Każda minuta jest cenna

Rozdział LXXI
 
 

Po zakończeniu sprawy Sawinkowa, Dzierżyński mógł zwolnić tempo i odetchnąć. Czuł, jak bardzo się zestarzał, znów schudł i wyglądał prawie jak szkielet. Jego włosy bardzo się przerzedziły, rysy twarzy wyostrzyły, był bardzo zmęczony nie tylko sprawą Sawinkowa, ale także swoją pracą w Komisariacie Gospodarki.

Kolejne wakacje spędził w domu wypoczynkowym „Muchałatka” na Krymie, gdzie przyjechał z Jasiem. Wraz ze swym towarzyszem, który również odpoczywał ze swoją chorą na gruźlicę żoną, Michaiłem Frunze, chodził na polowania, często wsiadał do samochodu, którym kierowca wiózł go na przejażdżki po górskich serpentynach, wybierał się na piesze, górskie wycieczki i pływał łódką. Dwa razy wybrał się na dalsze podróże do Bakczysaraju, gdzie skosztował po raz pierwszy krymskie czebureki- pierożki z cienkiego ciasta nadziewane farszem z tłustej baraniny, doprawione cebulą i ostrymi przyprawami. Po drodze zachwycał się przepięknymi widokami gór i przełęczy.

Drugim razem pojechał do fabryki win „Massandra”. Były to pierwsze od lat spokojne wakacje, podczas których mógł zapomnieć na kilka dni o sprawach przemysłu. Był to zupełnie inny Dzierżyński niż w Moskwie, Dzierżyński prawdziwy, pogodny, wolny od trosk swojej pracy i świata, skłonny do wylewnych i ciekawych opowieści, żartów, uśmiechnięty, szukający zabaw i rozrywki. Podczas pobytu na Krymie widząc polepszający się stan zdrowia syna i poprawę w nauce, napisał do Zofii, aby po powrocie do domu wysłała Jasia na godzinę lub dwie w tygodniu do pracy w jakimś warsztacie, aby poznał pracę nie tylko jako naukę, ale i codzienne życie robotników. Po kilku dniach na Krym dojechała Zosia.

Jak wspominał jego syn, Jan: „Trzy razy byłem z ojcem na Krymie. Ojciec cały oddawał się odpoczynkowi, rozkoszował się morzem, kąpał się, pływał na łódce i organizował piesze wędrówki. Szczególnie uwielbiał burzę, kiedy morze szalało, a on przez długi czas siedział gdzieś na brzegu i rzucał kamyki do wody i zachwycał się wściekłym i groźnym żywiołem. W tym czasie każdy swój urlop łączył ze sprawami służbowymi, by zaznajomić się z podległymi mu jednostkami znajdującymi się w miastach, gdzie przebywał. W drodze powrotnej do Moskwy koniecznie zatrzymywał się w swoich sprawach w Donbasie, Charkowie i innych miastach. Ojciec głęboko rozumiał i lubił sztukę, muzykę, ale zawsze zawalony pracą zaledwie z rzadka miał możliwość pójść do teatru czy na koncert [1]”. Być może właśnie wtedy młody Jaś zakochał się w córce Michaiła Frunze, Tatianie.

Gdzieś w 1924 roku doszło do niecodziennego spotkania z dawnym znajomym, wówczas eserowcem, obecnie bolszewikiem, z którym Dzierżyński przebywał w więzieniu w Butyrkach. Wówczas załamany towarzysz, będący w głębokiej depresji więziennej tracił wiarę w rewolucję. Aby podnieść go na duchu, Dzierżyński założył się z nim, będąc przekonanym i święcie wierząc, że rewolucja najpóźniej za rok zwycięży. Jednakże nie wiedzieli, o co mają się założyć. W końcu, załamany towarzysz powiedział: „Jeśli wasza przepowiednia, Feliksie spełni się, to ja oddaję się wam… w wieczną niewolę”. Po latach, podczas spotkania w Najwyższej Radzie Gospodarki Narodowej przypomnieli sobie o dawnym zakładzie i od tego czasu, ilekroć się spotykali, Feliks nazywał go „swoim niewolnikiem”.

Nie długo po tym zdarzeniu przyszło Feliksowi znów wspomnieć dawne dni, walkę i budząca się świadomość robotników. Polscy robotnicy Dołbysza postanowili nazwać swój klub imieniem Dzierżyńskiego, o czym poinformowali go depeszą i listem w lipcu 1925 roku. Te jednak nie doszły do niego. Dowiedział się o tym wydarzeniu dopiero pod koniec września z 29 numeru pisma „Sierp”.

3 października 1925 roku pisząc list „Do robotników Dołbysza” dziękując im wspominał, jak bardzo istotna dla niego była zawsze więź z masami pracującymi, dla których poświęcił całe swoje rewolucyjne życie. Ta łączność partii z masami była również niezwykle ważna podczas jego pracy dla WCzK i GPU, wyraził swój szacunek dla czujności i współpracy mas z organami bezpieczeństwa, która zaowocowała umocnieniem zdobyczy rewolucji.

Odniósł się do ich niezwykle ważnej roli w kształtowaniu robotniczego państwa, pracy dla rozwoju przemysłu. Wspomniał, że tak jak kiedyś partia bolszewicka była nieliczna i nieznana, tak dziś nie tylko pokonała pokonała cara i jego kapitalistyczną Rosję, ale wstrząsnęła całym kapitalistycznym światem. W tym miejscu wykreślił słowa o tym, że los władzy burżuazyjnej Polski jest taki sam jak rosyjskiego cara, a mała i nękana Komunistyczna Partia Polski przejmie władzę z rąk polskich burżujów.

Podkreślił wielkie znaczenie pracy Polaków w Dołbyszu, którzy nie tylko słowem, ale i czynem udowadniają słuszność sojuszu robotniczo chłopskiego pod kierownictwem partii. Dodał, że walka nie jest skończona, że czeka ich walka z biurokracją- pozostałością po kapitalizmie i rządach cara. Że więź między robotnikami, włościanami, biedotą musi być silniejsza, gdyż wówczas łatwiej i szybciej osiągną cel i podniesie się poziom kulturalny i materialny ich życia. „Ciężkie to zadanie- pisał- jesteśmy jeszcze strasznie biedni, ale idac po tej drodze krok za krokiem i nigdy nie zbaczając z niej, szybko osiągniemy cel. I ten żywy przykład waszej pracy, jej rezultaty, będzie najlepiej przekonywał robotników i włościan w Polsce. My wiemy z prasy, jakim ogromnym, rewolucyjnym czynnikiem stały się w Anglii i Niemczech relacje delegacji robotniczych z ich podróży do Rosji Sowieckiej. Opowiadały one tylko prawdę, to co widziały. Powinniście i wy o tym pomyśleć. Pracować tak, by można było zaprosić do was delegacje robotniczą i włościańską z Polski i by ona miała co opowiadać robotnikom i włościanom polskim.

Znaczenie wasze tym większe jest, że jesteście na pograniczu i że nawet bez delegacji, tam, po tamtej stronie wiedzą jak pracujecie. A dla polski, dla jej losów jest decydująca sprawa sojuszu robotnika z włościaninem pod kierownictwem pratii komunistycznej. Podczas wojny imperialistycznej, gdybyśmy  byli rozumieli wtedy leninowską naukę, być może losy Polski byłyby inne i mielibyśmy Polskę radziecką. Należy o tem nam pamiętać”.

Następnie przeszedł do kwestii narodowościowej, podczas której przyznał się do swego błędu: „Omyłką naszą (byłej SDKPiL i moją) było negowanie niepodległości Polski. Sądziliśmy, że od kapitalizmu do socjalizmu nie będzie okresu przejściowego, a więc, że niepotrzebne są państwa niepodległe, bo przy socjalizmie nie będzie państwa. Nie rozumieliśmy, że nawet między kapitalizmem a socjalizmem będzie okres przejściowy dostatecznie długi, w ciągu którego przy dyktaturze proletariatu będą jednak jeszcze klasy i państwo robotnicze będzie istniało na podstawie sojuszu z włościaństwem. Okres w ciagu którego dłuższy czas będą współżyły różne formy gospodarki- wielkiego, upaństwowionego przemysłu i drobnej, prywatnej gospodarki rolnej i drobnego przemysłu. Negując w ogóle niepodległość, nie rozumieliśmy tego i przegraliśmy walkę o Niepodległą Radziecką Polskę. Tylko przez zrozumienie i naprawienie tego błędu, zastosowanie nauk Lenina prowadzi do zwycięstwa. A w czynie organizując życie polskiego rejonu w Ukraińskiej Radzieckiej Republice tak, by współżycie różnych narodowości było harmonijne, bez wzajemnego ucisku i walk, tak by rozwijały się narodowościowe kultury, nie obszarniczo- burżuazyjne, a robotniczo- włościańskie- Wy dacie przykład Polsce, jak rozwiązywać sprzeczności narodowościowe nie za pomocą kul, stryczków i więzień, jak obecnie się dzieje tam w Polsce. Zasyłam wam pozdrowienia serdeczne. Wasz F. Dzierżyński [2]”.

Dzierżyński bardzo interesował sprawami Polaków, zawsze, kiedy była okazja, by zaczerpnąć najnowsze wieści dopytywał o nastroje wśród robotników i urzędników, o działalności polskich partii w Sejmie, o poszczególnych, bliskich mu polityków z Niezależnej Partii Chłopskiej. Jednym z takich dostarczycieli informacji był Bronisław Owsianko. Został zaproszony na spotkanie z Dzierżyńskim przez Adolfa Warskiego, którego relacje z Komisarzem Gospodarki były w tym czasie już bardzo napięte. Bronisław Owsianko wspominał potem: „Starałem się opowiadać jak najbardziej szczegółowo. Utrwalił mi się w pamięci drobny szczegół. W trakcie rozmowy, gdy w ślad za tow. Warskim zacząłem obierać jabłko, to Feliks zwrócił mi uwagę, że wyrzucając skórkę pozbawiam się najlepszych witamin. Od spraw ogólnych przeszliśmy do osobistych. Dzierżyński z uwagą i zainteresowaniem dopytywał się, jaka praca najbardziej mi odpowiada. Radził wstąpić do Wojsk Ochrony Pogranicza. Wreszcie polecił, aby następnego dnia udał się do jego zastępcy- dowódcy wojsk ochrony pogranicza ZSRR- tow. Olskiego.

- Ja sam do niego zadzwonię- powiedział- Przepustka będzie na was czekała u niego w dowództwie.

W tym momencie przerwano nam rozmowę. Ktoś z sąsiedniego pokoju odwołał tow. Feliksa w pilnej sprawie. Gdy wyszedł, zapytałem tow. Warskiego”

-Czy to Dzierżyński ze wszystkimi jest taki?

-Jaki? –zdziwił się tow. Warski.

-Niepodobny do tego z opowiadań…

-To zależy z czyich opowiadań. Czy tych przeciwko którym walczył, czy tych, którzy z nim współpracują, którzy znają go na co dzień i widzą w nim najlepszego przyjaciela i towarzysza [3]”.

1 kwietnia 1925 roku Dzierżyński uczestniczył na Wszechzwiązkowym Zajeździe Torgów[4] Lokalnych. Także i tutaj Dzierżyński nie krył niedostatków i wykazywał złudne zadowolenie z osiąganych wyników. „Jasne jest, że jeżeli będziemy określać dynamikę poczynając od zera, to wówczas przy najniższych nawet wielkościach absolutnych otrzymamy pozornie szybie tempo rozwoju. Jeżeli natomiast rozpatrzymy sprawę w płaszczyźnie rzeczywistych osiągnięć, to będziemy musieli przyznać, że nasze sukcesy w tej dziedzinie są bardzo nikłe zarówno pod względem materialnym, jak w sensie ideowo organizacyjnym…[5]”.

Krytykował olbrzymie koszty, jakie stwarzał cały aparat administracyjny handlu, niegospodarność, brak należytej informacji, sprzeczne decyzje. Kontynuował swoją krucjatę o obniżenie cen produktów, zmniejszenie różnic między ceną hurtową, a detaliczną. Walka o zwiększenie stopy życiowej ludzi pracy, o to, aby ludzie mogli coraz lepiej i szerzej zaspokajać swoje potrzeby i rozwijać się, jak niebawem się okaże, będzie jego bojem ostatnim. Zwracając się do zebranych mówił: „Jasne jest, że zadanie naszego handlu i przemysłu polega nie na dogodzeniu tej czy innej fabryce, torgowi lub syndykatowi tym, że mogą one wszystko sprzedać po cenach, jakie im odpowiadają- naszym zadaniem jest rozwijanie konsumpcji, rozwijanie potrzeb kraju. Osiągnąć zaś to możemy tą jedyną, najlepsza drogą jaką jest droga potanienia towarów. Przy zniżce cen, powtarzam, podstawowa baza- stopa życiowa robotników i chłopów- podnosi się, zaś oszczędności wzrastają- a one właśnie stanowią tę bazę finansową, która jest nam potrzebna. Albowiem czym jest kapitał, czym są środki, które potrzebujemy? Jest to skrystalizowana praca. Jest rzeczą zupełnie jasną, że kiedy ludność może cząstkę swej pracy odkładać zamiast spożyć ją od razu, to stwarza bazę finansową, która jest nam potrzebna, bez której nie możemy rozwijać się i istnieć [6]”.

Zatem Dzierżyński dążył ewidentnie do podniesienia standardu życia społeczeństwa stwarzając warunki do oszczędności, jakże odmiennie do dzisiejszych rządów, eksploatujących pracowników ponad miarę nie dając im warunków ani możliwości oszczędzania, forsując i przyzwalając na coraz większe zadłużenie się obywateli i tym samym ich ubezwłasnowolnienie.

W 1925 roku Dzierżyński został zaproszony na zebranie partyjnego aktywu WSNCh, gdzie miał przedstawić referat. Zebranie się zaczęło, jednak Dzierżyński nie było w prezydium. Kiedy przyszła kolej na jego wystąpienie, okazało się po krótkim zamieszaniu, że jest obecny na sali, zupełnie nie zauważony siedział schowany w jednym z tylnych rzędów. Dopiero wtedy wstał i podpierając się ręką o stół zaczął swoją przemowę. Mówił płynnie i konkretnie bez przygotowanego wcześniej tekstu. Uczestnicy zauważyli, że był bardzo zmęczony. Jednoczesne kierowanie gospodarką ZSRR i WCzK bardzo osłabiało jego siły.

W swoim gabinecie Komisariatu Gospodarki na ścianie zawisł plakat z hasłem: „Każda minuta jest cenna” oraz inny z napisem: „Nie lubię odkładać na jutro tego, co mogę zrobić dzisiaj”. Mimo coraz większego zmęczenia, nie zatrzymywał się ani na chwilę, jakby przeczuwał, że czas, jaki dany mu był na ziemi, niebawem dobiegnie końca.

W 1925 roku robotnicy nowowybudowanej fabryki szkła zwrócili się do Dzierżyńskiego z prośbą o akceptację nadania ich fabryce jego nazwiska. Po krótkim podziękowaniu za zainteresowanie jego osobą odpisał, że właściciwej by było poszukać w historii jakiegoś bohatera wywodzącego się z ich gałęzi przemysłu.

Widząc, jak mało jest specjalistów na niemal w każdej dziedzienie życia gospodarczego, Dzierżyński dokładał wszelkich starań zapewniając doskonałe warunki pracy i rozwoju przedwojennym specjalistom, a nawet zachęcając tych, którzy znajdowali się na emigracji, do powrotu do kraju. Był przerażony upadkiem nauki w Związku Radzieckim, jej regresem, co objawiło się w jego referacie na XIV Konferencji RKP(b) 29 kwietnia 1925 roku dotycącym przemysłu metalowego: „Jeśli byście się zaznajomili z sytuacją rosyjskiej nauki w dziedzinie technologii, to wy bylibyście zdziwieni sukcesami. Ale, niestety, kto czyta prace naszych naukowców? Nie my. Kto ich wydaje? Nie my. Z nich mają korzyść i publikują je Anglicy, Niemcy, Francuzi, którzy wspierają i korzystają z tej nauki, której my nie wiemy jak używać[7]”.

Dzierżyński uzmysławiał zebranym, jak ważny jest rozwój przemysłu metalowego w ZSRR. Od jego produkcji zależał rozwój całego kraju, realizacja planów elektryfikacji, produkcji lokomotyw i wagonów, statków, maszyn rolniczych. Przytoczył też smutną statystykę: w roku 1924-tym cały przemysł osiągnął poziom 42-45% poziomu przedwojennego. Jeśli tempo obrane w 1925-tym roku nie zmieni się, poziom ten kształtować się będzie w okolicach 65-70% stanu przedwojennego, natomiast sam przemysł metalowy w porównaniu z ubiegłym rokiem miał szansę wzrosnąć w 1925 roku o prawie 18% osiągając mizerny wynik 48% w stosunku do przedwojnia. Poziom ten był zatrważająco niski, tym bardziej wpiątym roku po wojnie.

Dzierżyński wyjaśnił również w tym referacie, dlaczego tempo wzrostu było tak powolne. Wynikało ono z spuścizny wojennej samego kraju doszczętnie zniszczonego przez wojnę domową. W pierwszych latach odbudowy dochodziło do, jak przemawiał Dzierżyński, tak haniebnych zachowań, jak nie wypłacanie robotnikom poborów, bo nie było z czego. Dopiero gruntowne obliczenia wszystkich aktywów, jakie były w posiadaniu Państwa, majątku ocalałego po wojnie pozwoliło na określenie finansowych możliwości i stworzenia planów inwestycyjnych. To, niestety, trwało zbyt długo.

I w obecnej sytuacji trudnościom nie było końca. Wiele przedsiębiorstw, które złożyły zamówienie na wyroby hutnicze, metalowe, nie były pewne, czy zostaną one zrealizowane na czas. Dla przykładu moskiewskie tramwaje zamówiły 90 tysięcy pudów szyn do zbudowania trakcji tramwajowej w stolicy, a zdołano wyprodukowac jedynie nie więcej niż 30 tysięcy pudów co rzutowało na spowolnienie prac modernizacyjnych.

Nie mniej jednak wiele wskazywało na to, że tempo jakim posuwał się w rozwoju radziecki przemysł nie był taki wolny, a raczej rokował nadzieje na znaczne przyspieszenie, bowiem, głównie na Ukrainie otwierano nowe huty i każdego miesiąca uruchamiano nowe piece do wytopu stali. W bardzo krótkim czasie z ilości 27 czynnych wielich pieców pracowało już 43.

Dzierżyński dał mocno do zrozumienia, że część pieniędzy państwowych, które należało poświęcić na rozwój przemysłu, należy zainwestować w naukę, w nowe kadry specjalistów wielu dziedzin przemysłu. Zauważył, że budowa nowoczesnych fabryk nie byłaby możliwa, gdyby nie przekazywane między robotnikami doświadczenia nabyte w na wpól zburzonych fabrykach ze zrujnowanym parkiem maszynowym, w którym każdego dnia trzeba było pokonywać olbrzymie trudności, sprostać im samemu, bez żadnej pomocy z zewnątrz.

Podczas konferencji kładł szczególny nacisk na zmianę podejścia do wykształconych specjalistów w zakładach pracy, których traktuje się z pewnym podejrzeniem: „Pamiętamy jeszcze ten okres, kiedy trzymaliśmy kłonicę w rękach i musieliśmy ją trzymać po to, by nie dopuścić do zdrady, tego zaś, kto zdradza, uderzyć i unieszkodliwić. Bardzo wiele pozostałości tej psychologii, która wtedy była usprawiedliwiona, zachowało się u nas do dzisiaj. Być może dziwi was, że ja, przewodniczący GPU, mówię takie rzeczy (Śmiech). Ale tym uważniej powinniście przysłuchiwać się temu, co mówi w tej dziedzinie przewodniczący GPU (Oklaski).

Powiem otwarcie: traktujemy ich częstokroć jak zdrajców, jak najemników. Dyskutujemy bardzo często: przyznać mu dodatek specjalny, dać mu czy nie? I o tym specjaliście, bez którego jak wiemy, pracować jest dość ciężko, myślimy tylko, jak go kupić. Uważam, że takie podejście jest niewłaściwe. My, którzy mimo ich sabotażu opanowaliśmy cały przemysł, imponujemy im potęga proletariackiego Związku; możemy pozyskać ich jako kolegów, jako towarzyszy, z którymi razem pracujemy [8]”. Już znacznie wcześniej zwracał się w tej sprawie do swoich pracowników, aby zachowali specjalną czujność wobec specjalistów powtarzając: „Wielu z nich może się poprawić i należy im pomóc, nie oddając sprawy do sądu. W ten sposób można zdobyć ludzi pożytecznych dla władzy radzieckiej [9]”.

Dla wielu ludzi, ważniejsze było to, czym się zajmował i kim był dany specjalista przed Rewolucją, niż to, co obecnie robi i jak pracuje. Przez takie kołtuńskie podejście do Dzierżyńskiego spływało wiele informacji dotyczących niesłusznie aresztowanych i posądzonych o działalność kontrrewolucyjną specjalistów. Natomiast o stosunku specjalistów do Dzierżyńskiego doskonale świadczą wspomnienia  A.L. Miljukowa- jego współpracownica w Gławmetalu, którzy wraz z innymi inżynierami i wysokimi specjalistami przemysłu odnajdywali w nim olbrzymi autorytet, przywódcę industrializacji wcielającego w życie ideę przekazywania specjalistom szerokiej samodzielności, bez której niemożliwe by były twórcze inicjatywy. Darzono Feliksa Dzierzyńskiego wielkim szacunkiem, był autorytetem wskazującym im drogę, człowieka, który umiał rozpalać wiarę w swoich współpracownikach powodując, że kroczyli za nim. Wielokrotnie spotkania ze specjalistami Dzierżyński kończył słowami: „Dobrze, róbcie po swojemu, nie bójcie się. Jeżeli wierzycie w sukces- działajcie aktywnie [10]!”.

W Komisariacie Gospodarki było bardzo wielu stażystów, studentów ekonomii, którzy zdobywali pierwsze doświadczenia zawodowe. Dzierżyński z chęcią poświęcał im dużo czasu spotykając się w grupach, a też zaczepiony przez jednego z nich nie unikał dłuższej rozmowy, aby objaśnić studentowi interesujące go zagadnienia. Pragnął, aby przyszli fachowcy dobrze zapoznali się ze wszystkimi sprawami, rozumieli je i umieli odpowiednio je rozwiązywać. Zaszczepił w nich entuzjazm i pomysłowość, zachęcał do myślenia twórczego, kształcenia otwartego umysłu.

Myśl tą Feliks Dzierżyński ujął w specjalnej dyrektywie WSNCh, która ukazała się w czasopiśmie „Gazeta Przemysłowo- Handlowa nr 229 z 8 październia 1924 roku. Pisał w niej: „Należy ich nie tylko rozmieścić, lecz każdego z nich poznać, nawiązac z nim ścisły kontakt i dawać wskazówki już w procesie samej pracy. Głownym ich zadaniem jest- uczyć się, pracować samodzielnie, uczyć się widzieć i analizować, uczyć się wyszukiwac wszystko to, co jest zdolne do podniesienia wydajności, dopędzenia i prześcignięcia zagranicy mając zawsze w perspektywie wielki cel i wielkie zadania [11]”.

XIV Konferencja uznawana jest jako początek wielkiej industrializacji kraju. Okres poprzedzający jest „czasem odbudowy” zniszczonej infrastruktury, czasem, w którym w choć przybliżonym zakresie wskaźniki produkcji dorównały wskaźnikom sprzed wojny. Był to okres tworzenia podwalin pod szybki rozwój przemysłu w dążeniu do zaspokojenia ogromnych potrzeb i nadgonienia wiekowych opóźnień.

Dzierżyński uczestniczył w wielu wykładach, spotkaniach, zebraniach, gdzie przedstawiał sytuację w przemyśle hutniczym, włókienniczym, samochodowym, w przemyśle stoczniowym i budownictwie wskazując na wciąż pojawiające się braki i niezadawalające rezultaty. W kilku przypadkach produkcja przekroczyła zakładane normy, w innych wciąż nie rozwiązano trudności, by osiągnąć stuprocentową wydajność. Podkreślał, że bardzo istotną kwestią jest sprawa kadr, szkolnictwa, w których dopiero uczą się zawodów przyszli technicy, dlatego nie należy się na tym etapie rozwoju spodziewać cudów. Mówił o konieczności budowy w najbliższej przyszłości nowych zakładów, odpowiedniego przygotowania do zwiększenia produkcji, elektryfikacji zakładów. Będzie to wyzwanie dla całego ludu pracującego, wyzwanie, które kosztować będzie wysiłek wielu setek tysięcy ludzi. Będzie to również olbrzymi wkład środków finansowych.

W swoich wystąpieniach potępiał zajmowanie się jedynie własnym resortem bez wiedzy i zainteresowania tego, co dzieje się w innych branżach. Takie wąskie postrzeganie problemów, według Dzierzyńskiego, powodowało powstawanie klik na szczeblach lokalnych, które szkodzą rozwojowi przemysłu w jego ogólnej formie. Zachęcał do organizowania narad pracowniczych, na których pracownicy będą mogli dzielić się własnymi wnioskami i spostrzeżeniami, gdzie będą mogli omówić braki produkcji, zaopatrzenia i znaleźć rozwiązania trapiących ich problemów.

Uważał, że głośno należy poruszyć tematy wydajności pracy, dyscypliny, a za niezbędnę uważał stworzenie regulaminów pracy czy porządków wewnętrznych przedsiębiorstw zaprowadzających jasność w obowiązkach, prawach i systematyzujących pracę. Wiele uwagi poświęcał oszczędnościom produkcji, lepszemu wykorzystywaniu materiałów, surowców i ludzkiego potencjału. Mówił: „Ci działacze gospodarczy, którzy wyobrażają sobie, że w swoich gabinetach mogą sami, bez robotników, dostrzec i usunąć braki, mylą się bardzo… Nie należy bać się, że na naradzie produkcyjnej robotnicy dadzą nam po nosie za to, co nam się należy, a czasem i za to, co się nie należy[12]”.

Uważał, że bardzo ważną rzeczą jest komunikacja wszystkich szczebli fabryki między sobą, wspólne podejmowanie działań, konfrontowanie spostrzeżeń, gdyż wszyscy, pomimo zajmowanych różnych stanowisk mają jeden cel- wytworzenie produktu, a tym samym angażując się w sprawy fabryki czy przedsiębiorstwa, żżyli się z miejscem pracy, by był ich drugim domem, do którego przychodzą chętnie i w nim się spełniają. Zachęcał robotników i specjalistów do współzawodnictwa i rozwijania umiejętności analizowania wyników produkcyjnych każdej z brygad dążąc do uzyskania optymalnych efektów.

Dzierżyński uważał, że oszczędzanie jest jedną z najważniejszych dyrektyw partii. Szukał jej między innymi w zmniejszeniu aparatu administracyjnego, rezygnacji z hucznych obchodów świąt i rocznic, likwidacji niepotrzebnych i małowydajnych instytucji, ograniczeniu zbytecznego transportu i zakupów towarów luksusowych czy w zaniechaniu kosztownych remontów przy nikłej szansie rentowności przedsięwzięcia. Zwracał uwagę na istotną rolę cen paliwa, energii oraz wszelkich pozostałych kosztów zapewniających fabrykom nieprzerwaną pracę.

Jednocześnie Dzierżyński dawał wyraźny znak, że nienawidzi wszelkiej demagogii, żadnych zabiegów mających na celu ukrycie braków i niedociągnięć. Bezpośrednio odpowiadał na żądania robotników o podwyżki, że ich nie będzie teraz, ani w najbliższej przyszłości, gdyż jeszcze nie osiągnięto wymaganych wskaźników produkcji pozwalających na podwyżki, lecz gdy cała załoga skoncentruje się na podniesieniu wydajności i na oszczędnościach, wówczas ich żądania zostaną zrealizowane, gdyż wtedy sami własną pracą zarobią na godne pensje.

Swierczkow, komisarz kolejnictwa w Omsku opowiadał o jednym z takich spotkań z robotnikami. „Byłem świadkiem rozmów Dzierżyńskiego z kolejarzami. Przychodzili do niego upominać się o podniesienie bardzo niskich wówczas zarobków i obniżenie, jak im się wydawało, zbyt wysokich planów produkcyjnych. Wystarczałą kilkuminutowa rozmowa, by interesy osobiste zniknęły z ich pola widzenia; sami oni nie zauważyli nawet, kiedy zaczęli wspólnie z nim głowić się nad tym, jak przy nędznej pracy zarobkowej za pomocą zniszczonych narzędzi pracy wykonać w najkrótszym terminie przewidziana zadania, a nawet, jak je zwiększyć na niektórych odcinkach…[13]”.

Młode państwo radzieckie zniszczone przez wieloletnią wojnę, obłożone embargiem gospodarczym krajów kapitalistycznych, niczym na bezludnej wyspie musiało sobie radzić same, by przetrwać mądrze wykorzystując potencjał i narzędzia, jakie mu pozostały. Z tych porozrzucanych drobnych elementów należało zbudować maszynę, a jedynymi którzy byli w stanie podołać tak wielkiemu wyzwaniu, byli ludzie pracy. Co prawda były możliwości otrzymania wielomilionowych pożyczek deklarowanych przez niektóre kraje kapitalistyczne, ale odmawiano ich, gdyż nie dość, że warunki były lichwiarskie to groziły uzależnieniem od zagranicznego kapitału.

Dzierżyński podkreślał, że w każdej dziedzienie przemysłu wobec napływającej niewykwalifikowanej siły roboczej należy tworzyć szkoły podnoszące umiejętności robotników, dbające o ich rozwój z pożytkiem dla produkcji, zwiększające ich świadomość. Wobec olbrzymich potrzeb edukacyjnych wysunął wniosek o wprowadzenie również kształcenia indywidualnego, zaś administrację przedsiębiorstw zobowiązywał do nadawania pędu wszelkim działaniom zmierzającym do podniesienia wydajności, dbania o jak najszybsze wprowadzanie nowych rozwiązań technicznych i pomoc w wykorzystaniu wynalazków.

 

[1] J.F. Dzierżyński, Mój ojciec, takim jakim go pamiętam, Pogranicznik, 14/1946r., Moskwa, s.27-32

[2]AAN, Feliks Dzierżyński, Dokumenty osobiste, 61/I-2 (wersja pisana ręcznie przez F.Dzierżyńskiego)

[3] H. Cimek, L. Dubacki, Towarzysz Józef, Książka i Wiedza, Warszawa 1977, s. 254

[4] Instytucje handlu lokalnego mające za zadanie m.in. zaspokajanie potrzeb konsumentów poprzez kontakt z przemysłem.

[5] T. Daniszewski, Feliks Dzierżyński, Pisma Wybrane, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 296

[6] T. Daniszewski, Feliks Dzierżyński, Pisma Wybrane, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 300

[7] T. Daniszewski, Feliks Dzierżyński, Pisma Wybrane, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 335

[8] T. Daniszewski, Feliks Dzierżyński, Pisma Wybrane, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 334

[9] A. Chackiewicz, Feliks Dzierżyński, Studium biograficzne, Książka i Wiedza, Warszawa 1968,  s. 421

[10] N.I. Zubov, F.E. Dzierżyński, Biografia, Politizdat, Moskwa 1965, s. 250, http://fdzerzhinsky.narod.ru/zubovogl.htm (odczyt z dn. 28.04.2014r.)

[11] F. Dzierżyński, Artykuły, opracowania, AAN, 61/IV-1, dok. 412

[12] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s. 433

[13] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s.434

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.