w sojuszu robotniczo chłopskim budować silne państwo, które będzie w stanie zapewnić bezpieczeństwo.

Uważał, że należy przyjrzeć się problemowi nierównych płac w ramach tych samych stanowisk i kwalifikacji, omijac pośredników czerpiąc surowce bezpośrednio od producentów, koncentrować się na szczegółach, zachowywać dbałość pracy na każdym etapie wytwórstwa. Jeżeli te wszystkie wnioski nie zostaną uwzględnione, jak twierdził Dzierżyński, nie ma szans na odpowiednie tempo wzrostu gospodarczego, a tym samym pojawi się w społeczeństwie niezadowolenie, oderwanie od partii i w rezultacie upadek państwa radzieckiego.

 

[1] W.W. Owsiejenko, Umiał przyciągać do siebie ludzi, Publikowane pierwszy raz.

[2] A.I. Mikojan, Tak było, Vagrinus, Moskwa 1999, s. 264-271

[3] C.C. Hromov, Felix Dzerzhinsky, A biography, Polizdat, Moskwa 1977 s. 230

[4] F.T. Fomin, Człowieczeństwo, skromność i prostota, Pogranicznik, 12/1977, s.20

[5] A. Melenberg, Skąpy rycerz rewolucji, http://2003.novayagazeta.ru/nomer/2003/14n/n14n-s19.shtml, (odczyt z dn. 28.02.2014r.)

[6] N.P. Bogdanow, Entuzjasta socjalistycznej industrializacji,  Gudok, 20.lipca 1936

[7] N.P. Bogdanow, Entuzjasta socjalistycznej industrializacji,  Gudok, 20.lipca 1936

[8] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s. 443

[9] T. Daniszewski, Feliks Dzierżyński, Pisma Wybrane, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 446

[10] F. Dzierżyński, Artykuły, opracowania, AAN, 61/IV-1, dok. 545

[11] C.C. Hromov, F.E. Dzierżyński jako przewodniczący narodowej gospodarki kraju, http://fdzerzhinsky.narod.ru/hromov1.html, (odczyt z dn. 12.02.2014r.)

[12] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s.444

[13] C.C. Hromov, F.E. Dzierżyński jako przewodniczący narodowej gospodarki kraju, http://fdzerzhinsky.narod.ru/hromov1.html, (odczyt z dn. 12.02.2014r.)

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.