Element wiary we własne siły jest, według mnie, konieczny

Rozdział LXV
 

Od lipca 1922 roku Dzierżyński nasilił walkę na kolei organizując centralną komisję do walki z łapownictwem, której terenowe oddziały zostały rozsiane po całym kraju. Wciąż osobiście kontrolował dworce kolejowe, kasy, bagażownie, obserwował ruch pociągów i pracowników. Z zauważonych nieprawidłowości wyciągał natychmiast wnioski i konsekwencje. Szczególnie bezlitosny był w stosunku do członków partii przyłapanych na łapownictwie. Droga takiego delikwenta była prosta- wyrzucenie z partii i sąd. Rezultatem akcji było aresztowanie 211 łapówkarzy.

W lecie walka z kolejowymi absurdami się nie zakończyła. 8 grudnia 1922 roku Dzierżyński wysłał tajne pismo do towarzysza Blagonrawowa z WCzK, w którym streścił sytuację, jaką sam zaobserwował na dworcu kolejowym. Otóż pasażerowie zapisywali się u jednego pasażera na listę zakupu biletów na pociąg. O dziesiątej w nocy musieli przyjść  ponownie, by potwierdzić swoją obecność w kolejce oraz przyjść ponownie o piątej nad ranem. Ci, którzy nie przyszli, wypadali z kolejki. Kasę biletową otwierano dopiero o dziesiątej i nigdy nie było wiadomo, ile w kasie będzie biletów na każdy pociąg. Człowiek z listą dostawał 5% wartości biletu od każdego człowieka z listy.

Dlatego kazał Blagonrawowi wyznaczyć kogoś z WCzK, aby prześwietił, nie robiąc szumu, cały proceder i przedstawił mu raport, w którym opisze m.in. kto i kiedy rozdziela bilety i czym się kieruje rozdzielając, kto jest odpowiedzialny za brak przedsprzedaży czy też raportu sprzedaży biletó1)w każdego dnia i na jakie pociągi. Kazał też sprawdzić czy w kursujących pociągach są wolne miejsca lub też pasażerowie nie mieszczą się do wagonów i ile pasażerów jeździ poszczególnymi trasami.

Wobec przerażająco marnych dochodów kolei, konieczna była natychmiastowa reakcja na tzw. wziątki, czyli opłacanie podróży pociągiem u kontrolera do jego prywatnej kieszeni bez wypisywania biletu. Powszechnie nadużywano darmowych biletów służbowych, dlatego za sugestią Dzierżyńskiego w piśmie z 4 lutego 1924 roku, rozpoczęto wymianę dokumentów na dokumenty ze zdjęciem i zaczęto wnikliwie sprawdzać dokumenty, by wyeliminować nadużycia. Rozkazał też przeprowadzić obliczenia, jaka jest skala darmowych podróży. Było to ogromne przedsięwzięcie, jednak konieczne, by otrzymać realne wyniki, dzięki którym można było podjąć właściwe środki zaradcze.

W grudniu 1923 roku konieczna była interwencja Dzierżyńskiego, aby wycofać z rozkładu jazdy pusty pociąg na Dworcu Kurskim relacji Moskwa Sewastopol, do którego nikt nie wsiadał i jechał zupełnie pusty. 2 grudnia 1923 roku napisał w tej sprawie do Blagonrawowa: „Byłem dziś na dworcu Kurskim przy odjeździe pospiesznego pociągu do Sewastopola o 18-ej. Pociąg był prawie pusty, ze wszystkich 40 miejsc w wagonie zajętych było 10-14. Spytałem się zawiadowcy, czy to przypadek, a on odpowiedział, że nie, że to normalne obłożenie tego pociągu [1]”.

W dalszych słowach pisma przyznał się, że sygnały o pociagach jeżdżących prawie puste dostał już wcześniej i należy jak najszybciej przeanalizować sytuację i podjąć odpowiednie decyzje naprawcze. Zwrócił mu też uwagę, że koło bagażowni, po drodze do dworcowego biura GPU biegają szczury, które trzeba jak najszybciej wytrzebić.

We wrześniu tego roku na zebraniu Ludowego Komisariatu Transportu Dzierżyński wysunął problem uporządkowania płac na kolei i działań związanych z podniesieniem wydajności. Była to sprawa pilna, ponieważ zdarzało się, że pomocnik fachowca miał wyższe stawki niż sam fachowiec. Rozkazał zebrać wszystkie dane dotyczące wynagrodzeń łącznie ze wszystkimi nagrodami i stworzyć motywujący, przejrzysty plan płac. Wysunął również pomysł budowy pierwszej radzieckiej lokomotywy spalinowej, jednocześnie odtrącając pomysły zakupu ich za granicą. Uważał, że w Związku Radzieckim należy stworzyć podstawy rozwoju transportu, ośrodki szkoleniowe, unowocześnianie zakładów pracy, a samą budowę lokomotyw uważał za priorytetowe.

Na prezydium Państwowej Komisji Planowania za kilka miesięcy zagrzmi: „Wydaje się chyba dziwne, że nie będąc inżynierem muszę bronić problemów technicznych. Gdybyśmy jednak kierowali się tymi planami, które opracowują uczeni, to dawno nie mielibyśmy ani jednego parowozu i musielibyśmy zginąć. Dlatego też nie raz praktycy muszą korygować teoretyczne wyliczenia ludzi wykształconych. (…) Uważam to za niesłuszne- odpowiadając na krytykę swojego pomysłu- będąc pesymistami, nie wyprowadzimy Rosji ze zniszczeń. Dlatego element wiary we własne siły jest, według mnie, konieczny [2]”.

Rok 1922 to również czas szeroko zakrojonej akcji przeciwko burżuazyjnej inteligencji, która pomimo głębokich zmian ustrojowych nie umiała dostosować się ówczesnych czasów, często głośno występując przeciwko władzy rad, a także bezmyślnie komentując jej poczynania. 19 maja w tajnym liście do Dzierżyńskiego Lenin napisał: „Towarzyszu Dzierżyński!  Nawiązuję do sprawy deportacji za granicę pisarzy i profesorów pomagających kontrrewolucji. Trzeba to przygotować bardziej starannie. Bez przygotowania narobimy głupstw (…)”.

Wymieniając następnie autorów nieprzychylnych artykułów dodał: „Moim zdaniem to jawny ośrodek białogwardzistów. W nr 3(…) wydrukowana jest na okładce lista współpracowników. Jestem przekonany, że prawie wszyscy, to najprawowitsi „kandydaci” na deportację za granicę, wszystko jawni kontrrewolucjoniści, poplecznicy Ententy, organizacje jej sługusów i szpiegów, demoralizatorów uczącej się młodzieży. Trzeba postawić sprawy tak, żeby tych „wojennych szpiegów” wyłapać i wyłapywać stale i systematycznie i deportować za granicę(…) [3]

W sierpniu Dzierżyński zlecił Józefowi Unszlichtowi sporządzenie listy najbardziej „niesfornych” inteligentów dzieląc ich na grupy zawodowe. GPU bardzo szybko i sprawnie rozpoczęła inwigilację podejrzanych, wszystkim założono teczki osobowe z najważniejszymi informacjami o nich. W planach było ich dobrowolne wysiedlenie z ZSRR na koszt własny lub, jeśli inteligenci będą stawiać opór, wyjazd finansowany będzie z kasy GPU.

Już pod koniec września wyjechał pierwszy transport, tydzień później następny. W jednym z wagonów znalazł się wspomniany filozof Nikolaj Bierdiajew. Chwila ta została poprzedzona rozprawą sądową, w której nie został postawiony w stan oskarżenia. Pozostali członkowie „Ośrodka Taktycznego” zostali skazani na karę śmierci, która natychmiast zredukowano do dziesięciu lat więzienia lub na pobyt w obozie pracy.

Z okazji skorzystał też brat Feliksa, Władysław, znany już neurolog, nieukrywający swej niechęci do komunizmu. Latem tego roku w Moskwie odbył się Ogólnorosyjski Zjazd Lekarzy, z którego doniesiono Leninowi o antyradzieckich nastrojach wśród lekarzy, którzy występowali przeciwko medycynie radzieckiej i sympatyzowano z mieńszewikami i kadetami. Informacją tą podzielił się potajemnie Lenin z Dzierżyńskim, który prawdopodobnie ostrzegł brata przed zbliżającymi się represjami.

Pismo reasumujące przesłuchania i protokoły z licznych rewizji u Czertkowa wskazywało na konieczność deportacji go do Niemiec. Gdy dotarło ono do rąk Dzierżyńskiego, doprowadziło go do furii. Było tak oględne, płytkie i pozbawione sensu, a nadużywanie przez autora wyrażenia „w ogóle” spowodowało jego wściekłość, co wyraził mocno podkreślając wszystkie „w ogóle” w piśmie oraz jego komentarz: „Tow. Tuczkow. Prosiłem was o wnikliwe rozważenie decyzji w tej sprawie. Napotkamy duży sprzeciw, a nie dysponujemy niczym, poza „w ogóle [4]”.

Pod koniec roku 1922 Władimir Czertkow i Walentin Bułhakow- sekretarz Lwa Tołstoja zostali wezwani po raz kolejny na Łubiankę, gdzie dowiedzieli się o ich zbliżającej się podróży na Zachód, nie do końca zgodnym z ich wolą. Na prośbę Bułhakowa, Mienżyński zgodził się nawet na odroczenie wyjazdu o miesiąc dając czas na uporządkowanie spraw związanych z muzeum pisarza, a także na zabranie ze sobą części swoich prac, jednak nie zgodził się na opłacenie podróży przez GPU dla niego, jego żony i dziecka.

Wydalenie z Rosji Radzieckiej Władimira Czertkowa słynnego tołstojowca, założyciela Towarzystwa Prawdziwej Wolności i Wolnego Stowarzyszenia Prądów Duchowych, spotkało się z wieloma reakcjami krytycznymi w Anglii, które drogą dyplomatyczną domagały się wyjaśnień powodów deportacji.

Wezwany na Łubiankę odważnie i dumnie przyznawał się do swoich antyradzieckich poglądów zarazem oświadczając, że nie zamierza wykonywać jakichkolwiek poleceń władzy nie uznając jej. Mimo takiej postawy nie został aresztowany, a GPU uwierzyło w jego słowa, że nie ma on zamiaru uciekać przed konsekwencjami swych poglądów i stawiać się w siedzibie tej instytucji na każde wezwanie.

Dekadę później podano by oskarżenia Czertkowa o zdradę, szpiegostwo i cokolwiek innego, równie absurdalnego, udokumentowane fałszywymi donosami. W czasach Dzierżyńskiego, takie praktyki były nie do pomyślenia. Dlatego też zmieniono decyzję o wydaleniu z kraju na przesiedlenie na Krym, natomiast utrzymano decyzje o wydaleniu Bułhakowa, za którym wstawiła się córka Tołstoja prosząc przewodniczącego rady Moskiewskiej Lwa Kamieniewa, zastępcę członka Biura Politycznego KC Michaiła Kalinina oraz Ludowego Komisarza Oświaty Anatola Łunaczarskiego przynajmniej o zwolnienie z kosztów przeprowadzki.

Reakcja Feliksa tym razem nie była miłosierna. Zażądał dodatkowo deklaracji Bułhakowa o tym, że podczas jego pobytu za granicą nie przysłuży się żadnym publicznym ekscesom. Odnośnie Czertkowa, zezwolono na pozostanie w Moskwie i kontynuowanie jego pracy dzięki wstawiennictwo Władimira Boncz-Brujewicza. Nie wszyscy tołstojowcy mieli tak wiele szczęścia. Wielu z nich zostało aresztowanych i osadzonych w obozach pracy.

Pomimo przygnębiającej akcji wydalenia z kraju, schronienie za granicą dzięki dobrej woli bolszewików znalazło bardzo wielu znanych ludzi. Wśród nich był również wspominany wcześniej śpiewak kilka lat temu klęczący przed carem na scenie- Szelapin, a także Wieniadikt Miakotin oskarżony w sprawie przynależności do Ośrodka Taktycznego, który został zwolniony z więzienia na podstawie złego stanu zdrowia, głownie dlatego, że nie ukrywał się wcześniej ani przed WCzK i GPU, a także dlatego, ponieważ swoje wypowiedzi odważnie firmował własnym nazwiskiem. Stawiając się z wolnej stopy przed oblicze sądu dostał wyrok pięciu lat obozu pracy, do którego nigdy nie dotarł, gdyż objęła go amnestia w 1921 roku. Po roku wraz z innymi intelektualistami opuścił kraj cały i zdrowy.

Do wyjazdu nie kwapił się pisarz i publicysta Władimir Korolenko zachęcany nawet przez GPU przyznaniem mu osobnego wagonu- salonki. Wstrząśnięty śmiercią swego przyjaciela, który w więzieniu nabawił się tyfusu i zmarł po wyjściu na wolność, napisał w odpowiedzi do władz: „Taki wyjazd nie ma sensu. Nie chcę wyjeżdżać za granicę. Nigdy niczego nie przyjmowałem od żadnego rządu. Jest to tym bardziej niemożliwe teraz, kiedy drogi mi człowiek został doprowadzony do śmierci w komunistycznym więzieniu. Nie przejdę na państwowe utrzymanie. Raczej umrę…[5]”.

Zapiski te dowodzą przede wszystkim tego, że z władzą bolszewicką początku lat dwudziestych można było dyskutować, a nawet stawiać jej warunki, oczywiście w zależności od własnej postawy wobec niej. Wiązało się to z wielkim szacunkiem do wielu przedstawicieli inteligencji burżuazyjnej, a także utrzymaniem pozytywnego oblicza władzy. Korolenko faktycznie nie długo po tym wyznaniu umarł. Jego pamięć została uczczona podczas IX Wszechrosyjskiego Zjazdu Rad minutą ciszy i wystąpieniem Feliksa Kona, który nakreślił jego sylwetkę człowieka będącego w pewnym sensie sumieniem narodu rosyjskiego.

Wydawałoby się, że deportacja kwiatu rosyjskiej inteligencji przez władze bolszewickie były nieuzasadnione. Do 1922 roku upłynęło już wystarczająco dużo czasu, aby zrozumieć konieczność współdziałania z bolszewikami na drodze odbudowy kraju zamiast przez pięć lat bezsensownie gderać sprzeciwiając się i negując, organizując często nie wiele znaczące, naiwne, często infantylne środki oporu, jak anarchiści spod gwiazdy Lwa Tołstoja nieuznający władzy i czynnie jej się sprzeciwiający w literackiej formie.

Należało zrozumieć, że w ówczesnej sytuacji bolszewicy wzięli na siebie pełną odpowiedzialność za losy państwa biorąc na swe barki wiele, aż zbyt wiele. Notoryczny sprzeciw, abnegacja, spiskowanie, szemranie przeciwko władzy i wykazywanie jej nieudolności z pewnością nie sprzyjało rozwojowi ducha narodu, który we wspólnej pracy zdany tylko na siebie miał za zadanie dogonić świat.

Deportacja inteligencji świadczy zarazem o niebywałym humanitaryzmie ówczesnego komunizmu. Gdyby rzecz działa się dekadę później, wszyscy przedstawiciele inteligencji znaleźliby wspólne miejsce w jednym z grobów pod lasem. Tak jednak nie było. Rząd zdecydował się na ich deportację znajdując w tym najlepsze z możliwych rozwiązań pozbycia się niepokornych przedstawicieli społeczeństwa.

Wydalenie burżuazyjej inteligencji, która używała niebezpiecznych noży jedynie do krojenia chleba, a w zdecydowanej większości przypadków swój opór wyrażała w mglistych opisach świata jakim powinien być było aktem raczej prewencyjnym uczynionym w obawie, że ci „mąciciele umysłów” odnajdą w społeczeństwie swoich wyznawców przejmując ich idee. Z jednej strony wydalenie inteligencji może być oburzające, jednak w ówczesnych warunkach i realiach, taki gest był czynem bez precedensu, do tego na tak wielką skalę i z pewnością był to ostatni moment, kiedy władza bolszewicka reprezentowana przez Lenina mogła w tak szlachetny sposób postąpić.

Tym bardziej była wyrozumiała, ponieważ wraz z deportowanymi inteligentami, kraj uposzczała ich najbliższa rodzina mając w perspektywie ich „lepszy” świat, gdzie, jak się spodziewali, będą mieli zielone światło rozwoju i prowadzenia badań, rozwkitu kariery, dotarcia do szerszej publiczności. Wielu z wydalonych z Rosji uczonych i naukowców odnalazło się w nowej rzeczywistości, kontynuowało swoje prace na uniwersytetach, prowadzili badania naukowe, a ich dokonania odbiły się szerokim echem po świecie. Wielu z nich utraciło swoje moce nie potrafiąc odbić się od dna, rozpocząć nowego życia, ogarniała ich depresyjna tęskonta za krajem, za ludźmi i za swoją przeszłością. Znaleźli się i tacy, którzy nie mogąc ścierpieć ojczyźnianej rozłąki wracali do niej, ale los nie był dla nich łaskawy.

Oczywiście całemu temu zamieszaniu towarzyszyły gromkie słowa potępienia inteligencji w prasie. „Prawda” nakręcała spiralę nienawiści pisząc w jednym z artykułów: „Środki zastosowane przez władzę radziecką spotkają się z niewątpliwie z gorącym poparciem rosyjskich robotników i chłopów, którzy z niecierpliwością czekają, kiedy w końcu zostaną wyrzuceni z terytorium RFSRR ci ideologiczni wranglowcy i kołczakowcy[6]”.

 

[1] F. Dzierżyński, Dokumenty osobiste, AAN, 61/I-2, dok. 77

[2] A. Chackiewicz, Feliks Dzierżyński, Studium biograficzne, Książka i Wiedza, Warszawa 1968,  s. 413

[3] W. Szentalinski, Tajemnice Łubianki, Czytelnik, Warszawa 1997, s. 86

[4] W. Szentalinski, Tajemnice Łubianki, Czytelnik, Warszawa 1997, s. 52

[5] W. Szentalinski, Tajemnice Łubianki, Czytelnik, Warszawa 1997, s. 81

[6] W. Szentalinski, Tajemnice Łubianki, Czytelnik, Warszawa 1997, s. 101

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.