Nie powinniśmy skrywać swoich błędów

Rozdział LXIX
 
 

Sytuacja gospodarcza kraju bardzo powoli posuwała się ku polepszeniu, mimo, że chłopi narzekali na wysokie ceny wyrobów przemysłowych, a robotnicy narzekali na niskie i nieregularne zarobki. Jedyną dziedziną, którą w kraju kwitła była biurokracja, która już wtedy bardzo niepokoiła Dzierżyńskiego. Widział w niej zagrożenie zarówno dla rozwoju przemysłu, jak i rolnictwa. Na zebraniach i posiedzeniach Komitetu Centralnego mówił głośno o tym palącym problemie.

W swoich wystąpieniach coraz częściej poruszał sprawy gospodarki kraju, a mając już doświadczenie Ludowego Komisarza Komunikacji, widział całą złożoność mechanizmu gospodarczego, na którego przeszkodzie stała rzesza zbędnych urzędników. Już w 1922 roku na jednym z posiedzeń Komisariatu Komunikacji mówił: „Niepohamowane rozdęcie etatów: powstawanie nowych i nowych instytucji; potworna biurokratyzacja każdej sprawy- góry papierów i tysiąc gryzipiórków, zabór wielkich budynków i pomieszczeń, samochodowa epidemia; miliony zbyteczności. To legalne karmienie i pożeranie majątku narodowego tego kraju [1]”.

Sprawujac przez ostatnie trzy lata funkcję Komisarza Komunikacji widział nie tylko złożoność problemów transportu w kraju, ale łączył je z całym przemysłem metalowym i węglowym. Widział orgnizm gospodarczy państwa globalnie, jako jedna całość powiązana przez sieć wzajemnie odziaływujących na siebie i niezbędnych trybów. Teraz, 20 listopada 1923 roku przekazał pismo do Rady Pracy i Obrony wysuwając wiele śmiałych propozycji mówiących o usprawnieniu gospodarki poprzez wspólny wysiłek ludzi wszystkich branż przemysłu, wprowadzenie oszczędności, odpowiedniego zarządzania całym mechanizmem.

2 lutego 1924 roku Komitet Centralny mianował go Przewodniczącym Najwyższej Rady Gospodarki Narodowej, NRGN[2]. Jego miejsce w Komisariacie Transportu zajął Janis Rudzutaks. Było to bardzo trudne i odpowiedzialne zadanie, zważywszy, że stan przemysłu był w stanie katastrofalnym. Zofia, gdy dowiedziała się o powołaniu męża na to stanowisko była przerażona. Wiedziała, że teraz już nie będzie go miała dla siebie, że Feliks będzie jeszcze rzadszym był gościem w domu.

Zanim to się stało, podczas XIII konferencji RKP(b) w styczniu 1924 roku ponownie wyłoniono kandydaturę Dzierżyńskiego na członka Komitetu Centralnego partii. Gdy padło jego nazwisko, poprosił o głos. Podszedł do mównicy i dość zdenerowany powiedział: „Towarzysze, zgłaszacie moją kandydaturę jako członek KC, prawdopodobnie, mając na uwadzem wrażenie, że będę kontynuował pracę jako przewodniczący WCzK. A ja nie chcę, a przede wszystkim nie mogę tam dłużej pracować. Wiecie przecież, że moja ręka nigdy nie zadrżała, kiedy kierowałem karzący miecz na głowy naszych wrogów klasowych. Ale teraz nasza rewolucja wstąpiła w tragiczny okres, podczas którego przychodzi nam karać nie tylko wrogów klasowych, ale i pracujących robotników i chłopów- jak to miało miejsce w Kronsztadzie, w guberni tambowskiej i w innych miejscach. Dobrze wiecie, towarzysze, że nie szczędziłem swego życia w walce rewolucyjnej, walczyłem o lepszy los robotników i chłopów. Ale teraz nadeszedł czas by i ich represjonować. Ja nie mogę, zrozumcie, nie mogę! Bardzo proszę, zdejmijcie moją kandydaturę [3]”.

Zszedł z trybuny w zupełnym milczeniu. Wszyscy, którzy usłyszeli te słowa byli porażeni. Obecna na konferencji Barbara Nikolajevna Jakowlewa przerwała ciszę i powiedziała: „Umówmy się, nikt nie powinien dowiedzieć się o tym, co usłyszeliśmy od Feliksa Edmundowicza. Jego szczerą wypowiedź uznamy za tajną[4]”. Następnie powiedziała, że kandydowanie na członka partii nie przesądza o przyszłej pracy i lepiej będzie, jeśli o niej porozmawia osobiście z Leninem. Dzierżyński zdążył jedynie zaprotestować, ale nie zdążył porozmawiać o tym z Leninem. W jakiś przedziwny sposób poddał się inercji spraw, jakby nie miał siły postawić na swoim. Zgodził się na funkcje Przewodniczącego Najwyższej Rady Gospodarki Narodowej jednocześnie będąc szefem służb bezpieczeństwa.

9 lutego 1923 roku Dzierzyński uczestniczył na zebraniu podsumowującym trzyletnią pracę w Komisariacie Transportu w związku z jego przejściem do WSNCh. Było to zarazem podsumowanie jego pracy. Rozpoczął z wyjątkową, porażającą szczerością: „Towarzysze! Nowe stanowisko, jakie mi wyznaczono, to stanowisko bardzo odpowiedzialne, czeka mnie na nim praca, do której jestem tak samo niedostatecznie przygotowany, jak to było trzy lata temu, kiedy na wsniosek Włodzimierza Iljicza, rząd zamianował mnie komisarzem ludowym komunikacji.

Spojrzawszy wstecz na te trzy minione lata, trzeba powiedzieć, że w pierwszym roku prawie nie istniałem, jako aktywny kierownik transportu. Przypomnijcie sobie te czasy, kiedy na posiedzeniach Kolegium musiałem uczyć się od was co to jest kapitalny lub średni remont, co to jest prędkość handlowa, techniczna i inna, co oznacza cały szereg innych czynników i mierników, bez znajomości których nie można w żadnej mierze zarządzać transportem.

Jednakże, bądąc Komisarzem Ludowym Komunikacji miałem odwagę uczyć się i nabywać niezbędne wiadomości. Tylko Proletariacka Republika Radziecka może sobie pozwolić na mianowanie Komisarzami Ludowymi lub, jak to się dawniej nazywało, ministrami ludzi, którzy posiadają twardą, żelazną wolę uczenia się i zwyciężania, nie znając jeszcze samej sprawy i licząc na to, że ludzie, pracownicy i towarzysze, kierujący bezpośrednio tą sprawą, wykształcą i wychowają swojego narkoma na wartościowego pracownika- w tym przypadku transportu.

I kiedy słyszę tu pochwały i mowy o moich zasługach, muszę powiedzieć, że jest to najwyższa przesada.(…) Zadaję sobie samemu pytanie, czy dam sobie radę z tym zagadnieniem, czy podołam zadaniu, które przedstawiłem Radzie Pracy i Obrony? I podczas, gdy w przemówieniach niektórzy towarzysze wyrazili pewność, że podołam temu zadaniu, to muszę powiedzieć, że osobiście nie mam tej pewności, jeżeli wy, towarzysze i N.K.P.S i we wszystkih organach terenowych nie pomożecie nam w tym, żeby Wyższa Rada Gospodarki Ludowej razem z transportem mogła w pracy praktycznej i w życiu politycznym stanąć na wysokości państwowego rozwiązywania zagadnień [5]”.

W odróżnieniu od swego poprzednika Rykowa, Dzierżyński spoglądał na problem industrializacji kraju w sposób globalny licząc się z wieloma pobocznymi aspektami konieczności wprowadzenia swego planu. Stal potrzebna była we wszystkich gałęziach przemysłu począwszy od zakładów zbrojeniowych, przez transport aż po produkcję najprostszych narzędzi rolniczych.

Na jednym z pierwszych zebrań komisariatu podczas którego omawiano zagadnienia produkcji lokomotyw, zwracał uwagę, by patrzeć dalekowzrocznie i jak najszerzej nie koncentrując się jedynie na samej produkcji, ale by widzieć złożoność korzyści dla całej gospodarki wynikającej z faktu budowy pierwszej radzieckiej lokomotywy. To nie tylko fabryka lokomotyw, ale cały system powiązanych ze sobą działań, fabryk, hut, kopalń, producentów podzespołów, zapewni rozwój i rozszerzy asortyment produkcji dając pracę obywatelom i towary społeczeństwu. 

Program budowy parowozów powstał już latem 1922 roku. Według niego do 1925 roku miano wyprodukować 508 parowozów. Środki przeznaczone na produkcję wynosiły aż 35 milinów rubli. W 1924 roku Dzierżyński osobiście zatwierdził ten plan i rozdysponował fabryki podporządkowujące je temu celowi. Równolegle opracowano plan produkcji radzieckiej floty statków towarowych, która bardzo ucierpiała przez ostatnie lata wojny.

Były one niezbędne, by móc przewozić, dostarczać i eksportować surowce, bez nich pozostałe dziedziny gospodarki nie miały szans na produkcję i rozwój. Jednakże nie tylko parowozy i statki były najważniejsze. Wraz z nimi musiał powstać przemysł zbrojeniowy produkujący armaty, czołgi, samoloty, okręty  i wszelką inną broń konieczną, by skutecznie chronić kraj. Trzeba było jak najszybciej zapewnić dostawy traktorów, kombajnów, samochodów, a także obrabiarek do ich produkcji. Wszystko to wiązało się z podstawą przemysłu- z metalurgią.

Dzierżyński zakreślił plany produkcji stali i żeliwa do końca 1924 roku liczone w milionach ton, które i tak były jedynie szóstą częscią potrzeb kraju. Zarazem strategię tą należało uzgodnić z komisariatem finansów, aby nie dopuścić do inflacji i utrzymać stabilność rubla. Całość procesu należało zsynchronizować z transportem, prawidłowo i najoszczędniej rozłożyć produkcję w zależności od potrzeb i warunków, co w dobie pogłębiającego kryzysu gospodarczego i niedoboru surowców graniczyło z cudem.

Industrializacja była szansą na rozwój kraju i zarazem na spokój wewnętrzny. Zadanie to było olbrzymie, zwłaszcza, że Związek Radziecki startował praktycznie z najniższego europejskiego poziomu mając do dyspozycji jedynie powojenne zgliszcza. Tymczasem w kraju było milion bezrobotnych, ceny artykułów żywnościowych udało się znacząco obniżyć, jednak wszelkie inne towary były zdecydowanie za drogie. Kurs rubla wahał się przez co sytuacja na rynku nie była stabilna. Wiele zakładów produkcyjnych było nieczynnych, zwłaszcza te małe i średnie, a duże cierpiały na niedobory surowców i paliw nie będąc w stanie wykorzystać swych mocy.

Nowy Komisarz Gospodarki musiał liczyć się także z siłą jaką stanowili chłopi, a była to siła zbyt wielka, by ją ignorować zważywszy, że na początku lat dwudziestych liczebność tej warstwy społecznej określana była na około 100 milionów obywateli. Zdecydowanie było ich za wiele, aby wszystkich zamknąć w więzieniach. Wobec wciąż wybuchających aktów niezadowolenia, należało wyciągnąć dłoń i uspokoić chłopów sprawiając, by nie skorzystali z broni, jaką przywieźli ze sobą do domów po zakończonej wojnie domowej.

Należało dać im zajęcie i środki do jego wykonania, czyli maszyny. Żadna siłowa konfrontacja nie wchodziła w grę, ani ze strony OGPU ani chłopów grożących miastom głodem. Była to miażdżąca siła zdolna zmieść z posad władzę bolszewików, dlatego należało odnosić się z nią niezwykle delikatnie. Doskonale relację tą ujął Dmitrij Verhoturov pisząc, że bolszewicy mogli walczyć z chłopami „karzacym mieczem rewolucji”- OGPU, jednak ci bronić się mogli „kościstą ręką głodu”, ale do końca nie wiadomo było, czyja broń okazałaby się bardziej skuteczna.

Nikt nie przewidział, że dając chłopom ziemie, zrujnują oni całe majątki, do tej pory całkiem dobrze zorganizowane, rozgrabią i zniweczą dotychczasowe osiągnięcia rosyjskiej wsi. Każdy z chłopów w pewnym momencie czuł, że to on rozdaje karty- mógł sprzedać plony, ale i mógł ich nie sprzedawać. Co więc jedliby ludzie w miastach, miliony ludzi budujących fabryki, zakłady, przemysł? Co zrobić, by uzupełnić niedobory produktów spożywczych w miastach i osiągnąć to nie wykorzystując „karzacego miecza”?

Postępująca kolektywizacja wsi kładła nacisk na mechanizację rolnictwa zapewniając zdecydowanie większą wydajność niż z małych gospodarstw rolnych. Była to wielka rewolucja z jaką przyszło się zmierzyć chłopstwu, które mentalnie nie było na nią przygotowane. Od początku lat dwudziestych dopiero tworzono kołchozy, a raczej testowano ich wydajność, gdyż nie mając żadnego wcześniejszego doświadczenia w organizacji produkcji trzeba było uczyć się na błędach, a tych czyniono sporo.

Na wieść o tym, że to właśnie Dzierżyński obejmuje Komisariat Gospodarki, pracownicy zarówno komisariatu, jak i zakładów przemysłowych nabrali wielkiej rezerwy w stosunku do jego osoby. Obawiali się, że będzie bardzo nieufny i wszystkie działy zostaną dokładnie skontrolowane, a funkcjonariusze OGPU będą doszukiwać się najmniejszych nieprawidłowości. Szeptano też, że Dzierżyński wprowadzi do całej infrastruktury gospodarki swoich czekistów i metodami, jakimi zwalczał kontrrewolucję, będzie robił porządki i na tym polu. Spodziewano się aresztowań i srogich kar, a także wprowadzenia donosicieli i szpiegów. 

Z drugiej strony znali jego dokonania z czasów sprawowania funkcji Komisarza Komunikacji, co dawało nadzieję, że nie okaże się surowy i bezwzględny, że wyprowadzi gospodarkę na prostą, tak jak to uczynił z transportem. Jakie by nie były prognozy, wszyscy wiedzieli, że czas, który minął pod kierownictwem poprzedniego komisarza Rykowa, to okres szczęśliwości i bezstresowej pracy. Co prawda w kraju borykającym się często z nadprodukcją wynikającą ze zbyt wysokich cen żyło się coraz lepiej i łatwiej, ale nadejście Dzierżyńskiego niewątpliwie oznaczało dla wielu kłopoty.

11 lutego po zdaniu swoich obowiązków w Komisariacie Komunikacji, Dzierżyński pojawił się w budynku WSNCh. Już w pierwszych dniach wszystkie wątpliwości pracowników zostały rozwiane. Dzierżyński okazał się bardzo miłym, konkretnym, pełnym zapału człowiekiem, który wzbudzał szacunek swoją pracowitością i zaangażowaniem zarażając pracowników poczuciem osobistej i grupowej odpowiedzialności za funkcjonowanie gospodarki.

Do opracowania rzetelnej analizy wyznaczył odpowiednie komisje badające cały przekrój przedsiębiorstw, sam zagłębiał się we wszystkie dane, aby mieć kompletny obraz produkcji, kosztów i zysków zauważając wielokrotnie wiele nieprawidłowości. Na jednym z zebrań pracowniczych powiedział: „Nie powinniśmy skrywać swoich błędów, jesteśmy zobowiązani przedstawić rządowi całkowicie jasną sytuację; jeśli przyczyną tych błędów są działania WSNCh to tym bardziej nie chce i nie mogę w żaden sposób przemilczeć tego aktu przed rządem, powinniśmy być całkowicie szczerzy[6]”.

Tą politykę szczerości i otwartości, a także odwagi do przyznania się do własnych błędów uprawiał do końca swych dni.  W 1926 roku mówił: „Nie należy bać się krytyki, nie trzeba tuszować braków- odwrotnie, trzeba starać się je ujawniać i nie dopatrywać we wszystkim dyskredytacji. Dyskredytowany może być tylko ten, kto ukrywa swoje niedociągnięcia, kto nie chce walczyć ze złem, to znaczy ten, kto właśnie powinien być zdyskredytowany. Trzeba umieć patrzeć prawdzie w oczy i przyjmować ją od mas [7]”.

Podobnie jak i w pracy w WCzK, tak i teraz jego praca była całkowicie transparentna. Uważał, że do jego obowiązków należy określenie sytuacji, podjęcie działań i rozliczenie się z nich wykazując postępy oraz ich skalę, w przeciwnym razie, gdyby jego praca nie dawała pożądanych efektów, musiałby złożyć dymisję.

 Swoją pracę w WSNCh Dzierżyński rozpoczął od przemówienia podobnego do tego, jakie trzy lata wcześniej wygłosił na zabraniu transportowców. Szczególnie silnie akcentował odpowiedzialność pracowników za swoją pracę. W swoim przemówieniu mówił: „Centralizm musi być surowy, lecz jednocześnie system zarządzania nie może być realizowany drogą rozkazów. Linia ta powinna opierać się na zaufaniu, czyli na decentralizacj. Ten, komu powierzono trust, poruczono organizacje tego czy innego organu terenowego, powinien mieć  i całkowite zaufanie, i całą odpowiedzialność, i możliwość przejmowania inicjatywy. Polityka przeprowadzania ogólnej linii, polityka kierownictwa zarówno gospodarczego jak i ogólnego nie może układać się w surowe rozkazy”tak być musi”.  

Po to, aby nasz aparat centralny działał z dokładnością mechanizmu zegarka , teren powinien mieć prawo podnoszenia głosu i przeciwstawiania się, jeżeli znajduje, że praca idzie nie tak, jak się należy i jeżeli zamiast organizacji wprowadza się dezorganizację: nie można myśleć na oślep, że wszystko co wychodzi od góry jest dobre [8]”.

Już 20 lutego 1924 roku brał udział w rozmowach nad umową handlową pomiędzy Włochami, a ZSRR. Dzierżyński podjął się kierownictwa przedsiębiorstwem „Gławmetał” znajdującego się w mieście Kaługa, dwieście kilometrów na południowy zachód od Moskwy, jednego z najważniejszych dostawców stali. Nie zaniedbywał także swych małych podopiecznych biorac udział 23 maja 1924 roku zjeździe pionierów odbywającym się na Placu Czerwonym. Podszedł wówczas do niego mały chłopiec z zeszytem w reku i poprosił o autograf. Dzierżyński wpisał: „Bądź bolszewikiem! F. Dzierzyński”.

Miesiąc później wziął udział w V Kongresie Komintenu wchodząc w skład polskiej komisji. Każdą wolną chwilę poświęcał na zapoznawanie się z literaturą przemysłu, czytał czasopisma, uczył się i analizował. Domagał się zestawień, statystyk z lat ubiegłych, konkretnych danych odnoszących się do wszystkich gałęzi przemysłu, płac, cen, ilości wydobytych i przetworzonych surowców, czasu pracy potrzebnych do wytworzenia produktu, opracowania norm pracy, zestawień zarobków. Wymagał, aby dane były właściwe, podparte konkretnym wyliczeniem na podstawie faktów. Na swoich obliczeniach opierał swoja politykę przemysłu i praktycznie same cyfry bez zbędnych dyskusji, wskazywały kierunek rozwoju. 

Swoją pracę, co wielokrotnie podkreślał na wielu zebraniach resortowych, opierał na żelaznej dyscyplinie dosłownie wszystkich pracowników, specjalistów, funkcjonariuszy partyjnych, robotników według ustalonego planu, według najodpowiedniejszej koordynacji działań tak, aby każdy ruch był wydajny i nie odbywał się na darmo, bowiem w obliczu tak ograniczonych środków, nic nie mogło zostać zmarnowane. Przestrzegał przed poczuciem spełnienia swoich obowiązków, przeświadczenia, że to, co było do zrobienia według planu, zostało zrobione, a teraz reszta spraw zależy od innych. Według Dzierżyńskiego, należy być zupełnie zaangażowanym w pracę, mieć świadomość jej wykonywania, swojej roli w procesie produkcji, stale myśleć nad rozwojem i ulepszaniem technologii.

Właśnie w poprawie wydajności pracy Dzierżyńśki widział drogę do potanienia wyrobów i szybkiego rozwoju przemysłu. Oczekiwał, że każdy robotnik, każdy kierownik, dosłownie każdy pracownik przemysłu jest człowiekiem świadomym swej roli w pracy, bezustannie pracuje nad polepszeniem efektywności, wydajności, jest człowiekiem zaangażowanym, dostrzegającym niedobory, który potrafi okreslić parametry obecnej produkcji w odnisieniu zarówno do poprzedniego miesiąca, jak i wskaźników przedwojennych.

W 124 numerze Prawdy z 3 września 1924 roku w opublikowanym artykule Feliks Dzierżyński pisał prawdę uniwersalną: „Kto pragnie osiągnąć prawdziwe rezultaty powinien znać się sam na całej pracy, studiowac ją i badać jej wady i ciemne strony, nie zamykać na nie oczu, wykrywać braki i przezwyciężać je. Naszych bojowników na froncie gospodarczym nie powinny zbijac z tropu złośliwe syki i krakanie naszych wrogów- białogwardzistów wszelkich maści od czarnosiecińców do mieńszewików, którzy starają się piętnować nasz ustrój z powodu wad ujawnianych przez nas samych i wykrakać jego zagładę. To ich syczenie jest bezpłodne. Cała siła naszej proletariackiej władzy polega właśnie na tym, że nie taimy naszych błędów i braków, przeciwnie, sami je ujawniamy i głośno analizujemy i opierając się na świadomości i woli milionów, przezwyciężamy błedy i braki, osiągamy zwycięstwo, idziemy naprzód w szybkim tempie, podczas gdy wrogowie nasi coraz to bardziej rozkładają się, jak śmierdzące trupy [9]

Dzierżyński zwracał uwagę wszystkim pracownkom przemysłu na drobiazgi, przez których zaniedbanie, ignorancję wiele projektów nie mogło zostać dokończonych, zrealizowanych, a te zrealizowane okazują się wadliwe. Grzmiał: „Tymczasem całokształt tych drobiazgów sprawia, że praca się deprecjonuje, że jej rezultat jest nieproporcjonalnie mały w stosunku do nakładu sił i materiału [10]zaraz podając prozaiczny przykład zaniedbania i ignorancji w kotłowni pewnego dużego zakładu przemysłowego przynoszono straty w wysokości 2000 rubli dziennie. Suma tych wszystkich strat z każdego miejsca, kształtowała się w wielu milionach rubli bezpowrotnie zmarnowanych.

Zaciekle krytykował kierowników zakładów, którzy domagają się dotacji i napływu środków pieniężnych obiecując złote góry, realizację planów i produkcję najbardziej potrzebnych na rynku wyrobów. Było to, według Dzierżyńskiego, działanie błędne świadczące o braku świadomości tych ludzi, którym się zdawało, że Państwo Radzieckie ma, więc da. Państwo Radzieckie nie ma i nie da, a zadaniem kierowników, dyrektorów jest taka praca, by pozyskać fundusze na rozwój z oszczędności własnej produkcji, z podniesienia wydajności i jakości.

Bardzo krytycznie Dzierżyński odniósł się do efektywności i intensywności pracy w odniesieniu do ośmiogodzinnego dnia pracy. Mówił: „Najwyższą zdobyczą rewolucji – ośmiogodzinny dzieńn roboczy, który powinien dać większą produkcję niż niewolniczy 10-cio i 12-sto godzinny dzień roboczy, nie jest całkowicie wypełniony pożyteczną robotą, skraca się go na początku i przy końcu, skraca się go przerwami wśród dnia, rozrywa się na wiele części i w rezultacie tego dnia roboczego nie tylko nie jest wyższa od wydajności 10 i 12- godzinnego dnia roboczego lecz jest o wiele niższa niż od produkcji 8 godzin z 10-12 godzin niewolniczych. I mówić przy tym, że osiągnęliśmy przeciętną intensywnośc przedwojenną, to mówić wprost nieprawdę niosącą w skutkach beznadziejność- skądże należy czerpać siły dla zaspokojnia rosnących potrzeb robotników i całej ludności. (…) Nasz krótki dzień ośmiogodzinny powinien dać nie mnie niż dawny 10-12 godzinny, a więcej, gdyż pracując 8 godzin robotnik zachowuje więcej sił i może bardziej się skupić na robocie. Ośmiogodzinny dzień roboczy powinien dać nie mniej, a więcej, gdyż ta praca powinna zaspokoić potrzeby robotnika i państwa, których życie nie skróciło się ośmiogodzinnym dniu roboczym, lecz dla których doba ma nadal 24 godziny [11]”.

Dlatego konieczne było zlikwidowanie bezproduktywnych miejsc pracy i działań w przemyśle, wprowadzenie innowacyjności, zwiększenie wydajności pracy, korzystanie z osiągnięć racjonalizatorów, wprowadzenie standaryzacji, działania zmierzające do zmniejszenia cen paliw, które w finalnym aspekcie przyczynią się do obniżenia cen towarów.  „Główne zadanie- mówił Dzierżyński to- przebudowa i polepszenie techniki i organizacji przedsiębiorstwa dla polepszenia wydajności pracy jako bazy rozszerzenia, potanienia, polepszenia jakości, dalszego wzrostu płac [12]”.

 

[1] N.I. Zubov, F.E. Dzierżyński, Biografia, Politizdat, Moskwa 1965, s. 222, http://fdzerzhinsky.narod.ru/zubovogl.htm (odczyt z dn. 21.04.2014r.)

[2] Skrót NRGN- Najwyższa Rada Gospodarki Narodowej oraz WSNCh- czy Komisariat Gospodarki są używane wymiennie w opracowaniach i znaczą to samo.

[3] I.J. Vratchev, Dwa słowa o Dzierżyńskim, http://scepsis.net/library/id_482.html, (odczyt z dn. 28.02.2014r.)

[4] I.J. Vratchev, Dwa słowa o Dzierżyńskim, http://scepsis.net/library/id_482.html, (odczyt z dn. 28.02.2014r.)

[5] F. Dzierżyński, Artykuły, opracowania, AAN, 61/IV-1, dok. 399-400

[6] A.L. Miljukow, Opowiadania o Dzierżyńskim, Moskwa 1965, s. 247-253

[7] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s. 445

[8] F. Dzierżyński, Artykuły, opracowania, AAN, 61/IV-1, dok. 410-411

[9] F. Dzierżyński, Artykuły, opracowania, AAN, 61/IV-1, dok. 405-406

[10] F. Dzierżyński, Artykuły, opracowania, AAN, 61/IV-1, dok. 406

[11] F.Dzierżyński, Artykuły, opracowania, AAN, 61/IV-1, dok. 407

[12] C.C. Hromov, F.E. Dzierżyński jako przewodniczący narodowej gospodarki kraju, http://fdzerzhinsky.narod.ru/hromov1.html, (odczyt z dn. 12.02.2014r.)

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.