Człowiek widać dobry

Rozdział LIX
 
 

W sierpniu 1921 roku Dzierżyński wystąpił na plenum Komitetu Centralnego partii z  referatem „O stanie transportu”. Relację z wydarzenia opublikowała gazeta  w siódmym numerze „Wiestnika putiej soobszczenioja”. Feliks Dzierżyński przedstawił dokładny stan taboru kolejowego zarówno lokomotyw jak i wagonów, ilość wyremontowanego taboru w każdym z ostatnich miesięcy, który przedstawiał tendencję wzrostową, jednakże bardzo powolną. Następnie przedstawił sytuację finansową transportu, z której wyliczeniem było nie mało kłopotu, a całość była bardzo zawiła, zwłaszcza wyliczenie stanu wyjściowego. Określono budżet na najbliższy rok dokonując olbrzymich cięć w wydatkach wszędzie tam, gdzie praca nie zwiazana była bezpośrednio z naprawą i budową taboru i linii kolejowych. Udało się też w tak trudnych warunkach podnieść płace w kolejnictwie.

Następnie Dzierżyński skupił się na problemie paliw, szczególnie węgla, którego ceny były na bardzo wysokim poziomie, przez co ceny transportu musiały wzrastać. Nalegał zatem, aby wprowadzić oszczędną gospodarkę węglem. Po chwili przeszedł do tematu płac i wydajności pracy. Znaczące podniesienie wydajności było uregulowamie sprawy płac, ich podniesienia i sprawiedliwego rozdziału, co uwolniło ludzką aktywność, pomysłowość i zaangażowanie. Dzierżyńśki widział szansę w podniesieniu wydajności również poprzez likwidację stanowisk administracyjnych, znaczne ich ograniczenie, a pieniądze zaoszczędzone w ten sposób mogły być przeznaczone na płace w warsztatach i produkcji.

Istotnym było, jak mówił Dzierżyński- „by usunąć z transportu wszystkich złodziei i obiboków [1]i na bieżąco monitorować zmniejszającą się ilość etatów, zwiększajacą się stopę życiową robotników i w jaki sposób podnosić zarobki będące wynikiem wspólnej, efektywnej i gospodarnej pracy. Zaznaczył też, że należy plan taryfowy przewozów tak ułożyć, by współgrał z wartością rubla, aby zapobiec stratom, jakie przynosił spadek jego wartości.

Bardzo wyraźnie odniósł się z krytyką dyrekcji kolejowych, które przyzwyczajone do samowoli, teraz nie chciały podddawać się kontroli organom państwa. Przekonywał, że podstawą dobrej pracy i wykonania planu jest oddana nie tylko załoga ale i dyrekcja, która na równi zaangażowana jest w poprawę pracy i sytuacji na kolei. Dlatego najważniejsi są odpowiedni ludzie, ludzie, którym można ufać i którzy mówią jednym głosem.

Jego wnioski zostały zatwierdzone. Kilka miesięcy później, 13 grudnia 1921 roku na posiedzeniu Rady Piotrogrodzkiej wystąpił ponownie referując stan transportu kolejowego. Grzmiał, że jedynie na szlaku kazańskim w samym wrześniu skradziono więcej niż 24 tony towarów! Zapowiedział bardzo surowe konsekwencje z rozstrzelaniem włącznie dla wszystkich biorących udział w złodziejskim procederze. Domagał się wzmocnienia dyscypliny pracy i odpowiedzialności, także za wszelkie awarie będące wynikiem zaniedbania obowiązujących przepisów.

Zima przyniosła kolejny, wynikający z zawieruchy wojny domowej kryzys. W miastach brakowało opału, w związku z czym fabryki przerywały prace, kolei była sparaliżowana. Konieczne było energiczne działanie. Dzierżyński wystąpił do Komitetu Centralnego o pozwolenie na wyjazd do Donbasu, gdzie udał się z wraz z Feliksem Konem, autorem wspomnienia z tego wyjazdu i swoimi czekistami: „Na pewnej stacji znaleźliśmy pięć pociągów z budulcem, stojących bez ruchu. Z polecenia Dzierżyńskiego obejrzałem te pociągi i stwierdziłem, że całe wagony tego drogocennego materiału zostały zrabowane.

         Naczelnik stacji, w odpowiedzi na moje zapytanie, dał mi protokół o tym, że zdemobilizowani przechodząc przez stację zerwali plomby z wagonów i z braku innego opału spalili budulec.

         -Dlaczego widząc to i wiedząc, że po pierwszej partii przyjdą następne, nie poświęciliście jednego wagonu, aby uratować cały transport, i nie wysłaliście tego pociągu do Zagłębia Donieckiego?

-        -Nie miałem takiego rozporządzenia- odpowiedział spokojnie naczelnik.

         Zakomunikowałem o tym Dzierżyńskiemu. Czerwone plamy wystąpiły mu na twarzy. Wezwał naczelnika do swojego wagonu.

Kolejarze znali wówczas Dzierżyńskiego tylko ze słyszenia jako groźnego przewodniczącego CzK. Naczelnik wszedł do wagonu blady, wystraszony.

Nie byłem obecny przy tej rozmowie, zobaczyłem ich obu dopiero później. Obaj byli zupełnie spokojni, obaj uśmiechnięci, kolejarz z zachwytem spoglądał na Dzierżyńskiego…

-Zahukani ludzie- ze smutnym uśmiechem powiedział Dzierżyński, gdy naczelnik stacji oddalił się. –Zabijani w nich myśl, duszono wszelka inicjatywę, wszelkie przejawy samodzielności. I zrobili z nich maszyny.

-Co zrobiliście z nim?

-Nic…Usiłowałem tylko rozbudzić myśl… Nie było tu złej woli. Teraz już rozumie… Człowiek widać dobry [2]”.

Ta podróż zaowocowała przeświadczeniem, że w obecnej sytuacji gospodarczej należy skierować wysiłki WCzK w stronę zapewnienia płynności transportu i walki z dewastacją. Już podczas X Zjazdu partii, Lenin zwracał uwagę na konieczność przejścia od wojny do pokoju i budowania gospodarki, która zdławiona przeciągającą się wojną, była u kresu sił. O ile WCzK sprawnie likwidowała zagrożenia kontrrewolucjonistów, tak teraz na pierwszy plan wyszło ratowanie przemysłu i rolnictwa, zwłaszcza w tak trudnej sytuacji pogorszonej blokadą handlową, jaką państwa zachodnie nałożyły na Rosję. 

Dzierżyński zaapelował do wszystkich uczciwych obywateli Rosji Radzieckiej o pomoc w uzdrowieniu kolejnictwa. Tak jak miał Dzierżyński w zwyczaju, zanim przystąpił do działań, ostrzegał. 6 grudnia 1921 roku ukazała się odezwa w codziennej gazecie transportowców „Gudok” poświęcona walce z łapownictwem. Dzierżyński zapewniał, że: „Aparat transportowych komisji nadzwyczajnych nie osłabł. Rozporządza on dostateczną ilością środków dla wykrycia łapowników. Gdziekolwiek siedział złoczyńca, czy to gabinecie za biurkiem, czy też w budce dróżniczej- zostanie stamtąd wyciągnięty i postawiony przed sąd Trybunału Rewolucyjnego., którego karząca ręka spadnie nań z druzgoczącą siłą i najsroższym gniewem, albowiem nie ma litości dla śmiertelnych wrogów naszego odrodzenia. Żadne okoliczności łagodzące nie będą brane pod uwagę przy wydawaniu wyroku na łapownika. Czeka go najsurowsza kara [3]”.

Dzierżyński doceniał pracę dziennikarzy tej gazety, uważał jednak, że należy skończyć z demagogią i zaznajomić czytelników z prawdziwym obrazem sytuacji, a poprzez artykuły i przykłady zawarte w nich, zmusic do reagowania na przypadki darmozjadztwa, niegospodarności i próżniactwa.

Pomimo bardzo wytężonej pracy w Komisariacie Komunikacji, Dzierżyński nie zaniedbywał swoich obowiązów przewodniczącego WCzK. Dotychczasowa walka z bronią w ręku zmieniła swoją formę na walkę ekonomiczną. Powstało wiele przedsięwzięć działających na polu gospodarczym będącymi dobrze zakonspirowanymi agenturami burżuazji, a których celem było skupowanie jak największej ilości złota, srebra i wartościowych surowców. Osiagano to poprzez daleko posuniętą korupcję wśród urzędników państwowych.

Głównym celem burżuazji był paraliż całego, powiązanego ze sobą przemysłu poprzez wykup surowców i części zapasowych do maszyn. Zmieniające się środki walki zmusiły organa bezpieczeństwa narodowego do dostosowania się do nowych warunków.  Dlatego do wszystkich przedstawicieli i naczelników terenowych oddziałów WCzK Dzierżyński skierował pismo, w którym pisał:

Feliks Dzierżyński z czekistami

„Praca czekistów jest ciężka, niewdzięczna ( w wielu przypadkach), bardzo odpowiedzialna i bardzo istotna dla naszej gospodarki, wywołująca silne niezadowolenie zarówno jednostek, jak i sabotażystów rozsianych w instytucjach. Wraz z tym praca jest pełna pokus wszelkich nadużyć władzy, wykorzystywania swojej pozycji służby w CzK do zdobywania własnych korzyści.  Aby czekista mógł wypełniać obowiązki będąc twardym i uczciwym podążając swoją drogą, konieczna jest bezustanne wsparcie towarzyszy i ochrona ze strony przedstawiciela jednostki WCzK, członków kolegium, zarządzających oddziałami itd.

Czekista może tylko wtedy być bojownikiem za dzieło rewolucji, kiedy czuć będzie na każdym kroku wsparcie ze strony partii i odpowiedzialnych przed partią przewodniczących. Ale z drugiej strony, słabi na pokuszenia towarzysze nie powinni pracować w CzK. Ochrona i skrywanie tych, którzy ulegli pokusie nadużucia swojej władzy dla własnych korzyści jest niedopuszczalne i po trzykroć jest przestępstwem. Dokonuje przestępstwa taki przedstawiciel i kierownik, który maskuje i skrywa przestępstwa czekisty. Przestępca wobec rewolucji proletariackiej jest przestepcą wobec partiio, dpowiedzailny za CzK, przestępca wobec wszystkich uczciwych czekistów i samej CzK. Aby wypełnić swój obowiązek rewolucyjny, aby móc chronić i okazywać wsparcie  swoim pracownikom w ich ciężkiej walce- CzK powinna bezlitośnie i nieugięcie odrzucać od siebie słabych i okrutnie karać dopuszczających się przestępstw [4]”.

W lecie 1921 roku gabinet Feliksa Dzierżyńskiego został przeniesiony do innego budynku na ulicę Bolszaja Łubianka 2. Stamtąd kierował walkami, które wybuchały w guberniach mińskiej, smoleńskiej, homelskiej oraz w samym Piotrogrodzie. Wciąż dokonywał przesłuchań, zapoznawał się ze stanem śledztw, skutecznie łączył z pozoru nieznaczące fakty, osoby odkrywając liczne powiązania. Dzięki jego wnikliwości została pokonana banda działajaca w Piotrogrodzie, którą dowodził były obszarnik działający teraz na usługach zagranicznych wywiadów- Tagancev.

Z Polski kierował kontrrewolucyjnymi działaniami Borys Sawinkow, w sprawie którego wielokrotnie zjawiali się u Dzierżyńskiego byli eserowcy oferując zamordowanie terrorysty. Dzierżyński nie uważał za stosowne korzystanie z ich usług mówiąc, że: „Takie awantury nam są niepotrzebne (…) takie awantury nigdy żadnego pożytku przynieść nie mogą…[5].

W nowych warunkach politycznych konieczna była drastyczna zmiana polityki służb bezpieczeństwa. Do tej pory represyjne stanowisko podążające w sztywnych ramach komunizmu wojennego, musiało zostać złagodzone. Szczególnie w dalekich rejonach kraj, gdzie kontrola nad służbami była ograniczona. Często dochodziło do samodzielnych i nieuzgodnionych z wyższymi władzami WCzK aktów terroru, oddziaływania i wykorzystywania pozycji siłowej do prywatnych celów jej funkcjonariuszy. Dlatego też uznano za potrzebne bliższe i dyskretne przyjrzenie się temu problemowi. Dzierżyński stale przypatrywał się swoim kadrom pozbywając się niepewnych i chwiejnych ludzi.

Długoletnia praca w WCzK często prowadziła do zwyrodnień jej funkcjonariuszy. Ludzie mający częsty kontakt z najczarniejszą stroną ludzkiej duszy, często sami tracili moralność stając się nieczułymi, bezwzględnymi bestiami bez poszanowania prawa i rozsądku. Władza, jaką posiadali często deprawowała czekistów, stawali się oni wyjątkową kastą ludzi, którym wolno więcej, jak nie wszystko. Okazją do zmian była reforma organów związana ze stabilizującą się sytuacją polityczną i zwycięstwa jaki odniosła władza radziecka nad białogwardyjskimi terrorystami.

W lutym 1922 roku na wniosek Lenina zmieniono nazwę Wszechrosyjskiej Nadzwyczajnej Komisji na Główny Urząd Polityczny- GPU. Dzierżyński utrzymał funkcję przewodniczącego. Do głównych zadań GPU należało dławienie wszelkich kontrrewolucyjnych wystąpień, walka z szpiegostwem, ochrona komunikacji lądowej i wodnej, ochrona granic, walka z przemytem, wydawanie zezwoleń na wyjazd z kraju, obserwacje osób podejrzanych i kontrola korespondencji.

Pozbawiono WCzK prawa decyzji wymierzania kary przestępcom, za wyjątkiem przyłapanych na gorącym uczynku bandytom. Dzierżyński miał wtedy bardzo dużo pracy organizacyjnej szkicując nowe schematy organizacyjne GPU. Zmiana nazwy pociągała za sobą również rozwiązanie prawie wszystkich posterunków powiatowych WCzK, gdyż nie było istotnego zagrożenia, a tym samym uzasadnienia ich egzystencji, a jednocześnie przyczyniało się większych oszczędności.

W czasie rozmów nad nowym obliczem organów rozważano również przekazanie ich pod nadzór Ludowego Komisariatu Sprawiedliwości, któremu przewodniczył wówczas Nikołaj Krylenko, krępy, nieobliczalnie groźny, łysy, z wysuniętą szczęką, którego piskliwy głos dodawał wystąpieniom jadu. Bardziej znany był ze swej późniejszej, makabrycznej kariery jako oskarżyciel publiczny w czasach czystki stalinowskiej. Jako argument przekazania nadzoru przytaczano wstrząsające relacje bezprawnego zachowania członków WCzK w odległym Turkiestanie.

Feliks Dzierżyński dokładał wszelkich starań, aby jego kadry, które przeszły zmiany były znacznie lepiej wynagradzane, co, zdaniem Dzierżyńskiego miało motywować  do wydajniejszej i skuteczniejszej pracy.  W liście do Biura Politycznego i Organizacyjnego Komitetu Centralnego wykazał bardzo trudną sytuację materialną podległych mu służb i zaapelował o udzielenie im stosownej pomocy, ponieważ wielokrotnie się zdarzało, że pracownicy nie otrzymywali należnych im środków: „Organy GPU są jeszcze niezbędne dla bezpieczeństwa państwa. Mam obecnie jedną prośbę, aby wydać polecenie Ludowym Komisariatom Finansów, Aprowizacji i Obrony, by przeznaczone dla nas według preliminarza zaopatrzenie, zarówno w produktach, jak i w gotówce, nie okazało się fikcją i było nam faktycznie przekazane[6]”. 

Organy GPU były już tak mocno rozrośnięte, że kontrola nad nimi, ani nad poszczególnymi pracownikami nie była już tak łatwa, jak wcześniej. Minął okres wojny, wspólnej walki i wspólnego wroga, przyszedł czas pokoju i czas dla wielu, aby zatroszczyć się o dostatnie życie. W tym też roku do uszu Dzierżyńskiego doszła informacja od nadzorującego pracę azerbejdżańskiej OGPU o nieprzejrzystych machinacjach zastępcy szefa tamtejszego wydziału, który uwolnił kilku aresztantów podejrzanych o poważne przestępstwa i przetrzymuje ludzi zupełnie niewinnych.

Podejrzewając zdradę skierowano nawet do Dzierżyńskiego pismo z sugestią zwolnienia tego funkcjonariusza, ale z niewiadomych względów tak poważne oskarżenie nie doczekało się finału. Czując bezkarność swoich występków, kariera zastępcy rozwijała się, jego znaczenie rosło, a on sam dopuszczał się coraz bardziej zuchwałych czynów, intryg i przestępstw, dzięki którym awansował na szefa GPU Gruzji, a następnie na teren całej Federacji Zakaukaskiej. Nie cieszył się zaufaniem ani Siergieja Kirowa ani Sergo Ordżonikidzego, wielu ludzi nie podawało mu ręki. Prośby o jego odwołanie z Tyflisu nie doczekały się odpowiedzi. Człowiekiem tym był Ławrientij Beria.

O Ławrientiju Berii nie mówiono inaczej jak o człowieku, który od czasów Gutenberga nie przeczytał ani jednej książki. Głośno było o jego niezmierzonym apetycie seksualnym, szemrano po kątach o jego współpracy i związkach z musawatystami, a niektórzy nawet starali się odnaleźć jakieś jakiekolwiek dokumenty w archiwach potwierdzające ten zarzut. Niestety likwidacja oddziałów i podwyższenie jakości funkcjonariuszy GPU nie dosięgnęły tego człowieka.

Kolejnym asem GPU znaczenie bliżej pracującym w otoczeniu Dzierżyńskiego był Gienrich Jagoda, niczym specjalnie nie wyróżniający się, zwłaszcza intelektualnie. Był swego rodzaju automatem do realizowania rozkazów pozbawionym jakichkolwiek cech ludzkich, podporządkowanym i nie zadającym pytań, chyba, że przesłuchiwanym. Do służb podobno wprowadził go Jakow Swierłow. Wcześniej był czeladnikiem w pracowni grawerskiej ojca Jakowa, natomiast o sobie mówił, że był farmaceutą- o ile można wierzyć słowom Borisa Bażanowa. Człowiek ten nie cieszył się sympatią. Za kilka lat będzie dość znaczącą i ponurą postacią.

Czasem problemy z jakimi stykał się Dzierzyński objawiały się tuz pod jego nosem. Mniej więcej w tym okresie Czajwanow wspominał, jak pewnego dnia w garażu GPU odezwał się telefon. Głos w słuchawce przedstawił się jako Dzierżyński i zażądał samochodu. Auto zostało podstawione i zniknęło. Kiedy wydało się, że Dzierżyński nie zamawiał samochodu, zrobiło się nieciekawie. W końcu udało się odnaleźć auto wraz z człowiekiem, który je pobrał. Natychmiast trafił przed oblicze przewodniczącego GPU i z nie małym strachem przyznał się, że założył się z kolegami podczas zakrapianego obiadu, komu pierwszemu uda się zdobyć auto, aby zrobić sobie przejażdżkę po Moskwie. Jako, że człowiek ten miał za sobą lata nienagannej pracy i przyznał się szczerze do popełnionego poważnego przestępstwa, Dzierżyński darował mu karę zastrzegając, aby nigdy więcej czegoś podobnego nie robił. Zwrócił natomiast uwagę, dlaczego samochód został wydany bez żadnej kontroli w niepowołane ręce. Przeprowadzono dochodzenie i ukarano winnych pracowników garażu[7].

Wciąż bardzo dużą uwagę Dzierżyński skupiał nad wojskami ochrony pogranicza, które uczestniczyły w wielu walkach na rubieżach kraju. Zwracał się do nich mówiąc, aby pomimo walk godnie reprezentowali władzę radziecką, nie naruszali uczuć narodowych i religijnych społeczeństw, na terenie których toczy się walka. WCzK wspomagała ich walkę działając na tyłach wroga.

Miała przykazane, aby umiejętnie kierować pracą operacyjną, nie szastać bezpodstawnymi aresztowaniami, umiejętnie oddzialać prawdziwych bandytów od ludzi jedynie zamieszanych w działania kontrrewolucyjne i tym zwracać wolność. Sam też wielokrotnie przyjeżdżał na inspekcje swoich wojsk do Charkowa, Kijowa i Odessy udzialając rad i wsparcia. Rozmawiał z czekistami o ich sprawach rodzinnych dając do zrozumienia, że nie są osamotnieni w walce, że ktoś nad nimi i ich rodzinami czuwa.

5 stycznia 1922 roku Dzierżyński wyjechał pociągiem o numerze 387 (II) ze swoimi czterdziestoma pracownikami na Syberię osobiście dokonać inspekcji kolei. Znowu nie było go w domu. Spał w wagonie, który było zarazem jego biurem. Ciągła praca i niezliczone dyskusje ożywiały jego pomysłowość, uczulały na problemy i sprawiały, że jego czas pracy wynosił prawie całą dobę nie licząc krótkiego, jak zwykle, snu. Był w swojej pracy całkowicie zaangażowany, żył problemami ludzi, transportu, wszystkiego sam dotykał i przekonywał się na własnej skórze. Jego wiedza z zakresu transportu bardzo się powiększyła, do tego stopnia, że w rozmowach ze specjalistami, nie można było wywnioskować tego, że nie miał fachowego wykształcenia, a tym bardziej, że jego edukacja skończyła się na ostatniej klasie gimnazjum.

Już dwa miesiące po objęciu stanowiska wygłosił referat, którym zaimponował ludziom, którzy swoja kolejarską wiedzę zdobywali latami. Znał już doskonale terminologię, choć na samym początku nie wiedział dokładnie co kryje termin „remont kapitalny” i czym się różni od „remontu średniego” a na początku jego pracy na Syberii, na pytania o osiągnięcia odpowiedział: „Jestem tu dopiero szósty dzień. Nie umiem od razu osiągać efektów [8]”. Mimo tego, że nie czuł się specjalistą, miał szalenie ważne i trudne zadanie zwiększyć dotychczasowy przewóz towarów.

Zadania jakie miał do wykonania całkowicie pochłonęły jego umysł. Wiedział, że przed nim stoi ogrom pracy, jak wiele czasu będzie musiał poświęcić transportowi nie tylko kolejowemu, ale i rzecznemu i morskiemu. Zatracił się do tego stopnia, że inne problemy, z którymi się do tej pory zmagał odstawił na boczny tor.

7 stycznia 1922 roku z Jekaterynburga (obecnie Swierdłowsk- Z.F.) pisał w pośpiechu gubiąc słowa do Zofii: „… Zaostajemy tu na dobę dla załatwienia szeregu spraw związanych z misją moją… Ostatnio w Moskwie- widziałaś- goniłem resztkami [sił]. Przypuszczam, że tu, w Syberii, pomimo oczekującego [mnie] ogromu pracy, wróce do równowagi, a w Moskwie przyzwyczają się i beze mnie radzić [sobie] i w WCzK, i w Komisariacie [Ludowym Komunikacji]”. Czas pokaże, że się mylił. Nie wrócił do równowagi.

W Omsku, do którego dotarł 10 stycznia, białogwardyjscy dywersanci wyprowadzili maszyny warsztatów kolejowych i elektrownię. W czasie między 1 listopada, a 26 grudnia było 20 podpaleń warsztatów i budów. Cały rejon obsiany był bandami kontrrewolucyjnymi i organizacjami paraliżującymi odbudowę kraju, tj. „Demokratyczny Związek Dolnego Wschodu” czy „Odrodzenie Rosji” a także zbrojne oddziały kułackie dziesiątkujące ludnośc wraz z epidemią tyfusu.

To co wkrótce zobaczył na miejscu, przerosło jego pojęcie. Dwa tygodnie później w kolejnym liście z 22 stycznia 1922 roku zrewidował swój pogląd: „…Tu pracy bardzo dużo i idzie jak z kamienia. Nie daje tych rezultatów, których oczekiwaliśmy i których pragnąłbym. Czuję, że tam, w Moskwie, nie mogą być zadowoleni. Lecz robota tu była tak zaniedbana, że aby naprawić wszystko, potrzebny byłby czas dłuższy, a Republika czekać tyle nie może. Więc pracujemy posępni, wytężając wszystkie siły, bu nie zrezygnować i by przezwyciężyć wciąż nowe trudności. Naturalnie, wina nasza- NKPS (Ludowego Komisariatu Komunikacji- Z.D.). Nie przewidzieliśmy, nie zwróciliśmy uwagi 3-4 miesiące temu. Prawda, jeździł tu Jemszanow (był zastępcą Ludowego Komisarza komunikacji- Z.F.)- ale nic nie zrobił. I czuję żal do niego wielki.

Widzę, że aby być komisarzem komunikacji, nie dość mieć wolną wolę. Dziś, zimą, rozumiem dopiero jasno, że latem trzeba przygotować się do zimy. A latem byłem żółtodziobem, a pomocnicy moi nie umieli przewidzieć.

Widzisz, niewesoły mój nastrój…. Jak długo tu pozostanę- nie wiem. Sądzę, że do marca… Potrzebny tu jestem i pomimo że nie widać bezpośrednich rezultatów- praca nasza jest duża i daje swoje rezultaty; wstrzymała rozpad, zaczyna skupiać wysiłki wszystkich w jedno i daje wiarę, że trudności będą przezwyciężone. To mnie podtrzymuje i daje siły pomimo wszystko [9]”.

Dzierżyński podjął się tak trudnego zadania, ze nawet wysoki specjalista w zakresie transportu Gleb Krzyżanowski-  Przewodniczący Państwowej Komisji Planowania przedstawiając stan kolejnictwa był przerażony. Kolej była praktycznie jedynym środkiem transportu po olbrzymim terytorium kraju, niosła wiadomości, zwoziła rannych, transportowała żywność, opał, całe armie. Krzyżanowski referował: „Rozwalone mosty na drewnianych przęsłach pod żelaznymi wiązaniami, skrzywione tory kolejowe, niewyprostowane szyny, zabójcze przestoje,- cmentarz rozbitych wagonów i parowozów, zniszczone i brudne stacje,  ruch kolejowy na chybił trafił, a nie według rozkładu, przeraźliwe rabunki ładunków, zastraszający wzrost katastrof, „energetyka” działająca na drzewie wilgotnym zdobywanym przez pasażerów, ogromny spadek wydajności pracy, personel przekraczający kilkakrotnie ramy potrzeb, całkowita nieudolność na odcinku przemysłu i finansów…[10]”.

Trzeba również dodać, że stan torowisk był przerażający. Od lat nie konserwowane, zapuszczone, uniemożliwiały bezpieczny ruch pociągów, na wielu trasach składy poruszały się prędkością 25km/h. Konieczna była wymiana 25 milionów podkładów rocznie! Konieczna była pilna naprawa wielu mostów kolejowych! Aby jak najszybciej zapewnić przejazdy, nie tylko zamawiano w „Stalmoście” nowe konstrukcje, ale także z dwóch starych mostów budowano jeden wykorzystując nienaruszone elementy. A wszystko to dlatego, by przyspieszyć pracę w okresie, kiedy fabryka produkująca mosty nie nadążała z produkcją.

Dzierżyński pisał do żony, jak dawniej, listy, w których opisywał problemy z jakimi się zmagał. Zofia nalegała, aby wrócił do Moskwy bojąc się o jego stan zdrowia. Feliks 7 lutego 1922 roku odpowiadał: „Przeraża Cię, że tak długo będę musiał tu pozostać- możliwe, że będę mógł wyjechać w pierwszych dniach marca, nie wiem. Ale muszę z rozpaczliwą energią tu pracować, by naprawić sprawę, za którą byłem i jestem odpowiedzialny. Piekielnie syzyfowa praca. Muszę skoncentrować cała moją siłe woli, aby nie cofnąc się, żeby wytrwać i nie zawieść oczekiwań republiki (…)

Nie raz dochodziłem tu do takiego stanu, że nie mogłem prawie spać- i bezsilny gniew podsuwał myśli zemsty na tych łotrach i idiotach siedzących tu. Oszukiwali nas- było puste absolutnie miejsce. A w masach, nawet partyjnych, obojętność i niezrozumienie, jak groźny okres przeżywamy. Trzeba było wszystkim zająć się nam samym- powiązać rozkawałkowane części wydłużonej nitki dróg syberyjskich z sobą i z okręgiem. Trzeba śledzić za każdym rozporządzeniem, by nie pozostało na papierze, trzeba było wszystkich pobudzić do przyjęcia udziału w bojowym zadaniu nam danym.

Swój gniew muszę opanowywać, by do reszty nie rozbić organizacji. W dodatku pod względem politycznym tu też nie jest w porządku. Czuć rękę eserów i agentów Japonii. W takiej atmosferze musze tu pracować.  Prawda, mam ze sobą dzielnych pracowników- patrtyjnych towarzyszy i speców i ostatecznie mam nadzieję, że wypełnimy swoje [zadanie]. Lecz tak wyjeżdżać stąd nie mogę, pomimo, że tak tęsknię za Wami i że chciałbym prędzej wrócić. Nie mógłbym patrzeć w oczy nikomu i byłaby to dla mnie męka nieznośna- zatrułaby nam życie [11]”.

Z listów Feliksa przebijało wielkie cierpienie spowodowane walką z olbrzymim oporem materii ludzkiej jaki spotykał na każdym kroku. Zmagał się z kompletnym bezwładem, inercją i tylko ogromnym wysiłkiem woli, resztką sił pokonywał istniejącą sytuację. Wydawało się, że jest jedynym człowiekiem, który ma pomysł, ma plan, ma pojęcie i potrafi szeroko przyjrzeć się całemu systemowi komunikacyjnemu.

Tymczasem tysiące pracowników zainteresowanych było jedynie własnym wycinkiem prac. Nie potrafili myśleć globalnie, nie mieli świadomości potrzeby współpracy. Tym myśleniem, twórczą pracą należało ich zarazić, wprawić w ruch koło zamachowe chorego systemu, by je uzdrowić. Przedsięwzięcie było nieludzkie, wymagało precyzji, czasu i umiejętnych decyzji. Wszystko to odbywało się kosztem zdrowia tego niemłodego już i schorowanego człowieka.

We wspomnieniach głoszonych i spisanych o Feliksie Dzierżyńskim  jako Komisarzu Komunikacji podkreśla się jego wytwałość, niezłomność i talent organizacyjny. Zachwyca się obrazami, malującymi go jako bohatera, który okryty trwożną sławą WCzK zajął miejsce Komisarza Komunikacji i doprowadził do uzdrowienia systemu transportu w całej Rosji porywając serca robotników do wytrwałej i wytężonej pracy samemu nie szczędząc sił.

Tymczasem praca jego nie była tak sielankowa i piękna jak w propagandowym odbiciu. Była to droga przez mękę, droga, na której musiał zmagać się z ludzką głupotą, lenistwem, obojętnością, potwornym zaniedbaniem i znieczulicą. Bazując na swej sile popartej sławą WCzK, wzbudzając strach jako legendarny twórca i przywódca skutecznych, wszechwładnych tajnych służb, dzięki swemu uporowi i umiejętności zjednywania sobie ludzi, docierania do ludzkich serc, przełamywał arktyczne lody wzniecając zapał i nadzieję dając swym pracownikom sens życia i poczucie wartości. Nie miał nawet czasu zająć się własnymi sprawami, by chociaż odpisać swej żonie na list.

20 lutego 1922 roku po wielu dniach znalazł czas i odpisał: „…Pocztę z dwóch tygodni otrzymałem już w pociągu. Jest późno w nocy- dopiero teraz skończyłem czytanie listów z Moskwy. Chcę zaraz napisac Ci, bo jutro nie będę miał czasu. Jadę na dzień tylko do Nowonikołajewska, by omówić sprawy z Rewkomem. Jak po grudzie tu idzie. Gdy praca okręgu [kolei żelaznych], zdawało się, zaczynała już wchodzić w normę, znowu zawieje i burze śnieżne zdezorganizowały pracę. A w perspektywie bliskiej nowa groźba- mniej się okazuje żywności, niż się przypuszczało. Nie mogę rozerwać się na wszystkie strony i przewidzieć wszystkiego, a zastąpić wiedzy i doświadczenia energią nie można. Dopiero się uczę… Nie mogę jedbnak wrócić, zanim sytuacja się nie wyjaśni zupełnie. Chleb z Syberii dla Republiki [to] zbawienie. A gdy wrócę, nie chciałbym, aby sprawy dnia bieżącego pochłonęły mnie tak, jak zwykle, i wzięły w niewolę. Bo doświadczenie syberyjskie wykazało mi podstawowe wady w naszym systemie rządzenia i trzeba je usunąć [12]”.

 Feliks pisał ze swej podróży do syna: „Kochany mój Jaśku. Pociąg wiezie mnie z Omska do Nowonikołajewska, trzęsie, więc litery mego pisma stają się podobne do Twoich. Kiwają się w różne strony i ślą Ci całusy i ukłony. Ja czuje się dobrze- pracy mam huk. A Ty, co robisz? Czy uczysz się dobrze i czy grasz? Ucałuj ode mnie Mamusię 14 i pół raza, a sam bywaj zdrów. Całuję Cię mocno, Do widzenia. Twój Tatuś [13]

Do pracy angażował wszystkich pracowników kolei, wspólnie szukali sposobów na najbardziej efektywne rozwiązanie problemów. Dzierżyński utworzył kilka komisji, którzy mieli za zadanie opracować raporty na poszczególne tematy tj. sprawy eksploatacji, transportu towarowego i dróg, do spraw kompresji etatów, do wprowadzenia nowej polityki ekonomicznej. Zwrócił uwagę na szokująco dużą wypadkowość na kolei wychodząc z założenia, że każdy wypadek bierze się z czyjegoś niedopatrzenia i braku odpowiedzialności.

Podkreślał, że każdy wypadek kolejowy musi być zbadany w śledztwie, a winni pociągnięci do odpowiedzialności. Do robotników kolejowych zwrócił się: „Zwracam się do was wszystkich od szeregowego robotnika do najbardziej odpowiedzialnego pracownika, i żądam, aby natychmiast, wspólnym wysiłkiem, stworzyć na kolejach Syberii wzorowy porządek rewolucyjny, by zadania i potrzeby Republiki w sprawie remontu dróg i taboru kolejowego, załadowania i wywiezienia produktów wykonane zostały w 100%[14]”.

O swoich przemyśleniach pisał: „Doszedłem do niezłomnego wniosku, że główna praca [powinna być] nie w Moskwie, a na prowincji, że trzeba 2/3 odpowiedzialnych towarzyszy i speców przerzucić z Moskwy na prowincję ze wszystkich instytucji partyjnych (włączając w to i CK), sowieckich i związkowych- i nie bać się, że centralone instytucje się rozwalą. Trzeba siły wszystkie rzucić do fabryk i na wieś, by naprawdę podnieść wydajność pracy, a nie pracę piór i kancelarii. Inaczej nie wybrniemy. Najlepsze pomysły i wskazówki z Moskwy nawet nie dochodzą tu i zawisają w powietrzu. Dopiero teraz głebiej sięgnąłem w życie i chce walczyć o to życie. Wrócę do Moskwy zapewne w pierwszej połowie marca, może koło 15. Wśród towarzyszy moich i współpracowników widoczna [jest] chęć szybszego powrotu. Zmęczyła [ich] praca bezustanna i oderwanie od rodzin. Musiałem zwrócić się do nich z napomnieniem, że nie nas oczekuje Moskwa, a chleba od nas. Przyjęli te słowa i pracują z zaparciem. Nawet specjaliści, i ci jak mogą, wysilają się. Zżyliśmy się ze sobą i widzę, jak tu bez komisarzy ci specjaliści stają się inni. Instytucja komisarzy u nas, w NKPS, już się przeżyła i trzeba będzie ją zlikwidować jak najprędzej.

Lecz dość o tym. Żyję teraz gorączkowo. Sypiam kiepsko, bo wciąż myśli nurtująm mnie- szukają wyjścia, rozwiązania zadań. Zdrów jednak jestem…[15]”.

Jednym z uczestników wyjazdu Dzierżyńskiego na Syberię na początku stycznia 1922 roku był K.M. Bartaszewicz, który wspominał, że : „Wszystkim uczestnikom ekspedycji przydzielił zadania i powiedział, że należy odnosić się z wiarą do każdego podwładnego, aby każdy uczestnik ekspedycji czuł się pełnoprawnym członkiem, by mógł swobodnie przejawiać swoją inicjatywę, samodzielnie i odpowiedzialnie rozwiązywać bieżące sprawy w zakresie swojej specjalizacji. Jeśli komuś potrzebna będzie pomoc lub rada, to zawsze, w jakimkolwiek czasie może zwrócić się do niego (do Dzierżyńskiego- Z.F). Drzwi jego wagonu będą zawsze otwarte [16]”.


 

[1] F. Dzierżyński, Opracowania, artykuły, AAN, 61/IV-1, dok. 379

[2] Red. Z. Iwańczuk, Na granicy epok, Książka i Wiedza, Warszawa 1967, s. 215

[3] T. Daniszewski, Feliks Dzierżyński, Pisma Wybrane, Książka i Wiedza, Warszawa 1951, s. 254

[4] N.I. Zubov, F.E. Dzierżyński, Biografia, Politizdat, Moskwa 1965, s. 194,  http://fdzerzhinsky.narod.ru/zubovogl.htm (odczyt z dn. 21.04.2014r.)

[5] N.I. Zubov, F.E. Dzierżyński, Biografia, Politizdat, Moskwa 1965, s. 195, http://fdzerzhinsky.narod.ru/zubovogl.htm (odczyt z dn. 21.04.2014r.)

[6] A. Chackiewicz, Feliks Dzierżyński, Studium biograficzne, Książka i Wiedza, Warszawa 1968,  s. 419

[7] W.N. Czajwanow, Opierajcie się na kolektywie, Konsomolska Prawda, 20.07.1936

[8] A. Chackiewicz, Feliks Dzierżyński, Studium biograficzne, Książka i Wiedza, Warszawa 1968,  s. 408

[9] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s.419-420

[10] A. Chackiewicz, Feliks Dzierżyński, Studium biograficzne, Książka i Wiedza, Warszawa 1968,  s. 391

[11] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s. 420-421

[12] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s. 422

[13] B. Krzywobłocka, Opowieść o Feliksie, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1979, s. 273

[14] A. Chackiewicz, Feliks Dzierżyński, Studium biograficzne, Książka i Wiedza, Warszawa 1968,  s. 402

[15] Z. Dzierżyńska, Lata wielkich bojów, Książka i Widza, Warszawa 1969, s. 423

[16] K.M. Bartaszewicz, Archiwa historyczne, Moskwa 1961, s. 168

Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.