Wyrażam zgodę na szczere przyznanie się do winy

Rozdział LXXII
 
 

Wiosna 1925 roku przyniosła władzy radzieckiej kolejny problem. Wywiad donosił o planach napaści przez Piłsudskiego Związku Radzieckiego. Należało się przygotować do obrony, w tym zabezpieczyć linię kolejową łączącą naftowe zagłębie w Baku z Moskwą. Było to o tyle karkołomne, że jeszcze do niedawna antybolszewickie nastroje dominowały w Czeczenii. Od czasu, kiedy część ze sprzedanej ropy zasilała dodatkowo budżet Czeczeńskiego Komitetu Rewolucyjnego, coraz większy procent społeczeństwa zaczął sympatyzować z bolszewikami.

Trwały pokój również mógł zagwarantować pojmanie bandy grabiącej paliwo, przywódcę dagestańskiej kontrrewolucji- imama Gacińskiego. Nie było to zadanie łatwo, gdyż Gaciński doskonale się ukrywał w górach i często zmieniał miejsce pobytu. Dzięki informatorom i pracy wywiadowczej, uzyskano informację, że Gaciński zamieszkuję w pewnej wsi położonej wysoko w górach. Miejscowi czekiści zwrócili się do rady starszych o wskazanie, gdzie przebywa bandyta, ale ci milczeli.

Nieoczekiwanie pomógł samolot, który przeleciał nad osadą. Bojąc się, że Armia Czerwona zbombarduje wioskę, wskazano miejsce, gdzie ukrywał się Gaciński. Kiedy go prowadzono, ludność całowała go po stopach, oddawała hołd, ale nie śmiała uwolnić go. Dzięki temu sukcesowi umocnił się autorytet władzy radzieckiej. Tym bardziej, że zezwolono na powrót kontrrewolucyjnych oficerów z obczyzny, co wiązało się z nie małym ryzykiem odnowienia ruchów antybolszewickich. Na szczęście tak się nie stało i sytuacja w Czeczenii wróciła do normy.

W 1925 roku zakończyła się kariera słynnego angielskiego szpiega Sidneya Reillego, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Sigmund Grigorjewicz Rosenblum.  Urodzony w Odessie, w szesnastym roku życia wraz z rodziną wyemigrował do Wielkiej Brytanii, gdzie już po pięciu latach pracował dla Scotland Yardu. Ten wybitny cynik, manipulator, cwaniak, nałogowy kłamca doskonale opanował sztukę pozyskiwania informacji oczarowując swoim wdziękiem wiele żon wysoko postawionych oficieli, kreując się na arystokratycznego panicza wielbiącego drogie cygara, modne stroje i szybkie samochody. Jego życie pełne było kłamstw i mistyfikacji, także do dziś trudno jest odróżnić prawdziwe epizody jego życia od wykreowanych przez niego samego legend.

Wysłany po rewolucji w 1918 przez brytyjski wywiad do Rosji z zadaniem zorganizowania kontrrewolucji i zamachu na Lenina wpadł w ręce WCzK. Został wymieniony na rosyjskich szpiegów uwięzionych w Wielkiej Brytanii. W1921 roku zwolniony został ze służby. Jako, że nigdzie tak wiele nie mógł zarobić wykorzystując swoje niebagatelne talenty konfabulacji i mistyfikacji, w dalszym ciągu pracował na zlecenie białogwardyjskich generałów Kutiepowa i Wrangla tworząc kontrrewolucyjną Organizację Monarchistyczną Rosji Centralnej zwaną Trustem.

Organizacja rozpoczęła działalność na rzecz powrotu monarchii w Rosji. Na łamach swej prasy prezentowała sylwetki przyszłych władców Rosji, którzy nota bene toczyli zażarte dyskusje, komu tron należy się bardziej. Na potrzeby realizacji celów wskrzeszono ze zmarłych carównę Anastazję, której postać od tego czasu była nieprzebraną inspiracją do wygłaszania pretensji do tronu.

Trust finansowany był przez wywiady ówczesnych mocarstw i nie skąpiono pieniędzy w jego rozwój. Pierwsze skrzypce w organizacji grał znany już ze swoich klęsk Railly. Nie podejrzewał nawet, że prawie od samego początku drepczą mu po piętach agenci OGPU. Podobnie jak w sprawie Sawinkowa, agenci OGPU przeniknęli do organizacji stwarzając pozory działalności Trustu w Związku Radzieckim. Podobnie jak miało to miejsce w operacji zwabienia Sawinkowa do kraju, inicjatorem szpiegowskiej maskarady był nieoceniony Artur Christianowicz Artuzow- jeden z największych przyjaciół Feliksa Dzierżyńskiego, człowiek bardzo szlachetny i wrażliwy, mistrz prowokacji politycznej, któremu zdolności skutecznej manipulacji nikt nie potrafił odmówić. Już kilka lat wcześniej, w 1921 roku Dzierżyński o Artuzowie wypowiedział następujące słowa:  "Towarzysz Artuzow - najbardziej honorowy towarzysz, i ja nie mogę jemu nie ufać, tak jak sobie [1]." Wraz z nim akcję przygotowywał Wiktor Kijakowski.

Zwabiono Reilliego do przyjazdu i po zaserwowaniu wyrafinowanego spektaklu umacniającego go w przekonaniu, że wszystko idzie po jego myśli, został podczas jednego z zebrań z zakonspirowanymi czekistami aresztowany i trafił jako sąsiad Dzierżyńskiego na Łubiankę. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że od początku wszystkie jego ruchy były śledzone, a mieszkania, w których gościł należały do służb OGPU. Początkowo liczył, że zostanie wymieniony na rosyjskich szpiegów. Sytuacja polityczna między oboma krajami zmieniła się diametralnie i Wielkiej Brytanii nie opłacało się przyznawać do Raillyego. 

Załamany perspektywą najsurowszej kary, napisał do Dzierżyńskiego: „Po odbytych ze mną rozmowach wyrażam zgodę na szczere przyznanie się do winy i udzielenie informacji i składu wywiadu angielskiego, amerykańskiego, jak również danych o tych osobach z emigracji rosyjskiej, z którymi się stykałem [2]”. Railly udzielił wszelkich informacji licząc na nadzwyczajne złagodzenie kary. Przeliczył się. 5 listopada 1925 roku został rozstrzelany.

Kolejny sukces był Dzierżyńskiemu bardzo na rękę. Niektóre frakcje partii uważały za zasadne rozwiązanie OGPU być może nie dlatego, że działania kontrrewolucji zmalały już prawie do zera, a dlatego, że obawiały się zbyt wielkiej władzy i wiedzy Dzierżyńskiego. Jego instytucja pozbawiona wrogów z zewnątrz, mogła przekierować swoje zainteresowanie na członków kierownictwa partii, co dla wielu wysoko postawionych osobistości nie było wygodne. Wiedza, jaką dysponował Dzierżyński, głównie ze stworzonego przez siebie departamentu tajnych informacji, którego raporty trafiały tylko i wyłącznie na jego biurko - człowieka niewrażliwego na łzy ludzi nielojalnych i odpornego na wszelkie łapówki i zaszczyty- mogła okazać się dla nich katastrofalna.

Po śmierci Lenina rozgrywki personalne w Komitecie Centralnym za parawanem ciszy medialnej toczyły się w najlepsze. Dla wielu ludzi zagrożeniem był sam Feliks- człowiek niebezpieczny dla wrogów władzy, ale także dla samej władzy. Trudno byłoby udowodnić Dzierżyńskiemu jakiekolwiek uchybienia, znaleźć haka na niego i tym hakiem nim sterować. Był kryształowo czysty i jedynie fałszywe dowody mogłyby mu zaszkodzić. Poza wiedzą Dzierżyńskiego szukano jakichkolwiek dowodów na jego prywatę, przekroczenia kompetencji, wykorzystywanie władzy. Starano się doszukać dowodów na jego skorumpowanie, branie łapówek w zamian za przysługi, jednak naiwnością jego wrogów było doszukiwanie się takich czynów u człowieka, który dobra materialne miała za nic.

Jakże łatwo myśliwy może stać się przedmiotem polowania, jak oprawca może stać się ofiarą, jak dobro może stać się złem przenikając się w czasie, w którym zacierają się znaczenia wartości. Zmieniał się świat, w jakim żył, świat, który do tej pory kreował, ale ten świat wyprzedził go i powoli przejmował nad nim stery. Dzierżyński nie zważając na to, choć okupując to znacznym wysiłkiem i pogorszeniem stanu zdrowia, dalej spełniał swoje obowiązki, mimo, że niezauważalnie grunt pod jego nogami zaczął się obsuwać. Niewątpliwie miał dosyć pracy. W jednym z niedatowanych listów do Waleriana Kujbyszewa pisał: „Nie mogę już dłużej być w WSNCh. Błagam Was, odwołajcie mnie i postawcie na moje miejsce swojego człowieka, tzn. takiego, któremu nie przyszłoby do głowy badać, ile przeszkód jest przy każdym zadaniu [3]”.

Dzierżyński nie mógł powstrzymać samego siebie przed pracą. Stała się ona nieodłączną częścią jego życia zatraciwszy swoje własne potrzeby. Kiedy żona Gorkiego, Katerina Pieszkowa spytała go pewnego razu widząc jak bardzo jest przemęczony: „- Dlaczego podjęliście się tak ciężkiej pracy? Przecież z waszymi zdolnościami możecie wykonywać każdą inną?”, Dzierżyński odpowiedział równie zdawkowo co patetycznie: „-Partia mi ją poleciła. To jest bardzo trudna praca. Dlaczego właśnie tę pracę miałby wykonywać ktoś inny, a nie ja [4]?” Żył dla idei, dla przyszłych pokoleń starając się póki żyje, zrobić jak najwięcej.

Wielkim ciosem dla niego była śmierć jego wieloletniego przyjaciela, Julina Marchlewskiego. Od czasu wojny polsko bolszewickiej niestrudzenie pracował między innymi w dyplomacji miedzy innymi starając się zażegnać konflikt zbrojny z Japonią. W 1922 roku udał się do Pekinu, gdzie na polecenie rządu prowadził wstępne rozmowy dyplomatyczne. Będąc zafascynowany wschodem liczył na dłuższy pobyt, jednak latem 1922 roku został mianowany rektorem Komunistycznego Uniwersytetu Mniejszościowego w Moskwie, gdzie wykładał ekonomię. 

W tym samym roku Marchlewski powołał do życia Międzynarodową Organizację Pomocy Rewolucjonistom, której został przewodniczącym w 1923 roku. Działał na rzecz polskiego szkolnictwa, został wybrany w skład WCIK i Komitetu Wykonawczego III Międzynarodówki, prowadził odczyty swoich prac w wielu miejscach w kraju, nie zważając na pogarszające się zdrowie i ciężką chorobę nerek, której nabawił się w niemieckim więzieniu. Pod koniec 1924 wyjechał do Bogliasco koło Nervi we Włoszech na leczenie skąd nie wrócił. Jego prochy złożono na cmentarzu Friedrichsfelde w Berlinie.

 

[1] D. Jakubowski, Artur Artuzow ( Frauczi )  ( 1891-1937 ),  http://antykapitalista19171959.salon24.pl/84893,artur-artuzow-frauczi-1891-1937-szkic-do-portretu-wie, (odczyt z dn. 4.03.2014r.)

[2] B. Krzywobłocka, Opowieść o Feliksie, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1979, s. 289

[3] Fundacja Aleksandra N. Jakovleva, List Dzierżyńskiego do Kujbyszewa, http://www.alexanderyakovlev.org/fond/issues-doc/1020280

[4] B. Krzywobłocka, Opowieść o Feliksie, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1979, s. 293

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.