Głęboko nienawidził kłamstwa, obłudy i tchórzostwa

Rozdział XLVII
 
Wincenty Matuszewski
Dzierżyński bez niepostrzeżenie dotarł do Moskwy, gdzie jeszcze do niedawna zastanawiano się w nawyższych kręgach władzy, kto byłby w stanie zastąpić Dzierżyńskiego w przypadku jego aresztowania. W tym samym czasie WCzK odkryła we własnych szeregach spisek w Wojskowej Kontroli Morskiej, w której pracowali pracownicy powiązani z filią sztabu generalnego marynarki brytyjskiej, a jej szef, Abramowicz okazał się zdrajcą. Z pewnością w natłoku informacji nie uszła uwadze Feliksa tragiczna śmierć dawnego przyjaciela z okresu warszawskich bojów, Wincentego Matuszewskiego biorącego udział w krwawych walkach oddziałów partyzanckich w okolicach Krasnojarska z Korpusem Czechosłowackim. Został on aresztowany, a następnie zabity 27 września 1918 roku.
 
Pierwszą rocznicę wybuchu Rewolucji Dzierżyński spędził w kazańskiej guberni w mieście Arsk, gdzie zajmował się werbowaniem muzułmańskich agentów. Jednym z nich był  pewien Tatar kryjący się pod pseudonimem „Sułtanov”.  Oddelegowany do pracy w Turcji przyczynił się do ocalenia przed zamachem ówczesnego lidera tureckich komunistów Kemala Ataturka. Ataturkowi Turcja do dziś zawdzięcza wyciagnięcie kraju z mułu religijnych urojeń.
 
Ataturk ograniczył wpływ islamu na życie państwa, przeprowadził niezbędne reformy, doprowadził do uprzemysłowienia kraju zbliżając go do Europy. Wprowadził ustawę zrównującą prawa kobiet i mężczyzn i obowiązkową edukację.
Próby wzniecenia pożogi wojennej i przejęcia władzy przez eserowców i przejęcie władzy drogą spisków i sabotaży spaliło na panewce. Ostatecznie niedawni koalicjanci zostali pozbawieni wpływów. Powoli, acz skutecznie udało się opanować niesubordynację urzędników, milicja robotnicza powiększała swoje szeregi stojąc na straży zdobyczy rewolucji. Na własnych błędach rząd bolszewicki szybko się uczył, stawał się coraz bardziej sprawny.
 
Dużą zasługą w plenieniu wrogich sił odznaczyła się WCzK stając się postrachem kapitalistów i burżujów. Jej struktury i władza rozrastała się kładąc blady strach na wrogów rewolucji i zwykłych bandytów. Ale walka wciąż trwała. Majątki, fabryki i potężne zyski jakie czerpali kapitaliści żerujący na wyzysku siły roboczej w Rosji były tak pokaźne, że czyniono wszelkie starania, aby je odzyskać. Nacjonalizacja ziem i fabryk przyprawiała byłych obszarników, kler i fabrykantów o furię. Dlatego chętnie finansowali wszelkie działania kontrrewolucyjne, które siały ferment i destabilizowały młodą władzę. W samym wrześniu WCzK zlikwidowała organizację „Nasza ojczyzna” werbującą białogwardzistów w Kijowie i wysyłającą ich do Armii Południowej, której celem było obalenie bolszewickiego rządu i przywrócenie monarchii.
 
Zbrojna ingerencja od strony zachodnich granic Rosji była z góry skazana na porażkę, dlatego wrogowie rozpoczęli ofenzywę na jej wschodnich obrzeżach. Zagarnięto Władywostok, Ural, Kraj Nadwołżański i część Syberii. Łamiąc traktat pokojowy zawarty w Brześciu, kontrrewolucjoniści zajęli znaczny obszar Donu, Gruzję i Zakaukazie. Jednym słowem, trzy czwarte kraju było pod wpływem wrogich sił. Taka sytuacja zmuszała bolszewików stojących na, wydawałoby się straconych pozycjach, do natychmiastowej reakcji i zdefiniowania odpowiedniej strategii. Czerwony terror wciąż nie osiągnął swojego legendarnego rozmiaru.
 
W Niżnym Nowogrodzie w obawie przed kontrrewolucyjnym powstaniem, 9 sierpnia 1918 roku, gdy padł rozkaz: „rozstrzelać i wywieźć setki prostytutek, rozpitych żołnierzy, byłych oficerów [1]” CzK w ciągu dwóch tygodni za pijaństwo aresztowała 60 osób. Połowę z nich stanowili urzędnicy, którzy zostali skazani na prace przymusowe.  Przez cały czas jej istnienia wykonała do tej pory zaledwie 25 wyroków śmierci. Błędnie uważa się, że rozkaz ten był wydany przez Lenina, kiedy prawdziwym jego autorem był Łazar Kaganowicz, szef miejscowego CzK.
 
Tymczasem w Moskwie kontrrewolucjoniści wysadzili w powietrze niedawno postawiony pomnik Robespierre’a w parku Aleksandrowskim chcąc zaznaczyć swoją obecność w przede dniach pierwszej rocznicy Rewolucji Październikowej. Rzeźbiarka, która wykonał pomnik- Beatrisa Sandomierska otrzymała wiele anonimów z pogróżkami śmierci. Pisano do niej między innymi, że zawiśnie na latarni. Anonimy te zostały przekazane Leninowi, a ten zlecił śledztwo w tej sprawie WCzK.
 
28 października 1918 roku zostały zatwierdzone nowe regulacje pomiędzy WCzK i Komisariatem Spraw Wewnętrznych- NKWD zapisane w statucie Czerezwyczajki. Na ich podstawie, Przewodniczący WCzK oraz jego najbliżsi zastępcy stawali się jednocześnie członkami egzekutywy NKWD, NKWD zaś posiadało swoich przedstawicieli w organach Czeki. Dzierżyński dokładał wszelkich starań, aby współpraca pomiędzy resortami przebiegała jak najlepiej, była przejrzysta i miała jasny podział kompetencji. Stosując się do zaleceń nadzorującą WCzK KC RKP(b) Dzierżyński zajmował się przeglądem kadr, ponieważ odebrał wiele sygnałów od Lenina na temat licznych przekroczeń kompetencji jej pracowników i wykorzystywania władzy do własnych celów.
 
Zreformowano instytucję wyodrębniając organy śledcze i przeznaczone do bezpośredniej walki. Sądy przekazano trzyosobowym trybunałom, których zadaniem było nie tyle co wymierzanie sprawiedliwości, ale stwarzanie grozy. Dzierżyński zaproponował również utrzymanie wyznaczania kar administracyjnych i kierowanie do obozów pracy uchylających się od zatrudnienia. Na I konferencji pracowników WCzK, której przewodniczył, poruszano wiele spraw organizacyjnych. Omawiano sprawy związane z rozbojami, łapownictwem, kontrrewocjonistami, służbami ochrony granic, jak również dyskutowano o kułackich powstaniach wzniecanych w wielu miejscach kraju. Postanowiono także zweryfikować pracowników WCzK w celu wyeliminowania jednostek, które nie spełniają oczekiwań, nadużywających władzy i alkoholu.
 
Wspólpraca społeczeństwa z WCzK była bardzo owocna. Czerezwyczajka cieszyła się zaufaniem i szacunkiem. Dzięki licznym informacjom napływającym od obywateli odkryto wiele spraw związanych z przestępczością kryminalną i gospodarczą. Nie wszystkie donosy były zasadne. Te zaś zabierały czas i energię czekstów, którzy marnowali je na sprawy nieznaczące lub całkiem fałszywe. Dlatego coraz większym problemem dla WCzK stała się selekcja donosów. Lenin zażądał, aby za bezpodstawne donosy karać surowo z najwyższą karą włącznie. Znana jest historia Izaaka Izajewicza Pawłowa, który bezustannie donosił do WCzK na ludzi, z którymi miał jakieś porachunki. Wszystkie jego informacje były nieprawdziwe. Po konsultacji z kolegium WCzK Dzierżyński osobiście napisał rozkaz: „Za świadomą, złośliwą prowokację. w wyniku której pozbawiono wolności szereg osób, postanawia się I. Pawłowa rozstrzelać [2]”.
 
Natomiast kierując swoje słowa do czekistów mówiąc o pladze donosów pisał: „Często autorami podobnych oświadczeń są osoby, które nie zasługują na żadne zaufanie, a motywacja ich oświadczeń- to osobiste porachunki, chęć skompromitowania tego lub innego pracownika, a czasem usunięcie go ze swej drogi w interesie własnej kariery. Często nawet podpisane listy są anonimowe- podają fałszywe nazwisko- i w tych przypadkach należy znaleźć ich autorów… Należy chronić cześć i dobre imię odpowiedzialnych pracowników aparatu partyjnego i państwowego… W przypadkach, kiedy powstaną jakieś podejrzenia przeciwko komuś, należy sprawdzić ich zasadność, i to w ten sposób, aby sam fakt sprawdzania nie zaszkodził dobremu imieniu pracownika [3]”.
 
Potwierdzenie stosowania tego rozporządzenia w życiu Dzierżyński ukazał kilka lat później, kiedy do tajnego Wydziału Informacji dotarła wiadomość, że pewien działacz ukraiński, który został wprowadzony w skład rządu, nie do końca warty jest zaufania. Było to poważne oskarżenie, z którym jego pracownik, Nikołaj Rawicz przyszedł zdenerwowany podzielić się z Dzierżyńskim. Dzierżyński przejrzał dokumenty w całkowitym spokoju, wysłuchał relacji i rzekł do Rawicza: „-Jesteście za bardzo zdenerwowani, by dokonać obiektywnej analizy tego materiału. Sprawdźcie wszystko jak najdokładniej, przemyślcie wszechstronnie, uwzględnijcie, jakie to może mieć następstwa, jeżeli materiał zostanie wykorzystany w oficjalnym zestawieniu. A wieczorem przyjdźcie do mnie i zreferujcie sprawę…[4]”.
 
Włądymir Boncz Brujewicz
Podobne zarzuty odbiły się również na karierze generała Władimira Boncz-Brujewicza, którego Dzierżyński poznał w 1918 roku podczas obrony Piotrogrodu. Ten doskonały taktyk i dowódca był jednym z pierwszych generałów carskich, którzy przeszli na stronę bolszewików. Z racji swego pochodzenia, śmiałych, czasami kontrowersyjnych, acz skutecznych posunięć, wzbudzał nieprzychylne uczucia u wielu sztabowców, którzy zaczęli go podejrzewać o przynależność do kontrrewolucjonistów. Pogłoski takie dotarły na Kreml i zaraz potem na Łubiankę. Lenin polecił Dzierżyńskiemu udać się do Sierpuchowa latem 1919 roku, gdzie ulokowany był sztab generała. Po przyjeździe przekonał się, że stawiane generałowi zarzuty są bezpodstawne.
 
Od czasu powstania Nadzwyczajnej Komisji, instytucja ta znacznie powiększyła nie tylko swoją siłę, ale i wartość bojową. Sam korpus wojsk CzK od października 1918 roku do lutego 1919 rozrósł się z 11 do 22 tysięcy żołnierzy. Nie było człowieka w kraju, który nie słyszałby o niej i o jej dokonaniach. Często budziła grozę. W propagandowej walce z nią często podważano jej autorytet szkalując i pomawiając o czyny nie licujące z godnością czekisty.
 
Dzierzyński dokładał wszelkich starań, aby funkcjonariusze WCzK, zwłaszcza ci bezpośrednio wykonujący zadania utrzymywali prosty kręgosłup moralny. W piśmie do czekistów pisał: „Czekiści powinni znać wszystkie dekrety władzy radzieckiej i kierować się nimi w codziennej pracy. Jest to konieczne, aby uniknąć błędów i nie przeistoczyć się samemu w szkodzących władzy radzieckiej, do strzeżenia interesów której jesteśmy powołani[5]”. Był niezwykle czuły na wszelkie bezpodstawne zarzuty, z jakimi spotykał się w swojej pracy. Jak wspominał Jakow Peters, Dzierżyński „głęboko nienawidził kłamstwa, obłudy i tchórzostwa, nienawidził bezpodstawnych napaści na WCzK [6]”.
 
Na początku grudnia 1918 roku, zaraz po drugiej konferencji  Wszechrosyjskiej Komisji Nadzwyczajnej, została powołana z inicjatywy Lenina komisja specjalna Rady Obrony Robotniczo-Chłopskiej, której celem było sprawdzanie doniesień o nieuzasadnionych represjach WCzK i trybunałów. W samym Omsku na tysiąc spraw, 200 okazało się niesprawiedliwie osądzonych. Już w maju 1918 roku powołano Wydział Kasacyjny Trybunału Rewolucyjnego, do którego osądzeni mogli odwołać się w sprawie swojego wyroku.
 
Przez pięć miesięcy działalności tego wydziału rozpatrzył pozytywnie 300 skarg. 
Nie ulegało wątpliwości, że nadszedł czas przemian WCzK. Już 18 lutego 1919 roku opublikowano w Izwiestiach referat odczytany na posiedzeniu Ogólonorosyjskiego Wykonawczegio Komitetu Centralnego WCIK dzień wcześniej. Początek referatu to rys historyczny, czasy, w których powstała WCzK, w których fale zbrodni, sabotażu, bandyctwa, anarchi, kontrrewolucvji, spisków, paraliżu gospodarczego przelewały się przez kraj.
 
Powołanie do życia WCzK było jednym z najważniejszych kroków na drodze obrony rewolucji i zaprowadzenia socjalizmu, waliki z imperializmem i kapitalizmem. Wspomniano spisek eserowców, który zagroził stabilizacji kraju i omal nie doprowadził do ponownego konfliktu zbrojnego z Niemcami. Wspomniano biały terror, któremu sprzeciwił się cały rosyjski świat robotniczy i olbrzymim wysiłkiem zwalczył tą burżuazyjną zarazę. Jednak obecnie sytuacja zmieniła się. Czytamy w referacie: „Obecnie nie ma tej masy oficerów, którzy spiskowali przeciwko nam, roproszkowaliośmy i rozbiliśmy ich. Z chwilą ich unicestwienia nie ma tej masowej walki, którą prowadziła CzK, nie ma już obecnie warunków, wobec których istniała konieczność utworzenia w miastach i powiatachn organów mających nadzwyczajne pełnomocnictwa.
 
I dlatego same komisje powinne zakończyć proces rozrastania się, powinny się zwężać rozwiązując niepotrzebne organa. Toteż Moskiewska Komisja Nadzwyczajna zwróciła się już z odpowiednim wnioskiem do prezydium Centralnego Komitetu Wykonawczego, który zniósł i rozpuścił powiatowe komisje nadzwyczajne.
 
Powtarzam, nie ma w tej chwili potrzeby rozprawienia się z masowymi skupieniami, z grupami- wrogowie zmienili obecnie system walki z nami, wszystkie ich starania zmierzają do tego, aby wślizgnąć się do naszych radzieckich instytucji, żeby pracując w naszych szeregach, doczekać się chwili, kiedy złamią nas siły wrogów zewnętrznych i wówczas rozsadzą nas od wewnątrz; z drugiej stronmy organizują oni wywiad szpiegowski w celu zdrady Czerwonej Armii. Wiemy, że prawie we wszystkich naszychinstytucjach siedzą wrogowie. Nie możemy jednak rozbić naszych instytucji, musimy znaleźć nici i schwytać wrogów na miejscu przestępstwa, a w tym celu metoda walki i dochodzeń musi być zupełnie inna [7]”.
 
Dzięki wnioskom, jakie nasunęły się podczas konferencji oraz w toku prac Rady Obrony Robotniczo-Chłopskiej postanowiono zrestrukturyzować władze terenowe. Na czele terenowych Komisji Nadzwyczajnych nie mogła stać osoba, która nie miała dwuletniego stażu w WCzK. Od nowych członków były wymagane rekomendacje i poręczenia. Stworzono wydział skarg i próśb, którego zadaniem była kontrola przewlekłych śledztw. Utworzono również kolejne nowe działy: sekretno-operacyjny, śledczy, transportowy, operacyjny, instruktorski i biuro informacji. Już w październiku 1918 roku powstał wydział wojskowy WCzK, do którego należała komórka kontrwywiadu- Wydział Specjalny Republiki, pod kierownictwem Michaiła Siergiejewicza Kiedrowa.
 
Z uwagi na trudności doboru odpowiednich ludzi do tak odpowiedzialnej pracy, dochodziło czasem do zabawnych sytuacji. Wacław Świrski wspominał przedstawiciela powiatowego WCzK, kierownika wydziału administracji Łosiewskoja, któremu podlegała milicja ludowa, a który oprócz swojej funkcji piastował urząd kierownika biura akt stanu cywilnego. Zdarzało się w jego urozmaiconej pracy, że po wyprawie na bandytów zsiadał z konia, przebierał się z munduru w garnitur i udzielał ślubów bądź rozwodów. 


[1] A. Witkowicz, Wokół terroru białego i czerwonego 1917-1923, Książka i Prasa, Warszawa 2008, s. 158
[2] A. Chackiewicz, Feliks Dzierżyński, Studium biograficzne, Książka i Wiedza, Warszawa 1968,  s. 323
[3] H. Cimek, L. Dubacki, Towarzysz Józef, Książka i Wiedza, Warszawa 1977, s. 335
[4] H. Cimek, L. Dubacki, Towarzysz Józef, Książka i Wiedza, Warszawa 1977, s. 331
[5] H. Cimek, L. Dubacki, Towarzysz Józef, Książka i Wiedza, Warszawa 1977, s. 334
[6] H. Cimek, L. Dubacki, Towarzysz Józef, Książka i Wiedza, Warszawa 1977, s. 237
[7] F. Dzierżyńśki, Opracowania, artykuły, AAN, 61/IV-1, dok. 340
 
Copyright ©2017 Zoltan Fordos All Rights Reserved.