Proponowaliśmy Polsce pokój

Rozdział LIV
 

W lutym 1920 roku Dzierzyński brał udział w stabilizacji sytuacji w Republice Baszkirskiej, gdzie w wyniku działań mieńszewików, prawicowych eserów, burżuacji i Białej Armii zbrojnie dążono do wydzielenia jej północnegego terytorium spod władzy radzieckiej. Nad porozumieniem pracowano do czerwca 1920 roku i w jego wyniku uzgodniono satysfakcjonujące obie strony warunki współżycia narodów ustanawiając autnomię Republiki Baszkirskiej wchodzącej w skład Rosji Radzieckiej.

W marcu 1920 roku wielkim sukcesem WCzK zakończyła się sprawa ujawnienia grup bankowych spekulantów, w skład której wchodzili urzędnicy bankowi i maklerzy, którzy doprowadzili do obniżenia kursu rubla osiągając znaczne zyski. W toku śledztwa zabezpieczono miliony fałszywych rubli i aresztowano wielu „przedsiębiorczych” obywateli.

Rozpracowano też siatkę spółdzielców, którzy współpracowali z przedstawicielami radzieckiego handlu służąc pomocą i doświadczeniem w dystrybucji towarów pierwszej potrzeby. Cieszyli się oni sporym zaufaniem władzy, którą zapewniali, że różnica poglądów politycznych nie ma znaczenia dla współpracy. W ręce WCzK wpadło sprawozdanie z działalności napisane przez jednego z wysokich rangą spółdzielców M.M. Mihaiłowa do Denikina. Mihaiłow powiązany był z A.M. Berkenheimem, byłym liderem spóldzielców, który po aferze, w której chciał przywrócić wolny handel w Rosji, uciekł do Anglii, kontrolował sytuacjuę zaopatrzenia towarów w Rosji.

Berkenheim w listach do Mihaiłowa pisał rok wcześniej przed oblężeniem Moskwy m.in. o tym, żeby w przypadku zwycięstwa baiałych wykupić wszystkie towary eksportowe i pozostałe od lnu po książki za jakąkolwiek kwotę, byleby pozbawić miasto istotnych artykułów. 28 kwietnia 1920 roku był czarnym dniem dla Komitetu Centralnego Spółdzielców- zostali aresztowani przez WCzK, a przeciwko nim wszczęto dochodzenie.

Dwa dni wcześniej, 26 kwietnia 1920 roku, w dniu kiedy Polska rozpoczęła działania zbrojne na wschodzie, zapadła decyzja o wyjeździe Dzierżyńskiego na Ukrainę, na front Południowo-Zachodni, gdzie miał kierować walką z kontrrewolucją, głównie bandami Machny, Petlury, Tiutiunika i Grigoriewa. W ramach walki o niepodległość Ukrainy, bandy te z niewyobrażalną wówczas zaciekłością  organizowały pogromy Żydów, palono całe wioski i rozstrzeliwano radzieckich robotników.

Dzierżyński w Charkowie

Decyzja o wyjeździe Dzierżyńskiego została przyspieszona sześć dni wcześniej na plenum Komitetu Centralnego z uwagi na toczące się walki i konieczność stabilizacji regionu. Zanim Dzierżyński dojechał na miejsce, jego pociąg zatrzymał się stacji w Orle, gdzie spotkał się z naczelnika transportu z ramienia CzK, F. Rostowcem pragnąc zapoznać się z sytuacją w kolejnictwie. Zadawał wiele dociekliwych pytań, ciekawy był, jak wyglądają zebrania kolejarzy, zalecił wsłuchiwać się w głos prostych robotników, którzy doskonale rozeznają się w sytuacji, widzą zagrożenia i niejednokrotnie potrafią podpowiedzieć rozwiązania. Rozmowa zeszła na inny tor, tu bowiem, w katorżniczym więzieniu w Orle, Dzierżyński spędził wiele czasu. Wspominał, jak ciężkie było to więzienie i jak niemożliwa było z niego ucieczka. Dowiedział się, że w więzieniu siedzi jeden z carskich nadzorców więzienia z czasów jego pobytu, a który zapadł w jego pamięci tym, że był bardzo przyzwioitym człowiekiem, z szacunkiem odnosił się do więźniów politycznych i pomagał w miarę swych możliwości. Osobiście polecił, wysyłając pilny telegram, przejrzenie jego sprawy ponownie.

Feliks w Charkowie

5 maja 1920 roku Dzierżyński i 1400 żołnierzy wojsk wewnętrznej obrony WCzK dotarli do Charkowa. Przebywając na Froncie Południowo-Zachodnim Dzierżyński opracował technikę walki z kułackimi, białogwardyjskimi bandami Machny i Petlury. Analizując niepowodzenia, doszedł do wniosku, że nie należy walczyć z bandytami małymi siłami, które jedynie odganiają kontrrewolucjonistów, ale należy skomasować atak większymi siłami i dokonując okrążenia ich wojsk i zlikwidować wszystkich wrogów.

Nowe metody walki zawarł w dekrecie o numerze 37 z 17 czerwca 1920 roku.

Feliks w Charkowie

Wzmocnił armię w lotnictwo, ciężki sprzęt i kawalerię, a także zaopatrzenie w broń i żywność. Opracował zabezpieczenie strategicznych punktów, takich jak stacje i szlaki kolejowe, linie telegraficzne i telefoniczne. Zorganizował specjalne sztaby polityczne, których zadaniem było przekonywanie ludności do nowej władzy. Uzyskał pomoc terenowej administracji i wzmocnił tyły Armii Czerwonej. Przeprowadził też przegląd kadr na Ukrainie pozbywając się przypadkowych ludzi, którzy demoralizowali i paraliżowali działania.

Do walki z bandytyzmem sprowadził oddział specjalnego przeznaczenia składający się z Chińczyków i czerwonych Kozaków, których kierował w rejony najbardziej gorących walk. Brał udział w wielu spotkaniach z żołnierzami Armii Czerwonej wraz z innymi postaciami bolszewickiego kierownictwa, m.in. z Anatolem Łunaczarskim. Nie było to łatwe zadanie. Pomimo skomasowania sporych sił, trudno było ochraniać każdy kilometr z ponad 10.000km torów kolejowych o strategicznym znaczeniu, kilkaset mostów, kilkudziesięciu central telefonicznych. Co jakiś czas bandyci Petlury zadawali ciosy zarówno Armii Czerwonej, jak i oddziałom WCzK, jednak nie na tyle skutecznie, by odnieść znaczące zwycięstwo.

To co zobaczył na Ukrainie przechodziło wszelkie wyobrażenie. Ogólny nieład, brak administracji i chaos. Spekulacja i łapownictwo były jedynie czubkiem góry lodowej. Do Zofii w liście, na którym zapomniał nanieść daty pisał:  „...Spekulacja diabelna. Trzeba tu kraj zawojować dopiero długą pracą. Nie umiem być „gasstrolerem”. Trzeba byłoby tu osiąść…[1]”.

Jego pobyt na Ukrainie wydawał się być bardzo długi, dlatego Zofia zaproponowała, że przyjedzie tam wraz z Jasiem, aby stworzyć Feliksowi lepsze warunki pracy i możliwość odpoczynku. W czerwcu zwierzał się żonie w liście przesłanym przez Sorokina, będąc niezadowolonym z siebie, ze swojej pracy uważając, że tak wiele powinien w sobie zmienić, aby pracować efektywniej: „… A ja nie jestem z siebie zadowolony. Widzę i czuję, że mógłbym więcej dać, niż daję. Mógłbym- może zbyt wyczerpany nerwowo jestem- nie mogę się skupić i wziąć się w ręce, by oszczędzić siły tak, by dały jak najwięcej z najmniejszym wyczerpaniem. Trzeba umieć pracować tak, by codziennie mieć wypoczynek dla myśli, nerwów. Piszę o tym, myślę często i wiem, że są to dla mnie… życzenia tylko. Nie mam odpowiedniego charakteru.

Na ogół pobyt mój na Ukrainie ożywił tu robotę, nadał jej większego rozmachu i daje rezultaty. Zapewne będę musiał na dłużej tu pozostać, dopóki CK (Komitet Centralny- Z.F.) nie odwoła mnie z powrotem do Moskwy.

Ukraina dotąd nie jest sowicką organicznie. Masy robotnicze dopiero teraz wciągają się do twórczej pracy. Wieś przepełniona emigracją miejskich wrogich nam żywiołów i rej w niej wodzą kułacy. Stąd straszny brak ludzi i porządku. Kapitalizm kwitnie w spekulacji i w wolnym- do ostatnich chwil- handlu. Trzeba tu pchać dzielnych ludzi do pracy we wszystkich gałęziach życia. Praca ta mnie wciąga i nie miałbym nic przeciwko temu, bym tu dla niej na dłużej pozostał.

Jak byłoby wtenczas z Tobą i Jaskiem? Co do Jaśka- obawiam się, że klimat tu nie będzie mu służył. Noce zimne, dni upalne- łatwo się przeziębić. Więc nie wiem jak ci radzić. Nie chciałbym jednak wracać do Moskwy, zanim Machny nie obezwładnimy. Trudno mi z nim dać sobie radę, bo on działa na koniach, a ja nie mam kawalerii. Gdyby się udało jednak go rozbić- przyjechałbym do Moskwy na kilka dni, by otrzymać dlasze wskazówki i załatwić sprawy w Moskwie [2]”.

Pisał o wielu Polakach, których należy otoczyć opieką edukacyjną. Co prawda było na terenie Ukrainy kilka polskich szkół, ale nie wiadomo było, jak wygląda w nich praca. Polecił zatem Zofii, aby z ramienia Komisariatu Oświaty zbadała temat. Zostawiwszy Jaśka z pomocą domową Eleną Prokofiewną Jefimcewą na letnisku pod Moskwą w Tarasowce, Zofia wyjechała na Ukrainę skontrolować polskie szkoły.

Stosunek nauczycieli do władzy radzieckiej był w nich bardzo negatywny. Konieczna była wytężona praca, aby przekonać ludzi, do nowej władzy, pokazac jej prawdziwe, ludzkie oblicze, zachęcić do pozystywistycznej pracy. Konieczne było rozszerzenie zakresu działalności włączając w wydany 30 grudnia 1919 roku dekret o powszechnej likwidacji analfabetyzmu.

Sam Dzierżyński na spotkaniach z robotnikami, często nieprzychylnie nastawionymi do władzy radzieckiej, przekonywał i objaśniał czym ona jest, jakie są jej cele i perspektywy. Zofia Dzierżyńska tak opisywała jego starania: „Jest to władza ludu,- mówił słowami pełnymi wiary, siły i szczerości wywołując u słuchaczy skupienie i zainteresowanie- którzy skruszyli kajdany niewoli, strącili z tronu koronowanych katów i ich posłusznych satrapów. Jest to władza mas pracujących, które obaliły ucisk i wyzysk człowieka przez człowieka. To właśnie wy sami- czerwonoarmiści, bojownicy, robotnicy i chłopi, znajdujący się w tej sali. To wielki pracujący lud radziecki, który obalił władzę cara, zlikwidował obszarników i kapitalistów. Oto, ttowarzysze, czym jest władza radziecka! (…) [Walczymy] o to, by orężem branić naszą władzę, naszą wolność, nasze prawo do życia, do pracy i szczęścia dla wszystkich, o to, by zdobyć wolność i szczęście dla naszych dzieci i wnuków. Sami musimy wykuwać własne szczęście. Już dziś musimy wydać wojnę ruinie gospodarczej, odbudowywać zniszczony transport, odbudować zakłady pracy, uruchomić fabryki, uprawić pola, nakarmić i ubrać nasze dzieci, doprowadzić do rozwkitu i potęgi nasze państwo radzieckie. Lecz ani na chwilę nie wypuszczajcie z ręki broni, trzymajcie palec na cynglu, bo wróg nie śpi [3]!”

Wiele czasu poświęcił zagadnieniom transportu i zaopatrzenia Ukrainy w brakujące towary, głównie odzież czy artykuły gospodarstwa domowego. Dzięki współpracy tysięcy robotników przysłanych z Rosji do pomocy w pracach polowych, zebrano dwukrotnie więcej zboża niż w roku ubiegłym. Aby pozytywnie wpłynąć na wizerunek bolszewików, zabronił dokonywania przeszukiwań w domach, gdzie nie istniało zasadne podejrzenie znalezienia broni. Pisał w rozkazie: „Rewizje można przeprowadzić jedynie w tym wypadku, gdy istnieje pewność, że broń zostanie znaleziona. Nie należy dopuszczać, by miały miejsce nieprzemyślane i niezorganizowane działania [4]”.

Również w tym roku zostało wydane rozporządzenie WCzK podpisane przez Dzierżyńskiego mówiące o niedociągnięciach systemu więziennictwa i kierunku ich naprawy zwracając szczególną uwagę na rolę miejsc odosobnienia, jako miejsca reedukacji i resocjalizacji, a nie kary w jej najstraszliwszym znaczeniu: „ Z nadchodzących do WCzK informacji wynika, że aresztowani w sprawach politycznych członkowie różnych antyradzieckich partii żyją w bardzo złych warunkach.(…) WCzK zwraca uwagę, że osoby wspomnianej kategorii muszą być traktowane nie jako odbywające karę, lecz jako chwilowo, w interesie rewolucji, odizolowane od społeczeństwa, toteż warunki ich przetrzymywania nie mogą mieć charakteru karnego [5]”.

Dzierżyński stał się legendą już za życia, a ludzie przekazywali sobie zarówno opowieści o jego bohaterskich i szalonych czynach, jak i plotki o jego okrucieństwie. Ten wizerunek znacząco przyćmiewał  jego prawdziwe oblicze człowieka o wielkiej energii i wrażliwości. Właśnie będąc w Charkowie, jeden z pracowników wspominał, jak w piękny wiosenny dzień szedł wraz z przewodniczącym WCzK przez skwer koło siedziby czerezwyczajki: „Nagle Dzierżyński zatrzymał się.

– Jak pięknie pachną kwiaty! Z pewnością teraz dobrze by było być w lesie, słuchać głosu ptaków, patrzeć przez korony drzew na obłoki płynące po niebie… oddychać tak lekko czystym powietrzem…

Przeszedł jeszcze kilka kroków i dodał:

-Jak mało jest ludzi, którzy potrafią korzystać z tego, co daje im przyroda…[6]

W Charkowie mieszkał brat Feliksa, Władysław, który zdobył już tytuł profesora i zajmował stanowisko prorektora Wydziału Lekarskiego na charkowskim uniwersytecie. Państwo profesorostwo Dzierżyńscy mieszkali na szóstym piętrze kamienicy. Gdy pojawił się w niej Feliks, widząc kobietę, jak się okazało sąsiadkę jego brata z tego samego piętra niosącą wiadro z wodą, chwycił je i zatargał na górę. Po drodze jego kurier Sorokin próbował odebrać wiadro Feliksowi, ale ten nie ustępując, ze śmiechem odezwał się: „Zapomnieliście być uprzejmym kawalerem [7]”.

Feliks często odwiedzał brata, z którym łączyły go bardzo bliskie stosunki. Pewnego razu przybył do ich mieszkania, lecz nikogo nie zastał. Kilka dni później do ich mieszkania zapukał niespodziewanie kurier. Przyniósł Zofii Dzierżyńskiej płótno na bieliznę i list, w którym przepraszał, że jest tak zajęty, że brakuje mu czasu na spotkanie z nimi. Innym razem sam wydał obiad i zaprosił rodzinę swego brata. Następnego dnia, zauważywaszy, że  bratanica nie ma dobrych butów, wysłał do nich Sorokina z nowiutką parą.

Feliks był świadkiem rozpadu pierwszego małżeństwa Władysława. Konflikt jaki powstał pomiędzy małżonkami, miał po części swe źródło w ich córce, Zofii. Zafascynowana swoim wujem, Zofia podążała w ślad za nim krocząc drogą bolszewickiej ideologii. Stałą się działaczką partyjną i wkrótce wyjechała do Moskwy. Jej matka przeniosła się tam wraz z córką. Małżeństwo Władysława i Zofii Siły Nowickiej rozpadło się. Nie wiadomo czy przyniła się do tego poznana przez Władysława w Jekaterynburgu Katia, wdowę po carskim prokuratorze Awierianowie, który zginął podczas Rewolucji Październikowej. Władysław z Katią zaczął budować swoje nowe życie.

Feliks Dzierżyński bardzo energicznie i bezkompromisowo pracował na Ukrainie. Skutecznie wyłapywał spekulantów, gromił bandytyzm, organizował administrację proletariacką. Nie zraziło go nawet to, że pewna kobieta, eserka strzelała do niego w Charkowie. Był to ewidentny zamach na jego życie. O jego życiu zadecydowało zaledwie to, że akurat odchylił głowę. Oczekiwać personalnej zemsty w przypadku Dzierżyńskiego oznaczałoby brak znajomości jego charakteru. Zamachowczyni nie została rozstrzelana.

Z uwagi na jego stan zdrowia i konieczność stałych kontroli i leczenia nawet podczas jego pobytu na Ukrainie, KC partii nie spoczęło w napominaniu Dzierżyńskiego, by się leczył. W jednym z listów do Lenina datowanym 26 czerwca 1920 pisał:  „Drogi Włodzimierzu Iljiczu. Spieszę odpowiedzieć, że ja nie tylko podporządkowałem się literze prawa ustanowionej przez KC, i choć nie jestem na daczy, to w sposób intenstywny poddaje się kuracji wodoleczniczej. Nasi lekarze zdiagnozowali tylko nerwowe przemęczenie, a wszystko pozostałe jest w najlepszym porządku, w tym płuca. Przykładam się do leczenia chcąc jeszcze pracować [8]”.

Dzień później jego sekretarz Gerson w liście do Ivana Ksenofontowicza Ksenfontowa pisał: „Staram się Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego dobrze karmić i namówiłem go na leczenie. Teraz co rano chodzi lekarza na kurację prądową, a potem na wodolecznie. Lekarze doszli do wniosku, że serce i płuca ma zdrowe, cierpi na silne przemęczenie na tle nerwowym i dlatego wodolecznie jest dla niego bardzo wskazane [9]”.

W czerwcu na Froncie Południo-Zachodnim toczyły się jeszcze boje z niedobitkami po Denikinie, kiedy armia polska zajmowała kolejne obszary Rosji. Wywołało to bardzo duży protest polskich komunistów w Rosji. Żądali rokowań pokojowych po haniebnej napaści na kraj dręczony wojną domową. Polski rząd odrzucił propzycję rokowań po raz kolejny.

Sukcesy militarne Piłsudskiego nie trwały zbyt długo. Już pod koniec czerwca wojska polskie zaczęły tracić swoje przyczółki. W wojsku panowało ogólne rozprężenie, odczuwalny był brak motywacji i słabe morale żołnierzy. Dezercja szerzyła się na niespotykaną dotąd skalę, Generał Haller w sprawozdaniu pisał: „Duch w wojsku upadł prawie zupełnie. Żołnierz pędzony tysiące kilometrów bity, głodny, obdarty stracił wiarę i uległ demoralizacji. Zdarzały się wpadki kompromitującej wprost ucieczki całych wielkich oddziałów bez żadnego powodu. Grodno zostało zajęte przez zwyczajny podjazd bolszewików, a cała nasza dywizja w popłochu uciekła (…) Dla nas nie ma już żadnego ratunku [10]”.

Śpiący niedźwiedź tylko z pozoru wydawał się być łagodny. Atak Armii Czerwonej ułatwiła fatalna logistyka polskich oddziałów, brak odpowiedniego zaopatrzenia w żywność i odzieży, zwłaszcza butów oraz upadek moralny żołnierzy i megalomański rozkład dowództwa. Polska agresja na Rosję spotkała się również z wielkim oburzeniem europejskiego proletariatu, który odmawiał, pod hasłem „Ręce precz od Rosji”, transportów broni. Strajkowali kolejarze i dokerzy w Szwecji, USA, Niemiec i Francji. W Stanach Zjednoczonych robotnicy odmówili ładowania broni dla Polski na statki, we Francji napadano na pociągi wiozące amunicję, a we Włoszech komitety robotnicze w ogóle nie dopuściły do wysłania amunicji do Polski.

W tym samym czasie w Krakowie wywiad wojskowy rozkazał poszukiwania Feliksa Dzierżyńskiego: „Nadzór informacyjny Okręgu Generalnego w Krakowie 18 maja 1920  r. poufnie donosi, iż otrzymano niesprawdzone wiadomości, że widziano w Polsce znanych przywódców bolszewickich: Dzierżyńskiego i Ichnowskiego. Prawdopodobny rysopis Dzierżyńskiego: wzrost wysoki, szczupły, łysy, twarz owalna, lat ok. 40, po polsku mówi z akcentem litewskim (…) Powyższe podaje się do wiadomości celem inwigilacji [11]”. Biorąc pod uwagę niemające nic wspólnego z rzeczywistością doniesienia polskiego wywiadu o uzbrojeniu Armii Czerwonej i widzianego Dzierżyńskiego w Polsce, nadchodzący konflikt można uznać za wysoce ryzykowny dla Polski.

Dzierżyński został odwołany z Ukrainy i przekierowany na front polski. Było to uwieńczeniem jego najskrytszych marzeń. Na jakiś czas musiał zostawić swoje obowiązki przewodniczącego WCzK, które przekazał w najdrobniejszych szczegółach Kolegium, prosił o przesyłanie dokładnych relacji z prac WCzK oraz z działań wojennych na Ukrainie.

Wszyscy polscy komuniści zostali zmobilizowani na Front Zachodni. Utworzono komisję mobilizacyjną, w skład której wchodził Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski, Feliks Kon i Józef Unszlicht oraz sekretarz Edward Próchniak. Niestety ta Polska, o którą walczyli socjaliści, teraz wolna, okazała się aroganckim agresorem pod rządami kapitalistycznej burżuazji. Zarówno Lenin, jak i przedstawiciele Komitetu wierzyli, że natarcie Armii Czerwonej na wojska Piłsudskiego spowoduje wybuch rewolucji w Polsce i w krajach zachodnich uwalniając klasę robotniczej i chłopską spod jarzma imperialistycznego systemu.

Napaść na Rosję była zaskoczeniem dla jej władz. Dowodził tego słaby opór Armii Czerwonej, której znaczna część wojsk została przeniesiona na Front Wschodni nie spodziewając się zupełnie ataku ze strony zachodniego sąsiada. W sztabach polowych na zachodniej granicy nie było wykwalifikowanej kadry oficerskiej. Większość kadry stanowili tzw. „absolwenci Kiereńskiego”- żołnierze, którzy ukończyli przyspieszone, czteromiesięczne kursy Akademii Wojskowej będący ówczesnymi młodymi gniewnymi, odznaczający się tupetem i nonszalancją. Michaił Bończ-Brujewicz wspominał, jak wezwał do siebie przedstawicieli tej młodej kadry i zbeształ ich tak, jak to sam powiedział, że przynajmniej dziesięciu powinno go było wyzwać na pojedynek.

W obliczu napaści Lenin wydał do czerwonoarmistów odezwę: „Pamiętajcie, towarzysze, że z polskimi chłopami i robotnikami nie jesteśmy poróżnieni, że niepodległość Polski i polską republikę ludową uznawaliśmy i uznajemy. Proponowaliśmy Polsce pokój na warunkach nietykalności granic, mimo że granice te sięgały o wiele dalej niż tereny zamieszkałe przez ludność rdzennie polską. Godziliśmy się na wszelkie ustępstwa i niech każdy z was pamięta o tym na froncie. Niech wasze postępowanie w stosunku do Polaków udowodni wam,że jesteście żołnierzami republiki robotniczo-chłopskiej, że idziecie do nich nie jako ciemiężcy, lecz jako wyzwoliciele [12]”.

Piłsudczycy tłumaczyli napaść na Rosje Radziecką jako wojnę prewencyjną. Powoływano się na koncentracje wojsk radzieckich na terenie graniczącym z Polską, a która miała prowadzić do ataku na Polskę. Propaganda polska podawała, że próby rozmów ze strony radzieckiej były jedynie mydleniem oczu, by uśpić czujność władz mimo, że od miesięcy ze strony Rosji czyniono starania o rozmowy pokojowe, zaznaczano poszanowanie granic i chęć podpisania rozejmu. Nie było też mowy o żadnych groźbach w stosunku do Polski czy ataku zbrojnego. Dlaczego więc prewencyjnie atakować kraj, który nie zagraża Polsce? Nawet sam Lenin publicznie mówił o zbrodni, jaką były rozbiory Polski, nie wspominając już o przytaczanym wcześniej oświadczeniu z 28 stycznia.

14 maja 1920 roku Armia Czerwona przystąpiła do ofensywy. Dzień po dniu odzyskiwała swoje tereny wypierając wojska Piłsudskiego. Już 25 maja wyzwoliła Borysów, 9 czerwca Żytomierz, a później Kijów, Mińsk, Grodno, Baranowicze i zbliżyła się do polskich granic siejąc strach i panikę wśród polskiego wojska jak i ludności cywilnej.

30 lipca Dzierżyński przybył na kilka godzin do Wilna, gdzie spotkał się z oddziałami wileńskiego CzK. Na jednym ze spotkań mówił: „Polski wywiad jest na usługach francuskiego służb wywiadowczych. Nie zapominajcie, że mamy do czynienia z doświadczonym i niebezpiecznym wrogiem. Nie dawajcie się oszukać, ani ulec prowokacji czy ludzkim oszczerstwom. Oddzielajcie zbłądzonych polskich żołnierzy od doświadczonych płatnych agentów. Przywiązujcie wagę do każdego człowieka, który może przynieść pożytek nowej Polsce [13]”. Z Wilna Dzierżyński wyjechał do Grodna, by stamtąd podążyć do Białegostoku.

Polskie Biuro Agitacji i Propagandy tworzyło na zajętych przez Armię Czerwoną ziemi komunistyczne ośrodki władzy. Dzień po wejściu Armii Czerwonej, w Białymstoku 30 lipca utworzono Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski pod przewodnictwem Juliana Marchlewskiego. Ruszyła ogromna maszyna administracyjna. W Moskwie powstało Małe Biuro Polskie kierowane przez Zofię Dzierżyńską, którego zadaniem było podtrzymywanie kontaktów organizacyjnych z KC RKP(b).

Na działalność TKRP przeznaczono 2 miliony rubli, a miliard rubli na organizacje terenowych komitetów rewolucyjnych tzw. Polrewkomów oraz na pomoc materialną i żywnościową dla poprawy „wygłodzonej ludności polskiej na zajętych przez Armie Czerwoną terenach [14]”. Dzięki tej pomocy Dzierżyński mógł wysłać list do Rady Komisarzy Ludowych pisząć: „Zachodzi możliwość wydawania w piątek- sobotę przydziałów chleba piętnastu tysiącom robotników za pośrednictwem Centralnego Zarządu Związków Zawodowych i kooperatyw robotniczych. Są zapasy soli, śledzi, zapałek, tytoniu, papierosów. Od dnia wczorajszego cena chleba spadła o 50 procent. Osem fabryk pracuje. W ciągu najbliższych dni otworzy się jeszcze pięć[15]”.  W powiecie Radzyńskim rozporządzono, że ceny nie mogą być wyższe od poprzednich, a ci, którzy złamią to postanowienie, zostaną ukarani.

Dzierżyński, Marchlewski i Kon

Opracowano. według wskazówek Dzierżyńskiego, projekt dekretu o Trybunale Rewolucyjnym oraz manifest rządu, który pozbawiał władzy dotychczasowy rząd szlachecko-burżuazyjny, odbudowywał i na nowo organizował komitety fabryczne w miastach i folwarczne na wsi oraz powoływał do życia miejscowe komitety rewolucyjne. 2 sierpnia z balkonu pałacu Branickich, Marchlewski ogłosił Manifest TKRP podpisany 30 lipca przed wielotysięcznym tłumem określając najważniejsze jego zadania. Jego treść brzmiała:

„Na terenach Polski wyzwolonej spod jarzma kapitału powstał Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski, w którego skład wchodzą t.t. Julian Marchlewski, Feliks Dzierżyński, Feliks Kon, Edward Próchniak i Józef Unszlicht.

Komitet Tymczasowy ujmując rządy w swe ręce stawia sobie za zadnie:

Az do chwili utworzenia stałego rządu robotniczo-włościańskiego w Polsce kłaść podwaliny pod przyszły ustrój Sowiecki Polskiej Socjalistycznej Republiki Rad. W tym celu Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski:

  1. Pozbawia władzy dotychczasowy rząd szlachecko-burżuazyjny,
  2. Odbudowuje i na nowo organizuje komitety fabryczne w miastach i folwarczne na wsi,
  3. Powołuje do życia miejscowe komitety rewolucyjne,
  4. Ogłasza za własność narodu fabryki, majątki ziemskie oraz lasy i oddaje je pod zarząd Komitetów robotniczych miejskich i wiejskich,
  5. Gwarantuje nietykalność ziem włościan,
  6. Powołuje do życia organy bezpieczeństwa, gospodarcze i aprowizacyjne,
  7. Gwarantuje obywatelom lojalnie wykonywującym rozkazy i polecenia władz rewolucyjnych, zupełne bezpieczeństwo[16].”

Polska prasa opublikowała fałszywą informacje, jakoby bolszewicy zaproponowali następujące warunki rozejmu: „Dziesięć lat okupacji Polski przez bolszewików; zaprowadzenie bolszewizmu w Polsce; oddanie ¾ taboru kolejowego bolszewikom; zredukowanie naszej siły zbrojnej do 20 tysięcy żołnierzy[17]”.

 

 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.