Nie mogę patrzeć na lekarzy

Rozdział LXXIV
 
 

Komitet centralny partii nalegał, aby Dzierżyński wyjechał na leczenie sanatoryjne. Temat ten poruszany był już 5 marca 1925 roku na posiedzeniu Biura Politycznego, gdzie uchwalono przymusowe i komisyjnie egzekwowane zredukowanie czasu pracy Feliksa Dzierżyńskiego. Pod dokumentem oprócz podpisu Stalina, były też podpisy najsławniejszych radzieckich lekarzy- V. Kramera, P. Elistratova i Levina potwierdzając, że po godzinie 18-ej Dzierżyński może pracować jedynie w wyjątkowych okolicznościach, kiedy sytuacja tego wymaga, a dwa dni w tygodniu powinien odpoczywać- najlepiej poza miastem.

Stan zdrowia Dzierżyńskiego był fatalny. Sam Dzierżyński wiedział o tym, ale przedkładał pracę nad swoje zdrowie. Zachował się jego list do doktora M.G. Kusznera, w którym pisał: „Ciągle kaszlę, szczególnie nocami, flegma gęsta, żółta. Proszę dać mi lekarstwo do dezinfekcji płuc i na pozbycie się flegmy. Nie trzeba mnie przebadać. Nie mogę patrzeć na lekarzy i przebadanie się nie zgadzam. Proszę też nie przeżywać tak tej prośby [1]”.

Nie było łatwo przekonać Dzierżyńskiego, by się zgodził na badanie, ale w końcu się zgodził. Został wysłany na kurację w lecie 1925 roku do Kisłowodska, gdzie wcześniej na leczenie i odpoczynek do willi „Kars [2]”  przyjechała siostra Lenina, Maria i jego żona Nadieżda. Willa wybudowana była w 1912 roku według projektu E.B. Hodżajeva dla bogatego finansisty A.A. Tarasova.

Tym razem na zasłużony wypoczynek przyjechał sam, bez żony. Na stacji kolejowej Mineralne Wody, przywitali go sekretarz partii Kotljar i dyrektor kurortów kaukaskich Mineralnych Wód- Mamuszin i Fiodor Fomin- naczelnik kaukaskiego OGPU. Gdy wsiedli do samochodu, Feliks zasypał ich gradem pytań: Ile pracowników pracuje na kolei w tym regionie, ile zarabia robotnik kolejowy, jak wielu kuracjuszom kurorty mogą zapewnić leczenie? Zwrócił uwagę, że temat kurortów jest bardzo istotny dla gospodarki i poprosił o pełne zestawienie wszystkich danych dotyczących okręgu kaukaskiego.

Gdy dojechali do wilii, zaprowadzono Dzierżyńskiego do jego kwatery, która składała się z trzech eleganckich pokoi. Gdy ją zobaczył, powiedział: „- A po co mi takie wielkie mieszkanie? Wystarczy mi jeden pokój [3]”.

Dzierżyński wiele rozmawiał z ludźmi, zawsze był ciekawy ich życia i problemów. Gdy ktoś podchodził do niego, zawsze zwracał się do niego z życzliwością. Nie był zadufanym w sobie przedstawicielem władzy, człowiekiem, któremu władza odebrała przyzwoitość dając iluzję wyższości nad innymi. Nie wyróżniał się swoim wyglądem ani zachowaniem. Pragnął być traktowany jak zwykły obywatel, który przyjechał na wypoczynek. Zdziwionym jego postępowaniem ludziom, którzy byli wręcz zszokowani jego umiejętnością bycia blisko z masami mówił: „-A czemu się dziwicie? Nie widzę w tym niczego szczególnego. My wszyscy mieliśmy najlepszy przykład w osobie Włodzimierza Iljicza. Przecież my, bolszewicy, uważamy, ze jesteśmy sługami narodu. A jak można służyć narodowi, jeśli jest się obojętnym na jego potrzeby albo zarażonym jaśniepańską wyniosłością? Myślicie, że to prawidłowe, kiedy władza nie zauważa próśb i potrzeb poszczególnych ludzi? Masy składają się z ludzi i każdy człowiek posiada prawo, aby zwrócić na niego uwagę [4]”.

Pewnego dnia po obiedzie Dzierżyński wraz z kurującym swoje zdrowie w tym miejscu Wiaczesławem Mienżyńskim oraz naczelnikiem Fominem pojechali samochodem na wycieczkę zobaczyć wodospad Miodowy oddalony od Kisowłodska o czternaście kilometrów. Jeszcze rano padał deszcz, około południa wyszło słońca, a na niebie ukazała się tęcza. Feliks i Wiaczesław byli w wyśmienitym humorze.

Podróż samochodem upiękniały wspaniałe krajobrazy i promienie słońca lejące się z nieba. Nieoczekiwanie panowie poczuli szarpnięcie.  „Wtem samochód zahamował. Kierowca wyszedł obejrzeć samochód. Okazało się, ze pękła dętka. Szofer wyglądał na przestraszonego. Feliks Edmundowicz od razu zwrócił uwagę na to, jak bardzo zmienił mu się wyraz twarzy i głos.

-Towarzyszu Szibuniajew, czemu się tak bardzo denerwujecie? Spokojnie wymieńcie dętkę, a my sobie w tym czasie pospacerujemy…

Feliks Edmundowicz wyszedł z samochodu. Zobaczywszy, że ja też (Fomin-Z.F.) jestem zaniepokojony, powiedział:

-A wy co tak przeżywacie?

Odpowiedziałem, że jest mi niesłychanie przykro- tak wspaniałą wycieczkę popsuł taki nieprzewidziany przypadek… Dzierżyński przerwał mi:

-Co wy się z powodu takiego głupstwa przejmujecie! Pękła dętka, szofer ją wymieni i za dziesięć minut pojedziemy dalej. A jeśli nawet nie naprawi samochodu- pogoda jest piękna, nie odjechaliśmy zbyt daleko, możemy wrócić piechotą. Pospacerujemy i tyle [5]”.

Dzierżyńscy wraz z przyjaciółmi codziennie organizowali piesze wycieczki, pojechali do Piatigorska podziwiać szczyt Elbrusu. Miał wielką ochotę zdobyć ten szczyt, ale wiedział, że lekarz nie pozwoli mu na tak wyczerpującą wspinaczkę. Serce Feliksa coraz bardziej niedomagało, mówił, że zacznie ćwiczyć gimnastykę i doprowadzi się do dobrej formy. Wciąż udawało mu się zachować optymizm i wiarę w to, że uda mu się jeszcze wiele w życiu zrobić.

Galina Josifovna Serebriakowa, literatka, późniejsza autorka powieści „Młodość Marksa” spotkała Feliksa w Kisowłodsku. Razem z nim i wspólnymi przyjaciółmi wyruszyli na spacer do słynnych Czerwonych Skał. Feliks był już bardzo chory, choć twierdził, że czuje się bardzo dobrze. W jego oczach nie dostrzegła uśmiechu, jaki znała z wcześniejszych lat. Skrzętnie ukrywał zadyszkę, kiedy wspinali się na górę Maszuk. Towarzyszący im lekarz Baumgolc upominał Feliksa, aby co pięćdziesiąt kroków robił odpoczynek.

Galina spostrzegła, jak Feliks ostrożnie stawia kroki w swych ciężkich, wojskowych butach, aby nie zdeptać mrówek ani roślin. Idąc przed siebie opowiadał o Litwie, o przyrodzie, którą kochał tak mocno jak poezję, opowiadał o latach spędzonych w więzieniach. „Najważniejsze dla rewolucjonisty- mówił wspominając apatię jakiej ulegał- to nie poddawać się, nie załamywać się i chronić swoje myśli i duszę [6]”.

Fiodor Fomin, jako gospodarz pobytu pokazał Dzierżyńskiemu wszystkie najciekawsze miejsca w tym wyrastającą z równiny trójzębną górę Besztau, czy kamienny, bajkowy zamek „zdrady i miłości”. Wcześniej poprosił, aby zawiadomić Zofię o jego prośbie, by przyjechała do niego. Następnego dnia oczekiwał na nią z bukietem kwiatów na peronie w Mineralnych Wodach, które co prawda kupił dla swej żony Fonin, ale Feliks, by zachować się elegancko przed Zofią, odkupił je. Resztę urlopu spędził z żoną na pieszych wycieczkach pokazując jej najwspanialsze miejsca okolic.

Podczas urlopu w Kisowłodsku opowiedział swoim przyjaciołom o zdarzeniu z roku 1919-ego, kiedy zauważył pierwsze nieprawidłowości związane z samochodami: „W latach wojny domowej stan transportu w Moskwie był bardzo ciężki. Samochody były stare, opon było mało, benzyny nie było, do baków lali spirytus zmieszany z eterem. Z samochodów korzystało się jedynie do celów służbowych. Zarówno w dni powszednie i wolne od pracy wiele aut kierowało się za miasto. Nawet w tak trudnym czasie, a był to 1919 rok znajdowali się amatorzy przejażdżek na rachunek państwa, by przewieźć swoich krewnych i znajomych. I teraz co najbardziej interesujące: opony, paliwo, materiały smarne, oleje rozchodziły się Moskwie bardziej w dni niepracujące niż w pracujące. Widząc to postanowiłem wszystko sprawdzić. Zadzwoniłem do Włodzimierza Iljicza i powiedziałem, że chce na wszystkich rogatkach miasta postawić czekistów, by spisywali numery samochodów. Włodzimierz Iljicz zgodził się na to. I wiecie, co się niesamowitego stało? Bywało, że wielbiciele przejażdżek, jak tylko zobaczyli patrole czekistów, szybko zawracali. W przeciągu dwóch tygodni rozchód paliwa, opon i smarów w dni niepracjące zmniejszył się o połowę [7]”.

Odpoczynek w Kosowłodsku dał pozytywne efekty. 22 października 1925 roku dwóch niemieckich lekarzy, profesorowie Kraus i Farstrer oraz profesor Obrosov dokonali ponownego badania Feliksa Dzierżyńskiego. W wyniku przeprowadzonego konsylium stwierdzili brak arteriosklerozy i hipertoni. Przyczyny dolegliwości pacjenta określono jako pochodne powikłań po przebytych anginach natomiast główne przyczyny złego samopoczucia pozostały nieokreślone. Lekarze stwierdzili też, że jeśli pacjent sam o siebie nie zadba i nie będzie zadbany przez innych, to ciężkie przypadki anginy będą powracać.

Dlatego najlepiej, jeśli pacjent zachowa umiar w pracy, będzie regularnie odpoczywał, dużo spał- nie mniej niż osiem godzin dziennie, a po obiedzie będzie odpoczywał co najmniej przez godzinę. Zalecili urop dwa razy w roku nie krótszy niż cztery tygodnie każdy, najlepiej na Kaukazie, gdzie panuje najbardziej sprzyjający dla niego klimat. Przynajmniej dwa dni w tygodniu mieć wolne od pracy i ograniczyc palenie do nie więcej niż sześciu papierosów dziennie podczas urlopu i nie więcej niż dwadzieścia podczas pracy.

Dzierżyński od zawsze bardzo interesował się wydarzeniami w swojej ojczyźnie. W Kisłowodsku dotarły do niego niepokojące wieści ze swej ojczyzny. Jeszcze w marcu prasa donosiła o śmierci dwóch polskich komunistów- Mieczysława Hajczyka i Franciszka Pilarczyka, którzy przeprowadzili skuteczną akcję odwetową zabijając zdrajcę ruchu robotniczego- Kamińskiego, przez którego wielu towarzyszy trafiło w ręce policji. Po siedmiu godzinach obrony, osaczeni i okrążeni przez policję zostali otruci gazem, gdyż inaczej nie udało się pokonać bohaterów.

Dzierżyński od lat bardzo interesował się działalnością Komunistycznej Partii Polski, utrzymywał wiele kontaktów z Polakami w Związku Radzieckim obsadzając ich na stanowskach uważając, że zdobyte tu doświadczenie przyda się w pracy w socjalistycznej Polsce. W samej Najwyższej Radzie Gospodarki Narodowej pracowali Henryk Lauder, Zdzisław Leder czy jan Tanner- specjalista w dziedzienie termodynamiki.

Wcześniej w Ludowym Komisariacie Komunikacji zatrudnił Kazimierza Laurera i L. Prędkiego (Adamskiego). Zabiegał o podjęcie kroków dyplomatycznych i ratunek dla wielu towarzyszy w Polsce. 6 marca 1925 roku w liście do Wydziału Polskiego Biura Agitacji i Propagandy  przy Komitecie Centralnym  pisał: „Trzeba koniecznie rozpocząć kampanię MOPR-u przeciwko warunkom więziennym w Polsce. Towarzysze, którzy ostatnio zostali wymienieni (na więzionych w ZSRR polskich kontrrewolucjonistów-Z.D), mogli na pewno dać bardzo cenny autentyczny materiał. Należy zając się tą sprawą, zebrac materiał, zobowiązać towarzyszy, by dokładnie wszystko opisali, pomóc im, o ile sami nie potrafią tego uczynić, itd. Jednocześnie należy przytoczyć statystykę aresztów politycznych i opis terroru politycznego [8]”.

Stale otrzymywał informacje z Polski zawarte nie tylko w tajnych raportach OGPU, ale i w nielegalnej literaturze wydawanej przez polskich komunistów w Polsce- w ulotkach, odezwach, które były szmuglowane do Rosji ze sporym narażeniem przed przejęciem jej przez polskie straże graniczne. Dokonale wiedział, że w Polsce dzika nagonka na komunistów dochodziła do absurdalnych rozmiarów. W proteście przeciwko represjom dochodziło w więzieniach do często akcji strajków głodowych polskich komunistów, z których wielu skończyło się tragicznie. W Polsce wprowadzono karę śmierci za działalność bolszewicką. 

Tym razem Dzierżyński dowiedział się o karze śmierci grożącej trzem towarzyszom- Władysławowi Hibnerowi, Henrykowi Rutkowskiemu i Władysławowi Kniewskiemu za nieudolną próbę zamordowania zdrajcy- Józefa Cechnowskiego, który przyczynił się w toku śledztwa, mającego wielką dozę farsy, do sfabrykowania obciążających zeznań zamordowanych w lipcu na granicy polsko radzieckiej Bagińskiego i Wieczorkiewicza.

Zostali oskarżeni o zabicie dwóch żandarmów i chęc zabicia czternastu pozostałych. Dzierżyński natychmiast po tym, jak dotarła do niego ta wiadomość, zadzwonił do Katriny Pieszkowej będącej wówczas przedstawicielką PCK w Moskwie nalegając o jej interwencję u premiera Polski Władysława Grabskiego. Mimo tego, że Pieszkowa natychmiast zjawiła się w Warszawie, Grabski nie zrobił w tej sprawie nic, mimo, że deklarował pomoc. Wyrok wykonano na stoku Cytadeli 21 sierpnia. Napisał tego dnia do żony: „W Polsce dla naszych przyszły ciężkie czasy. Byłem pewny, że ich rozstrzelają. Obawiam się, że to początek niesłychanego terroru[9]”.

Dzierżyński z wielkim niepokojem obserwował wydarzenia w burżuazyjnej Polsce, w której rząd Władysława Grabskiego skierował ostre represje nie tylko w kierunku komunistów, ale także mniejszościom narodowym białoruskim i ukraińskim. Inflacja w 1923 roku osiągnęła niewyobrażalne rozmiary. W wielu ośrodkach przemysłowych wybuchały strajki, jednakże zwycięskie osiągnięcia podwyżek płac nie rekompensowały spadku wartości pieniądza. Władza sukcesywnie wzmagała represje w środowiskach robotniczych.

 

[1] I.S. Ratkovsky, Zdarovie Zsieleznevo Feliksa, Nauchnyi zsurnal KubGAU, Nr 98 (04) z 2014 r. http://ej.kubagro.ru/2014/04/pdf/36.pdf

[2] Obecnie znajduje się w niej najlepsze, elitarne sanatorium „Czerwone kamienie” do dyspozycji Prezydenta Rosji.

[3] F.T. Fomin, Człowieczeństwo, skromność i prostota, Pogranicznik, 12/1977, s.20

[4] F.T. Fomin, Człowieczeństwo, skromność i prostota, Pogranicznik, 12/1977, s.20

[5] F.T. Fomin, Człowieczeństwo, skromność i prostota, Pogranicznik, 12/1977, s.20

[6] G.I. Serebriakowa, F.E. Dzierżyński, Ognik nr.37/1967, s. 5

[7] E.K. Samsonowa, Ludzki człowiek, O innych i o sobie, Moskwa 1971, s. 50-51

[8] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s. 451

[9] B. Krzywobłocka, Opowieść o Feliksie, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1979, s. 298

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.